Strona główna Recenzje Pokolenie JA. Niezdolni do relacji Michaela Nasta

Pokolenie JA. Niezdolni do relacji Michaela Nasta

0
PODZIEL SIĘ

Pokolenie JA. Niezdolni do relacji Michaela NastaPokolenie JA. Niezdolni do relacji Michaela Nasta – recenzja

Wszystko co chciałbyś wiedzieć o współczesnych trzydziesto- i czterdziestolatkach, a boisz się zapytać. Tak w skrócie można streścić Pokolenie JA. Niezdolni do relacji Michaela Nasta i nie będzie w tym wcale przesady.

Niemiecki felietonista daje nam bowiem w swej książce ciekawy obraz ludzi i problemów nękających tzw. „pierwszy świat”. Piszę to absolutnie bez ironii, choć portret jaki wyłania się z obserwacji Nasta jest tyleż fascynujący, co odrobinę straszny. Książka jest zbiorem szkiców, rozmów i obserwacji z życia młodego Berlina. Można powiedzieć, że jest to życie miasta i jego mieszkańców schwytane na gorąco i na gorąco zanalizowane. Co nam pokazała ta analiza?

Desperacka ucieczka przed starością

To jest rzecz, która uderzyła mnie najbardziej podczas lektury. Wielu ludzi z tego pokolenia panicznie boi się zestarzeć. Powodem do największej dumy, ba – wręcz zwycięstwem jest fakt, że wciąż ktoś do prawie czterdziestolatka zwraca się na „ty” (a nie „proszę pana”), dowodem klęski: fakt, że nie wpuszczają do modnego klubu. Można dywagować, dlaczego tak jest. Czy to media narzucają nam ten wszechogarniający kult młodości, który sprawia, że po trzydziestce czujemy się wyrzuceni na boczny tor i musimy sobie wciąż tłumaczyć, że „trzydziestka to nowa dwudziestka”, a „czterdziestka to nowa trzydziestka”? Staramy się więc nie dorastać, nie dojrzewać, nie zestarzeć się. I jak trafnie zauważa autor –  w pewnym momencie na wszystko robi się za późno, bo wczoraj jeszcze niby młodzi, dzisiaj już naprawdę za starzy. Stąd zapewne tak późne zakładanie rodzin, przesuwanie decyzji o zawodowej stabilizacji. Życie na kredyt w dosłownym i przenośnym znaczeniu.

Jestem własną marką

Nast zauważa bardzo trafnie, że pokolenie trzydziesto- i czterdziestolatków wiele czasu (a może nawet cały?) poświęca na samodoskonalenie się i pracę nad własną marką. Kiedyś, w generacji naszych rodziców, życie zawodowe i osobiste były wyraźnie rozdzielone. Teraz praca i czas wolny splatają się ze sobą. Dzieje się tak z jednej strony poprzez ciągłą dostępność – smartfony trzymają nas na uwięzi, jesteśmy w wiecznym kontakcie. A z drugiej przez przekonanie, że praca powinna być naszym hobby. Bo gdy zawód staje się przyjemnością, osiąga się najlepsze efekty i spełnienie. Życie zatem przybiera formę projektu, dążenia do pewnego trudnego do spełnienia celu. Wciąż jesteśmy niezadowoleni i rozczarowani sobą. Wciąż chcemy więcej i lepiej, wiemy, że można coś poprawić, nic nas nie zadowala do końca. Samorealizacja i doskonalenie staje się rodzajem religii.

Problemy w związkach

Stąd biorą się także rozmaite problemy w związkach. Bo i związki mają charakter projektów. Nast obserwuje to u wielu swoich znajomych, z którymi rozmawia. Tworzą oni sobie obraz idealnej kobiety lub mężczyzny i bardzo sztywno trzymają się ram, które sobie wyznaczyli. A znaleźć kogoś takiego jest naprawdę bardzo trudno. Autor „Pokolenia JA” uważa, że do współczesnych związków wkradło się dużo egoizmu. Są one w bardzo wielu przypadkach rodzajem luźnego układu opartego na seksie i przyjaźni – Nast nazywa ich „minglami” od „mixed” i „single”. To dwoje ludzi, którzy sypiają ze sobą, ale również chodzą razem do kina, na wystawy, pikniki i wspólnie gotują. A więc – bez zobowiązań. Takich związków jest zresztą coraz więcej.

Niezdolni do relacji, ale pełni złudzeń

Co ciekawe, gdy Nast opisuje ludzi młodszych od siebie (sam ma pod czterdziestkę) podkreśla jak bardzo są pełni złudzeń. Przybywają do Berlina, w którym on sam mieszka, w poszukiwaniu pracy. Berlin to imprezowa mekka Niemiec. Wszyscy chcą tu mieszkać, bawić się i wieść życie. Świeżo upieczony absolwent liczy więc na niezobowiązujący staż, który nie tylko będzie dobrze płatny, ale pozostawi mu duży margines wolnego czasu do samorealizacji właśnie. Szybko zderza się z rzeczywistością: staże są słabo płatne lub bezpłatne. Autor zna ludzi, który są na praktykach od lat, ciągle marzą o starcie w wyśnionym zawodzie, dorabiają jako barmani i przykładowo – piszą scenariusze, których nigdy nie kończą. Takich przypadków jest wiele, życie takich osób płynie jakby na marginesie społeczeństwa i jego dążeń, jest rodzajem wymówki, próbą przed czymś prawdziwym, co zresztą nigdy nie następuje.

Obraz pokolenia

Jaki obraz pokolenia wyłania się z książki Nasta? Na pewno bardzo ciekawy, bo generacje przełomów nigdy nie są jednorodne i łatwe do zdefiniowania. Daje się jednak zauważyć pewna ogólna tendencja, jaką jest ostrożność w inwestowaniu swego uczuciowego kapitału. Podatność na zranienie i lęk przed rozczarowaniem jest cechą tej generacji. Czy to jej słabość? Trudno powiedzieć. Na pewno warto zagłębić się w „Pokolenie Ja” Nasta i poczytać ciekawe historie Berlińczyków. Są prawdziwe, tak samo jak prawdziwi jesteśmy my. Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jesteśmy niezdolni do relacji, czy wręcz przeciwnie. Czy grozi nam epidemia egoizmu i egocentryzmu, jak chcą komentatorzy, czy jednak jest jeszcze coś do uratowania.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarna Owca

Przekład Ewa Kochanowska