Strona główna Recenzje Paweł Pollak, Gdzie mól i rdza

Paweł Pollak, Gdzie mól i rdza

0
PODZIEL SIĘ

Paweł Pollak, Gdzie mól i rdza

Zaczyna się apetycznie. W małym mieszkaniu we Wrocławiu policja znajduje zamordowanego emeryta, amatora filmów porno. I wtedy, kiedy mamy już trzęsienie ziemi, akcja nagle zamiera. Autor wprowadza nas nastrojowo w tajniki pracy policjanta. Wychowana na amerykańskim kinie akcji nie mogę zrozumieć dlaczego komisarz Przygodny nie biega i nie strzela. Wręcz przeciwnie. Idzie do domu, analizuje swoje małżeństwo, jeździ rowerem po wałach nad Odrą, sprzedaje międzywojenne powieści na Allegro i czeka.

Fachowcy pewnie wzruszą ramionami i powiedzą, że na tym polega praca policjanta. Na czekaniu, analizowaniu sytuacji i badaniu potencjalnych sprawców. To tylko my czytelnicy myślimy, że Przygodny powinien, niczym Adrian Monk, znaleźć rozwiązanie zagadki na podstawie włosa na ścianie. Rzeczywistość jest jednak inna. Denerwująca. Przerzucam kartkę za kartką i nic. Ani trupa, ani zbrodniarza, a Przygodny zastanawia się nad rozwodem. Na szczęście, gdy tracę już wszelką nadzieję, akcja przyspiesza.

 

Autor dobrze zna Wrocław i potrafi po nim oprowadzać. Nie opisuje architektury, nie podaje ciekawostek. Buduje tło wydarzeń. Powieść jest oparta na kontrastach. Dobro jest w parze ze złem, oszczędność z chciwością a miłość z obojętnością. Wszystko ma swoją antynomię. „Gdzie mól i rdza” to powieść, w której szybko domyślamy się kto jest mordercą. Pozostaje jednak pytanie jak i dlaczego zabił. Aby to wyjaśnić potrzebna jest cierpliwość. Taka, jaką ma komisarz Marek Przygodny.