Strona główna Recenzje Ofiara Polikseny

Ofiara Polikseny

0
PODZIEL SIĘ

Ofiara Polikseny , Marta Guzowska

Ta książka to jedna z tych historii, gdzie fabuła nie jest tak ważna jak podglądanie głównego bohatera. Doskonały antropolog Mario Ybl to ktoś, kogo chcielibyśmy mieć za płotem. Można się z nim napić. Nie traci czasu na gadanie o niczym, zna się na ludzkim kośćcu, a na dodatek ma zabawny zwyczaj mówienia głośno wszystkiego, co myśli. Często zupełnie w niewłaściwym momencie. Właściwie, to głównie w niewłaściwym momencie, choć zawsze ma rację. Kiedy Mario trafia na wykopaliska, w Troi zaczyna się zabawa.

 

Nasz antropolog to swojak. Nosi brudne skarpetki i zawsze dba o zasoby zimnego piwa w lodówce. Biorąc pod uwagę upał w Turcji jesteśmy skłonni trochę go zrozumieć. Nie możemy jednak pojąć, dlaczego beznadziejnie kocha się w najbardziej irytującej i drętwej osóbce w tej powieści – pani doktor Poli Mor.

Otóż owa Pola, na początku kobieta ? żyleta, trzyma wszystko twardą ręką i nie pozwala sobie na chwile słabości inne niż zachwyt nad najstarszym szkieletem na wykopaliskach. Prawdziwa dziewczyna kowboja. W miarę rozwoju akcji jej urok znacznie słabnie, by na końcu irytować porządnie, gdy Pola ulega zakusom erotycznym niejakiego bogatego miłośnika archeologii z drogimi zębami i eleganckim garniturem szytym na miarę. Ten z kolei wygląda jakby go wycięli z komiksu i na dodatek wmawia nam, że otwiera szampana scyzorykiem. Z daleka widać, że to koleś nie z naszej sfery.

Za to Mario nie rozczarowuje. Jest doskonale spreparowanym bohaterem, męską świnią, szarmanckim leniem i bystrym, wściekle inteligentnym rycerzem walczącym o prawdę.

Książka fascynuje czymś jeszcze. Brutalnie pokazuje całą prawdę o tym, jak bardzo ciężko pracują ludzie na stanowiskach archeologicznych. Wiadomo, każdy z nas chciał być kiedyś archeologiem. Po przeczytaniu ?Ofiary Polikseny? wielu nie będzie wracało już do tego marzenia. Chyba, że komuś nie przeszkadza brud, pot, upał, dłubanie w piasku, walka z biurokracją i sukcesy w postaci wykopanych potłuczonych garnków z epoki dawnej. No i jeszcze jedno. Na takich stanowiskach niestety czasami zdarzają się zbrodnie. I dobrze wtedy mieć pod ręką Mario Ybla, przepraszam, doktora Ybla, który pomoże nam odróżnić szkielet współczesny od tego sprzed tysięcy lat.

 

Ofiara Polikseny