Strona główna Recenzje Mariusz Zielke “Dobre Miasto”. Recenzja przedpremierowa!

Mariusz Zielke “Dobre Miasto”. Recenzja przedpremierowa!

0
PODZIEL SIĘ

Mariusz Zielke “Dobre Miasto”. Recenzja przedpremierowa!Każdy z nas nosi w sobie Dobre Miasto. Miejsce, gdzie się wychowaliśmy, gdzie chodziliśmy do szkoły, jeździliśmy na rowerach, tłukliśmy się z przyjaciółmi, obgadywaliśmy przyjaciółki, obalaliśmy w krzakach w parku pierwsze, nielegalne alpagi, i w tych samych krzakach, w tym samym parku jaraliśmy pierwsze nielegalne szlugi. No i obściskiwaliśmy się.

Dla „słoików” to miasto z którego wyjechali, żeby zacząć nowe życie w innym, rzekomo lepszym. Dla tych, którzy w swoim mieście pozostali to dzielnica, którą opuścili, ulice, bloki, które nie są już ich, a jednak pozostaną ich do śmierci.

Bo Dobre Miasto wżera się w pamięć na zawsze. Ja opuściłam moje Dobre Miasto ponad dwadzieścia lat temu, a kiedy śnię od domu, to zawsze jest to mój dom rodzinny, z wielkim orzechem na podwórku, z trzepakiem pod orzechem, stojący przy ulicy z nierówno położonymi płytami chodnikowymi. Zawsze.

Mariusz Zielke umieścił akcję swojej powieści w takim najbardziej sentymentalnym z sentymentalnych miejsc, mieście, gdzie wychowała się główna bohaterka i do którego, po latach musi wrócić. Mieście, które pamięta jako koszmar rodem z filmów George’a Romero, mieście, którego ulicami bała się chodzić po zmroku, mieście z dzielnicami, do których bała się wejść nawet za dnia, mieście, gdzie wychowywała ją matka-prostytutka.

A jednak, jak to z Dobrymi Miastami bywa, bohaterka powieści Mariusza Zielke idealizuje krainę swojego dzieciństwa.

Dlatego tak łatwo jej uwierzyć, że zamordowana żona lokalnego biznesmena i milionera była osobą o kryształowym sercu, która całe życie poświęciła dobroczynności, że jej mąż kochał gorąco ją od gimnazjum do jej przedwczesnej śmierci, że ojciec męża pomagał młodym, jak mógł, że ludzie ich kochali. Wierzy w to, bo chce, chociaż jest wytrawną dziennikarką, która ma przeprowadzić śledztwo na temat morderstwa. Wierzy w to, bo musi, bo obraz Dobrego Miasta, jaki od dzieciństwa nosi na siatkówce nie pozwala jej zobaczyć rzeczywistości.

W powieści Mariusza Zielke prawda odsłania się powoli.

Zresztą, czy jest jedna? Raczej mamy wiele prawd, a każdy z bohaterów widzi swoją. Oni nie kłamią. Po prostu każdy nosi w sercu inny obraz Dobrego Miasta i jego mieszkańców.

Czytelnik będzie musiał znaleźć swoją prawdę. A ona bardzo zależy od tego, jakie jest jego Dobre Miasto. Bo każdy z nas zobaczy zbrodnię inaczej. A czy nie o to czasem chodzi w dobrych kryminałach?