Strona główna Recenzje R. Galbraith, Wołanie kukułki

R. Galbraith, Wołanie kukułki

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Adrianny Michalewskiej

 

Ta książka jest dowodem na to, że znane od lat konwencje w literaturze kryminalnej nie mogą się zużyć. Mieszanka konceptów rodem z Chandlera i Christie wciąż przynosi ciekawe efekty.

Na początek Londyn. Lekko zużyty, zmęczony życiem detektyw o wdzięcznym imieniu Cormoran opuszcza swoją przyjaciółkę i miłość życia, wiedziony przeczuciem, że nie jest z nim do końca szczera. Załamanie na linii życie osobiste i zdrowie zbiega się z fatalnym stanem finansów prywatnej agencji. Cormoran Strike zastanawia się, który z wierzycieli zapuka do niego pierwszy. Zamiast nich, w drzwiach detektywa staje starannie uczesana dziewczyna z pierścionkiem zaręczynowym na palcu. Mniejsza na razie o jej imię. Poukładana jak talia kart w pudełku, zaradna, przewidująca i co najważniejsze ? marząca całe życie o pracy detektywa bystra osóbka jest wybawieniem dla swego szefa. Nie tylko robi herbatę, której nie ma, ale potrafi kojarzyć fakty.

I właśnie wtedy drzwi Cormorana otwierają się ponownie.

 

 

 

Zgorzkniały, okaleczony w czasie wojny w Afganistanie mężczyzna dostaje zlecenie wyjaśnienia rzekomego samobójstwa modelki Luli Landry, prywatnie siostry klienta. A on sam trafia do Cormorana, bo zapamiętał go z dzieciństwa, gdy jego i Luli zmarły w tajemniczych okolicznościach brat uwielbiał naszego detektywa, wówczas małego chłopca.

Pokaźna zaliczka pozwala Strike?owi na kilka wizyt w pubie, spotkania z zaprzyjaźnionymi gliniarzami i na zatrzymanie na stałe (z pominięciem agencji zatrudnienia) swojej nowej asystentki. Razem ruszają w eleganckie dzielnice miasta i tropią.

Londyn zawsze jest wart pokazania, zwłaszcza, że tym razem spacery po nim prowadzą od West Endu do barów SoHo, od apartamentów celebrytów, po małe klitki, od eleganckiej kolekcji odzieży znanych projektantów, do miejsca pracy sprzątających w penthousie Polek. Prawdziwy świat, żadnych czarów.

?Wołanie kukułki? to rzetelnie napisany kryminał autorstwa J. K. Rowling, autorki cyklu o Harrym Potterze. Pisarka zdecydowała wydać go pod pseudonimem. Już trzy miesiące po publikacji książki wszyscy wiedzieli, kto kryje się pod pseudonimem Robert Galbraith, zatem polska edycja nie ukrywa prawdziwej tożsamości twórcy powieści. I wydaje się, że nazwisko pisarza w tym przypadku nie ma większego znaczenia. Rowling sięgnęła po utarte konwencje literackie, nie stworzyła przełomowej dla gatunku powieści, nie wyznaczyła nowych szlaków. Raczej poszła tymi, którymi przed nią chadzało już wielu pisarzy. Ale to nie znaczy, że nie warto ?Wołania kukułki? przeczytać. Wręcz przeciwnie. Ta książka to dobrze napisana historia, w której razem z bohaterami szukamy zabójcy, choć tkwi w nas podejrzenie, że wiemy, kto zabił. Pytania, które należy sobie postawić brzmią: jak? I: dlaczego? Jak w prawdziwym kryminale.