Recenzja Marty Guzowskiej
Czytałam (kto nie czytał!) i widziałam (kto nie widział!) ?Milczenie owiec?. Więc koncepcja przerabiania zwłok na coś tam, co zaspokaja ukrytą żądzę mordercy, plus jego chore relacje z członkami rodziny, nie jest mi obca. Jednak muszę przyznać, że obawiałam się trochę wziąć do ręki debiutancką powieść Gregory?ego Funaro ?Rzeźbiarz?. Obawiałam się epatowania przemocą, scenami tortur, dosłownymi opisam i zbrodni , i tak dalej, i tak dalej. Jeśli Wy też obawiacie się/nie lubicie czytać takich

kawałków, to spieszę Was uspokoić: właściwie nic tam nie ma. Owszem, Funaro opisuje rzeźby, które Rzeźbiarz wykonał z ludzkich ciał, ale z wyjątkiem jednego i to mało dosłownego ustępu nie epatuje scenami cierpień zadawanych przez mordercę ofiarom. Kiedy przełamałam już pierwsze obawy, okazało się, że ?Rzeźbiarz? wciąga. W ogrodzie willi bogatego bankiera znaleziono kopię słynnej rzeźby Michała Anioła ?Bachus?. Tyle, że kopia, zamiast w marmurze (chociaż na pierwszy rzut oka tak wygląda) wyrzeźbiona została w ciałach zaginionego od trzech miesięcy futbolisty oraz zaginionego jeszcze wcześniej chłopca (watek zabójstwa dzieci pojawia się, niestety, w ?Rzeźbiarzu?, ale mimo mojej awersji muszę przyznać, że nie jest za bardzo wyeksponowany, więc tych z Was, którzy podobnie jak ja nie lubią morderstw na nieletnich, też mogę uspokoić). Na cokole rzeźby wyryto dedykację ?Dla doktor Hildebrandt?.
A doktor Hildebrandt (prywatni Cathy, a dla przyjaciół, ale tylko tych bliskich Hildy) jest wybitną specjalistką od twórczości Michała Anioła i autorką poświęconej jego dziełom książki ?Uśpione w kamieniu?. Do tego jest również autorką nowego tłumaczenia sonetu Michała Anioła, w którym kładzie nacisk na rolę rzeźbiarza, budzącego kształty ukryte w kamieniu. Wygląda na to, że Rzeźbiarz (morderca) czytał książkę doktor Hildebrandt i to bardzo, bardzo uważnie.
Po jednej rzeźbie następuje kolejna, a po niej ? przygotowania do trzeciej. Tymczasem Cathy Hildebrandt i agent specjalny FBI Sam Markham próbują zrozumieć, co ukrywa się w spowitym mrokiem mózgu Rzeźbiarza.
Funaro ma lekką skłonność do łopatologii. Jak wielu debiutantów uważa zapewnie, że jeśli nie wyłoży swoim czytelnikom wszystkiego detalicznie i najlepiej po kilka razy, to oni nic z tego nie zrozumieją (niestety nie znalazł się redaktor dostatecznie odważny, żeby trochę poprzycinać te rozgałęzione wyjaśnienia). Ale od razu, w debiutanckiej powieści widać, że Funaro ma też talent to opowiadania pasjonującej historii, od których nie można się oderwać (ponad 440 stron przeczytałam w dwa dni, uważam, że to niezły wynik, jak się ma dwójkę małych dzieci). Poza tym potrafi także przekazać (nieco łopatologicznie, ale z wdziękiem) dużo szalenie ciekawych informacji o życiu i twórczości Michała Anioła.
Polecam ?Rzeźbiarza? szczerze, ale z góry ostrzegam: też nie będziecie mogli zasnąć. Kupcie go więc w piątek, bron Boże w poniedziałek! (Na stronie internetowej Funaro znalazłam też informację o jego nowej powieści noszącej tytuł ?Impaler? czyli ?Palownik?; takim przydomkiem nazywano wszak rumuńskiego hospodara Vlada ?epe?a zwanego zazwyczaj Drakulą. Jak ?Palownik? ukaże się po polsku, biorę trzy dni urlopu, żeby porządnie odespać zarwane podczas lektury noce.)
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S?ka





