Strona główna Recenzje Miłych koszmarów! czyli „Łamacz dusz” Sebastiana Fitzka. Recenzja

Miłych koszmarów! czyli „Łamacz dusz” Sebastiana Fitzka. Recenzja

0
PODZIEL SIĘ

Miłych koszmarów! czyli „Łamacz dusz” Sebastiana Fitzka. RecenzjaCzy mieliście kiedyś senny koszmar? Zakładam, że tak, większości ludzi czasem śnią się koszmary. A czy śniło wam się na przykład, że przed kimś uciekacie? Też zakładam, że tak, to podobno częsty rodzaj snu. Sny o ucieczce, o spadaniu, o nadciągającym mordercy, o nieszczęściu, które za chwilę się wydarzy… A nawet o bólu, podobno naprawdę może przyśnić się ból, choćby człowiek na jawie był cały i zdrowy jak ryba. Neurologia jakoś to tłumaczy, ja nie jestem neurologiem i nie potrafię. Ale to podobno się zdarza i nie tak wcale rzadko, więc zakładam, że przydarzyło się i wam, chociaż raz.

Pewnie obudziliście się z takiego snu zlani potem.

Serce wam waliło, mięśnie bolały, a w ustach mieliście nieprzyjemny słodki smak adrenaliny. I zajęło wam dobrą chwilę, żeby sobie uświadomić, że siedzicie na własnym łóżku, we własnej, ciemnej sypialni. I że to był tylko sen…

A teraz wyobraźcie sobie, że to nie był sen. Że siedzicie w tej sypialni i że wiecie, że gdzieś tam jest morderca. Który najpierw będzie was torturował, a potem zabije. To cyba największy kszmar, jaki można sobie wyobrazić.

Bohaterowie tej powieści, zamknięci podczas śnieżycy w klinice psychiatrycznej, też muszą rozwiązać zagadkę, od której prawdopodobnie zależy ich życie.

A konkretnie trzyma je w rękach tajemniczy Łamacz Dusz, który doprowadził już trzy kobiety do stanu katatonii. Każda z nich śni na jawie, przeżywa wciąż na nowo swój koszmar i lekarze nie mogą ich wybudzić. I każda została znaleziona z tajemniczą kartką, z jednozdaniową zagadką, która może – ale nie musi – stanowić krok w kierunku rozwiązania zagadki. Jeden z bohaterów stracił pamięć, nie wie, kim jest, został znaleziony przed śnieżycą na drodze niedaleko kliniki. Czy istnieje możliwość, że to on jest Łamaczem Dusz?

Fitzek w swojej powieści eksploruje nasze najgorsze lęki.

To nic nowego, czyni to w każdej napisanej przez siebie książce. Ale „Łamacz dusz” jest szczególny. Bo kiedy nie wiemy, gdzie się kończy sen, a zaczyna jawa, to jak możemy się uratować? Jak rozwikłać zagadkę i ujść z życiem? I czy na pewni przeżywamy własne życie?

Czytajcie „Łamacza dusz”, ale na własną odpowiedzialność. Bo kiedy obudzicie się w nocy, zlani potem i z walącym sercem, i nie będziecie wiedzieli, czy śnicie, czy nie… żeby potem nie było, że was namawiałyśmy.

Miłych koszmarów!

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułSebastian Fitzek „Łamacz dusz”. Fragment
Planuje przeżyć dziewięć żyć, jak kot. Na razie zrealizowała plan na trzy: jest archeologiem, pisarką i mamą... Czytaj więcej