Strona główna Recenzje O czasy, o obyczaje, czyli ?Z pustymi rękami? Valerio Varesiego

O czasy, o obyczaje, czyli ?Z pustymi rękami? Valerio Varesiego

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Marty Guzowskiej

 

Sama nie wiem, kiedy Valerio Varesi stal się jednym z moich ulubionych autorów. To jeden z tych pisarzy, po których sięga się z ciekawości (lub z obowiązku recenzyjnego), i którzy już z nami pozostają. Więc, kiedy tylko mogłam, natychmiast złapałam do ręki jego najnowszą powieść ?Z pustymi rekami?, która ukazała się dosłownie przed chwilą nakładem wydawnictwa Rebis.

Sięgnęłam po powieść, zaczęłam czytać i po kilku stronach przerwałam lekturę, żeby sprawdzić w wikipedii, kiedy Varesi się urodził. Okazało się, że w 1959 r. i od tego momentu przestałam się dziwić.



Bo cała powieść ?Z pustymi rekami? jest lamentem za odchodzącym czasem. Za Parmą, której już nie ma, za miastem, które zmienia się na oczach ludzi, które je kochają, i to wcale nie na lepsze. Także lamentem za starymi przestępcami, którzy mieli klasę, nie to, panie, co dzisiejsza młodzież.

 

Komisarz Soneri, zgryźliwy miłośnik Parmy, musi się tym razem zmagać z dwoma problemami: potworną falą upałów, która nie daje żyć mieszkańcom miasta i dziwnym morderstwem, które morderstwem być nie miało. Właściciel sklepu zostaje znaleziony w swoim mieszkaniu, zmarł od obrażeń wewnętrznych wskutek pobicia. Pozornie wygląda to na ?wypadek przy pracy?, może próbę wymuszenia okupu przez mafię? Ale wiele rzeczy się nie zgadza. Nędzne dochody ze sklepu, nie pasujące do wystawnego trybu życia jego właściciela. Samochód porzucony w miejscu, gdzie nie powinien stać. Kontakty, których nie powinien mieć. Ludzie, których nie powinien spotykać. ?Jeśli chcesz znać prawdę o Parmie, powinieneś posłuchać szemrań na placu, w barach, salonach i kancelariach adwokackich.?

To, co odkrywa Soneri mniej go przeraża, a bardziej zasmuca. Parma się zmienia i nawet stare, jasne i zrozumiale układy przestępcze, o których wszyscy wiedzieli i z którymi nauczyli się żyć, też się zmieniają. Wytworny lichwiarz, który dusi w reku pół miasta, ale jest miłośnikiem pięknych kobiet, dobrej kuchni i pomagania tym, którzy sami sobie pomóc potrafią, zostaje zastąpiony przez ?dziki? element napływowy, który nie jest miłośnikiem niczego, chce się tylko nachapać, jak najwięcej, bez umiaru, nie bacząc na to, że niszczy wszystko dookoła. ?Nie wie pan, że przestępcy powkładali dziś garnitury i krawaty i zajęli miejsce szanowanych obywateli? A poza tym, gdzie są ci szanowani obywatele? Już nie wiadomo, kto jest uczciwy, a kto nie. Niedługo przestępcy będą rządzić wszędzie, bo weszli już w każdą dziurę i kupili wszystko, co było do kupienia.?

Tak jak stary Gondo, żebrak-muzyk, nie potrafi grać na nowym akordeonie po tym, jak ukradli mu stary, tak Soneri nie potrafi grać w nową grę. Aresztuje tych co trzeba, próbuje wymierzyć sprawiedliwość przestępcom, ale nawet przez chwilę nie łudzi się, że wygra. Wie, że na koniec pozostanie z pustymi rekami, podobnie jak wszyscy mieszkańcy pięknego miasta.

Mam coś jeszcze dodać? Polecam nowego Varesiego gorąco. Ta powieść ma klimat, którego brakuje wielu kryminałom nastawionym na szybką akcję. Jeśli ktoś lubi powoli przechadzać się uliczkami miasta i zadumać nad jego odchodzącym pięknem, Varesi uczyni tę niespieszną przechadzkę bardzo, ale to bardzo atrakcyjną.

 

Książkę przeczytałam dzikie uprzejmości wydawnictwa Rebis.

 

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułH. Cygler, W cudzym domu
Następny artykułA. Christie, Strzały w Stonygates
Agnieszka Krawczyk - pisarka z Krakowa, zajmująca się literaturą obyczajową i kryminalną. Lubi koty, kawę i książki - w tej kolejności. Autorka 13 powieści, współautorka 4 tomów opowiadań kryminalnych... Czytaj więcej