Strona główna Recenzje Max Czornyj Grzech – recenzja

Max Czornyj Grzech – recenzja

0
PODZIEL SIĘ

Max Czornyj Grzech - recenzjaKtoś porywa kobiety w Lublinie. Wszystko wskazuje na to, że nie są to działania podejmowane dla okupu lub przestępstwa, których podłożem są porachunki. Motywacja sprawcy wydaje się głębsza i bardzo przerażająca, bo do rodzin ofiar docierają zagadkowe listy. Prowadzący śledztwo komisarz Eryk Deryło ma prawo podejrzewać, że powód może być religijny. Czy jednak nie jest to jedynie próba zmylenia śledczych, a sprawa ma inne bardziej przerażające dno? W dochodzenie włącza się profiler Miłosz Tracz i dochodzi do nieuniknionego konfliktu – wybuchowy komisarz niezbyt ceni nowoczesne metody psychologiczne. No, a czasu jest coraz mniej, znalezione zostaje pierwsze i to  zbeszczeszczone ciało, w mieście wybucha panika, a na policję wywierane są coraz większe naciski, by natychmiast schwytać sprawcę.

Mroczna strona Lublina

Czornyj bardzo ciekawie przedstawił w „Grzechu” Lublin. Jestem wielką zwolenniczką umieszczania akcji powieści kryminalnych i thrillerów w innych miastach niż Warszawa. Podobał mi się cykl dolnośląski Huberta Hendera, czy „Niepamięć” Marka Stelara z akcją w Szczecinie. Lubię przejść się po Poznaniu z Joanną Opiat-Bojarską lub Ryszardem Ćwirlejem, a Łódź zwiedzić z Katarzyną Bondą. Lublin znałam jednak do tej pory jedynie w wersji retro z kryminałów Marcina Wrońskiego. Dzięki „Grzechowi” mogłam zapoznać się ze współczesną „mroczną stroną” tego miasta.

Może tak to już jest, że miasto, w którym znajduje się Katolicki Uniwersytet przyciąga różne grzechy i grzeszników, a także zbrodnie, które zdają się być podszyte religijną symboliką? Bo ten wątek będzie w powieści istotny i komisarz Deryło zacznie się zmagać z rozważaniami na poziomie teologicznym, a profiler – wręcz duchowym. Miasto odkryje przed komisarzem swoją ciemną twarz. Choć jest on policjantem z długim stażem i niewiele jest go w stanie zaskoczyć, to śledztwo będzie dla niego prawdziwym wyzwaniem.

Bohaterowie

Czornyj rozłożył tu akcenty pomiędzy Deryłę i Tracza, dwie naprawdę dobrze zarysowane postaci. Komisarz jest jak powiedzieliśmy – wybuchowy. Obawiam się, że to może mu poważnie kiedyś zaszkodzić na zdrowie. Uspokaja się, robiąc papierowe żurawie origami; bardzo podobał mi się ten motyw, konsekwentnie wygrywany przez autora. Deryło ma pewną osobistą tajemnicę, która bardzo go zmieniła, a właściwie określiła na nowo jego podejście do życia. Można wręcz powiedzieć – ukształtowała go.

Tracz z kolei to młody gniewny. Wszystko wie najlepiej i jest przekonany, że dotrze do prawdy. Jego zaangażowanie budzi jednak sympatię, choć z drugiej strony rozumiemy irytację Deryłę, gdy musi współpracować z kimś takim. Jestem bardzo ciekawa jak w kolejnych częściach rozwinie się ta kooperacja.

Zbrodnia

Ciąg zabójstw jest przerażający, a Czornyj wiele zrobił, żeby nas przestraszyć. Udało mu się to zresztą bardzo skutecznie. Ten autor naprawdę potrafi być sugestywny. Zarówno w budzeniu przerażenia, jak i w opisywaniu cudzego strachu. Zastanawiam się, czy nie powinien kiedyś napisać horroru. W każdym razie ten wątek jest mrożący krew w żyłach, a jednocześnie opisany tak, że trudno się od niego oderwać. Daje też do myślenia, że w sumie lubimy podglądać takie „wystawy okropności”, zatem i w nas, z pozoru „spokojnych czytelnikach” jest coś z bestii. Niepokojące, powiem szczerze.

Kropla dziegciu w beczce miodu

„Grzech” to debiut. Max Czornyj napisał bardzo sprawną książkę, która trzyma w napięciu i z pewnością nie nudzi, ale nie ustrzegł się kilku błędów. Mam wrażenie, że autor urzeczony swoim pomysłem, zapomniał trochę o głównej motywacji sprawcy, a to się przekłada na zakończenie. No i osoby znające się na symbolice za szybko rozszyfrują zagadkę. Co zresztą nie psuje przyjemności, bo bawiłam się dobrze do samego końca.

Generalnie polecam serdecznie, bo rzadko się zdarza tak dobry start i będę wyglądała kolejnych tomów o komisarzu Deryle i profilerze Traczu.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Filia Mroczna Strona

O „Grzechu” u nas TUTAJ