Strona główna Recenzje Niespokojni zmarli Simona Becketta – recenzja

Niespokojni zmarli Simona Becketta – recenzja

0
PODZIEL SIĘ

Niespokojni zmarli Simona BeckettaNiespokojni zmarli Simona Becketta

Ze wstydem muszę to przyznać: Niespokojni zmarli to pierwsza książka Simona Becketta, jaką przeczytałam. Wiem, że wielu czytelników w tym momencie podnosi wymownie wzrok w górę i tak – macie rację. Zdaje sobie sprawę, co straciłam. No, ale mam też tę przewagę nad innymi miłośnikami Becketta, że mogę wszystkie zaległości nadrobić. I zamierzam to uczynić w jak najszybszym czasie.

Tajemnica na wybrzeżu wyspy Mersea

Doktor David Hunter, konsultant z zakresu medycyny sądowej otrzymuje kolejne zlecenie. Na wschodnim wybrzeżu Anglii, w malowniczym pełnym płycizn, bagien i zdradliwych grobli krajobrazie, czeka na niego nie lada tajemnica. Miejscowi policjanci znaleźli bowiem zwłoki w stanie daleko posuniętego rozkładu i chcą, by pomógł przy wydobyciu i identyfikacji. Sprawa jest bardzo delikatna – policja podejrzewa, że ciało może należeć do Leo Villiersa, syna miejscowego bogacza i wpływowej osoby. Młody mężczyzna zniknął kilka miesięcy wcześniej i wiele wskazuje na to, że mógł popełnić samobójstwo. Wszystko komplikuje fakt, że Leo miał romans z mężatką, Emmą Derby i kobieta także zaginęła bez śladu. Dla policji obie te sprawy się łączą, a ojciec Leo robi wszystko, aby je wyciszyć.

Hunter przyjmuje zlecenie na konsultację, między innymi dlatego, żeby oderwać się od wspomnień o swej ostatniej sprawie. Omal nie stracił wówczas życia. Wyjeżdża do Essex, a na miejscu cała historia zaczyna gmatwać się w niezrozumiały sposób.

Tajemnice z przeszłości i współczesne grzechy

David Hunter to świetnie skonstruowana postać. Antropolog i medyk sądowy, człowiek o wielu zainteresowaniach i umiejętnościach. Przy tym bardzo zwyczajny i jednocześnie ogromnie wrażliwy i empatyczny. Simon Beckett dużo trudu włożył w wykreowanie tak barwnego i wielowymiarowego bohatera. Hunter jest profesjonalistą w każdym calu i nigdy nie zapomina, że podczas śledztwa należy być czujnym i dyskretnym, uważając na pułapki, pojawiające się praktycznie z każdej strony. A los stawia go w bardzo trudnej sytuacji: na skutek awarii wozu jest zmuszony zamieszkać z rodziną Emmy Derby. Właściwie wynająć od nich hangar na łodzie, przerobiony na domek letniskowy. Doktor szybko przekonuje się, jak w takich okolicznościach trudno jest zachować milczenie na temat śledztwa, a później obiektywizm w ocenie faktów. Zwłaszcza, gdy poznaje siostrę zaginionej, Rachel, biologa morskiego, która po miłosnym zawodzie wróciła do Anglii z Australii.

Nad śledztwem wciąż unoszą się zagadki z przeszłości. Są w tej okolicy jakieś niewyjaśnione tajemnice, niedopowiedziane słowa. Kim jest dosyć upiorny starszy człowiek, który krąży po drogach, zbierając ranne w wypadkach zwierzęta? Czy coś kryje się w morskiej zatoce lub na wybrzeżu?  Dlaczego Emma Derby, zdolna fotografka lubowała się w zainscenizowanych zdjęciach?

Zagadki medycyny sądowej

Nie ukrywam, że klimat Niespokojnych zmarłych podobał mi się najbardziej. Opisane przez Becketta wybrzeże wyspy Mersea tak mnie zachwyciło, że od razu musiałam obejrzeć w internecie zdjęcia. Zdecydowanie coś jest w rozlewiskach rzeki Blackwater, mokradłach, żwirowych plażach i białych domkach rybaków. Autor opisał krajobraz – z nieustannymi uderzeniami wiatru, śpiewem fok, słonym morskim powietrzem –  w taki sposób, że czujemy się, jakbyśmy razem z Hunterem prowadzili śledztwo. Drugim wyjątkowym atutem tej powieści jest znakomite przygotowanie od strony merytorycznej. Opisy badań antropologicznych, sposób identyfikacji zwłok na podstawie kości są niezwykle pasjonujące i stawiają tę powieść (serię) w czołówce literatury kryminalnej. Beckett nie tylko umie pisać i prowadzi fabułę po mistrzowsku, ale potrafi zainteresować czytelnika tematem.

Komplikacje

Bo akcja Niespokojnych zmarłych jest maksymalnie zawikłana. Zdziwi się ten, który przed ostatnimi rozdziałami będzie pewny swej wersji rozwiązania zagadki. Zamykając książkę, aż się uśmiechnęłam. Czyli tak to było? Aha!

Polecam serdecznie Niespokojnych zmarłych, a ja zgodnie z zapowiedziami ze wstępu do tej recenzji, zaczynam czytać Simona Becketta od początku. Wiem, że czeka mnie prawdziwa uczta, bo to jest autor absolutnie w moim stylu.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarna Owca


[button c♥♠