Strona główna Recenzje Prawdziwie kobieca czyli ?Kołysanka na śmierć? Carin Gerhardsen

Prawdziwie kobieca czyli ?Kołysanka na śmierć? Carin Gerhardsen

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Marty Guzowskiej

 

Tyle się ostatnio dyskutuje o tym czym jest, a czym nie jest kryminał kobiecy, że nikt już nic nie wie. Opinii jest w tej materii tak wiele, jak wielu jest autorów, mogę więc mówić tu tylko za siebie. Moim zdaniem kryminałów kobiecych nie pisze np. Gaja Grzegorzewska, bo jej opowieści o Pięknej Julce otrzymane są raczej w konwencji Kick-ass, nie 

pisze ich Agnieszka Krawczyk, która koncentruje się na pieczołowitym odtwarzaniu mrocznych realiów przeszłości, w których nie ma miejsca ani na kobiece fatałaszki, ani na kobiece sentymenty, nie piszę ich też ja ? mój cyniczny i rozgoryczony Mario Ybl bliższy jest Chandlerowi (a w każdym razie ja chciałabym w to wierzyć). I kiedy już myślałam, że nigdy nie przeczytam prawdziwego kryminału kobiecego, wpadła w moje ręce ?Kołysanka na śmierć? Carin Gerhardsen.

Nie jest Gerhardsen kobieca tak, jak sobie stereotypowo wyobrażamy ?kobiecy kryminał?: łagodne opisy, unikanie drastycznych szczegółów, trochę płaczu, trochę śmiechu i romans w tle. O nie, Gerhardsen nie boi się, już na samym początku, opisać w naturalistycznych szczegółach sceny podrzynania gardeł małym dzieciom. Kobiecość Gerhardsen to nie decorum: różowe wstążki i błyszczący sweterek. To kobiecość prawdziwa.

Kobiecość można zdefiniować na milion sposobów, ale na pewno jednym z czołowych jej atrybutów jest tworzenie więzi. Kryminał Gerhardsen jest o międzyludzkich więziach. Czytałam (i recenzowałam, może pamiętacie) tutaj jej dwie wcześniejsze powieści, ale dopiero przy ?Kołysance? uderzyło mnie to z pełną siłą. U Gerhardsen najważniejsze są powiazania: w rodzinie, w pracy, więzy z przeszłości. Jej główny bohater policjant Conny Sjöberg jest ojcem piątki dzieci; w ?Kołysance? musi zrekonstruować relacje z własną matką, a jednocześnie uporać się z tym, że zdradza żonę. Jego koleżanka z komisariatu Petra Westman została w przeszłości brutalnie zgwałcona. Teraz musi odbudować więzy nie tylko z mężczyznami w ogóle, ale i z tym, kogo uważa za pomocnika gwałciciela. Zaginiony policjant Einar Eriksson świadomie pozrywał w swoim życiu wszystkie więzy, dlatego tak trudno jest mu pomóc. Aby rozwikłać zagadkę morderstwa, którego ofiarą pada Filipinka i dwójka jej malutkich dzieci, policjanci również muszą odkryć więzy, jakie połączyły ofiarę i mordercę w przeszłości.

Gerhardsen pokazuje nam Szwecję inną niż ta, jaką zwykliśmy oglądać w tzw. skandynawskich kryminałach. Jeśli kryminały (a szczególnie kryminały skandynawskie) są lustrem, w którym przegląda się rzeczywistość, to ta szwedzka rzeczywistość jest zimna, sterylna, deszczowa względnie śnieżna i bardzo samotna. U Gerhardsen pogoda jest równie paskudna jak w innych szwedzkich kryminałach, ale ludzie żyją razem i to trochę osładza ich samotność. Zaskoczyło mnie zdanie, które powiedział jeden ze śledczych patrząc na zwłoki zamordowanej kobiety i jej dzieci: ?Przynajmniej mogą być razem?. To jest coś, co (znowu moim zdaniem) pomyślałaby kobieta.

Przeczytajcie koniecznie Gerhardsen, jeśli chcecie zobaczyć na czym polega prawdziwy ?kryminał kobiecy?. Ale przeczytajcie ją też, jeśli ta kwestia w ogóle Was nie interesuje. Gerhardsen zaskoczy Was jeszcze niejednym.


?Kołysankę na śmierć?, najlepszą z dotychczas wydanych książek Carin Gerhardsen, przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Rebis.