Strona główna Recenzje R. Hop, Polowanie na myśliwego

R. Hop, Polowanie na myśliwego

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Adrianny Michalewskiej

 

Niewielka objętościowo (brawa dla autora) powieść kryminalna „Polowanie na myśliwego” to historia małomiasteczkowej prywaty, gdzie starzejący się biznesmen, w praktyce bandyta, morderca i złodziej, usiłuje podporządkować sobie lokalne władze i całą społeczność.

Nieposłuszni mu pracownicy i wynajęci zabójcy kończą jako ofiary mrozu lub pożaru. Młodsza o 15 lat żona w zamyśle powinna dodawać mu splendoru, jednak wydaje się go jedynie kompromitować, jako modelowa głupia blondynka z rozbuchanym libido. Sceneria jak z Ranczo, albo z brukowych opisów pewnego senatora, który miał w zwyczaju obcinać nieposłusznym pracownikom palce.

 

Nasz komiksowy wiejski macho, czyli Julian Ciesielski, ma dodatkowo parszywe hobby, kłusuje i brutalnie zabija leśne zwierzęta. Kiedy wchodzi w drogę leśniczemu, rozpoczyna się wojna. Autor grubą kreską rysuje swoich bohaterów, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Każda z postaci jest jak komiksowy bohater, któremu wszak można przypisać dwie, trzy cechy charakterystyczne, wystarczające do tworzenia fabuły. Czytając „Polowanie na myśliwego” miałam wrażenie, że autor testuje moją odporność na granie kiczem, jako konwencją. Wszystko już znamy, wszystko już było. A jednak szukamy w tym nowego.

 

Ale to nie fabuła jest najmocniejszą stroną tej powieści. Ta książka to mocny głos w dziedzinie ekologicznego podejścia do życia. Stojący po złej stronie mocy zawsze dostaną to, co zasiali. Książka napisana ku przestrodze.

 

Ryszard Hop, Polowanie na myśliwego, Bellona 2013, s.248