Strona główna Recenzje M. Waltari, Czarny anioł

M. Waltari, Czarny anioł

0
PODZIEL SIĘ

 

Recenzja Adrianny Michalewskiej

 

Proza Waltariego to prawdziwa literatura. Autor pisze z rozmachem, sprawdza detale, akcję osadza w pięknych i historycznie atrakcyjnych miejscach. Nie ma do czego się przyczepić. Celowo piszę w czasie teraźniejszym, bo przecież każdy z nas odkrywa literaturę w swoim czasie i nie ma to wielkiego znaczenia, czy autor żyje, czy wręcz przeciwnie.


I tak oto autor rzuca nas w 1452 rok, gdy Konstantynpol i całe Bizancjum walą się w gruzy. Miasto jest już skazane na zagładę, sułtan Mehmet II zakończył budowę potężnej twierdzy Europa w najwęższym odcinku Bosforu i kontroluje drogę morską do miasta. Mieszkańcy wiedzą, że ich dni się kończą. Niby liczą na pomoc Franków, ale już wyprawy krzyżowe pokazały, że takie nadzieje niewiele mają wspólnego z faktami. Wszyscy zginą, a Konstantynopol przejdzie w tureckie ręce. Ale najpierw spłonie a naprzeciw Kościoła Mądrości Bożej wyrośnie Błękitny Meczet.

W całym tym zamęcie pojawia się rycerz zakonnik z Awinionu, którego serce w kościele przebija strzała Kupidyna. Potajemny związek pięknej Greczynki (bo przecież w Konstantynopolu dominowali Grecy) i dziwnego Franka zwanego Johannes Angelos (czyli Jan Anioł, a nie Czarny Anioł, jak chce tłumacz) rozgrywa się w dziwacznej scenerii. Raz to są powściągliwi, raz uznają, że czas się kończy, a świat zaraz przeminie, a raz to rozważają o możliwościach wyjścia z tego piekła. Zanim jednak znajdą rozwiązanie, świat się naprawdę skończy, a oni… Poczytajcie.

 

Dzisiejszy Konstantynopol znam bardzo dobrze i często w myślach szukałam miejsc i dróg, którymi chodził Johannes i Anna. Przypominałam sobie twierdzę Europa, która nawet teraz, po 550 latach od powstania robi niesamowite wrażenie. Bizancjum upadło, w Kościele Mądrości Bożej jest muzeum, a Blue Mosque można odwiedzać w wyznaczonych godzinach. Zanim zdejmiecie sandały i siądziecie na perskim dywanie meczetu porzućcie uprzedzenia. To miasto nadal jest piękne i nie umarło. Bogate i kosmopolityczne, takie, jakim je widział Johannes, a potem Waltari.

 

Czarny Anioł, Książnica 2013