Manula Kalicka i Zbigniew Zawadzki ?Tutto bene? wyd. Prószyński i S-ka
Jak gotować literacko, żeby było interesująco, smacznie, czasami pikantnie, lecz lekkostrawnie? Tak jak Manula Kalicka i Zbigniew Zawadzki w ?Tutto bene?!
Oto przepis:
Weź na warsztat modną włoską restaurację, na przykład tytułową ?Tutto bene?, wielką stolicę, sympatyczną, młodą prowincjuszkę, dodaj pięknego szefa kuchni oraz tajemnicze morderstwa. Przypraw potrawę interesującym komisarzem Górzyańskim, umieść w tle międzynarodową szajkę,
a wszystko podaj w polewie miłosnej i korkach warszawskich. Oto uproszczony przepis na to literackie danie.
Mamy w tej powieści właściwie wszystko, co smakowite. Sprawy ważne i poważne mieszają się z kąskami dowcipu, z aktualnościami raczej publicystycznymi (jak przemoc w szkole, stalking, niewłaściwe traktowanie ludzi starszych, uprzedzenia narodowościowe, stosunek do mniejszości seksualnych, a nawet wątpliwa uroda stadionu narodowego, czy budowa drugiej linii metra).
Co najważniejsze: wszystko to podane jest inteligentnie, lekko i do samej puenty zaskakująco.
?Wszystko jest ważne, Zosiu. Wszystko jest ważne?- mówi jedna z bohaterek, starsza już pani, do Zosi Staszewskiej, sympatycznej kucharki, która tylko przez przypadek uniknęła śmierci w nowej pracy, znajdując w zamian miłość. Szczegóły i drobiazgi są ważne, bo rozbudowują smak literackiej potrawy, budują pełniejszy obraz świata, powodują, że czujemy się współuczestnikami tej rzeczywistości.
Jak wtedy, gdy niespodziewanie stajemy się świadkami zbrodni na kelnerce. Narrator nie ułatwia nam, ani sympatycznemu komisarzowi, rozwiązania sprawy, gdy udziela głosu wielu kolejnym postaciom. Zmieniający się punkt widzenia sprawia, iż kolejno współczujemy zakochanej nieszczęśliwie dziewczynie, eleganckiej starszej pani, której nikt w szpitalu nie odwiedza, barmanowi zaatakowanemu w kolejce podmiejskiej, zazdrosnemu mężowi, Ryśkowi, którego piękna żona, Iwona, najwyraźniej oszukuje. Poznajemy też poglądy modnego kucharza, Grzegorza Dolana, na temat prawdziwe dobrej kuchni, w której wygrywa nie tak zwany pozorny oryginalny smak, lecz prostota, o wiele bardziej wyrafinowana od snobistycznych, często jedynie w nazwie, potraw. Bo w tym szalonym świecie najsensowniejszym zajęciem wydaje się właśnie ? gotowanie?
Dlatego, razem z Zosią Staszewską wzdychamy: ?Kuchnia ? jakie to miłe i bezpieczne miejsce??
Tu, jeśli się gotuje, to całym sercem, jeśli chce się sprawić komuś przyjemność, to obdarowuje się go nową potrawą. Ten kuchenny porządek świata burzy polsko-niemiecko-ukraińska szajka, szantaż, kradzieże i przemyt uprawiany pod przykrywką prowadzenia eleganckich lokali.
Oczywiście jest na to rada – grupa uczciwych, choć naiwnych obywateli, uczciwy komisarz oraz policyjna spec-grupa zwalczająca przestępstwa gospodarcze.
Dzięki temu świat powraca do równowagi; młodzi mogą się kochać, starsi są kochani,
a utalentowani zdobywają sławę i pieniądze.
I czyż nie jest to miła potrawa na jesienne popołudnie? Zupełnie jak słodka, puszysta wuzetka[1]? Duża przyjemność, która szybko się kończy?






