Strona główna Recenzje Klucze do wolności. Ze zbrojną pomocą więźniom Gestapo, SS i NKWD ?...

Klucze do wolności. Ze zbrojną pomocą więźniom Gestapo, SS i NKWD ? Stanisław M. Jankowski

0
PODZIEL SIĘ

 

Recenzja Agnieszki Krawczyk

 

Recenzję tę chciałam zatytułować po prostu ?Wielka wsypa pod Wawelem?, tak jak rozdział, który najbardziej utkwił mi w pamięci.

Nie mogło być zresztą inaczej ? rozdział ten porusza najmroczniejszą i najbardziej tajemniczą sprawę związaną z krakowskim podziemiem czasów II wojny światowej. Historię słynnego ?kreta?, który ukrył się w szeregach AK i doprowadził do wielu aresztowań. Na ślad tej opowieści trafiłam jakiś czas temu, czytając książkę Józefa Bratko ?Gestapowcy?. Pozycja ta, wydana w połowie lat 80. była o tyle ciekawa, że autor miał dostęp do żyjących świadków wydarzeń, spotkał się z wieloma uczestnikami ruchu oporu. Mnóstwo jednak w tej książce przemilczano, a może nawet przeinaczono. ?Klucze do wolności? Jankowskiego przynoszą ? w moim mniemaniu ? najbardziej dokładną i prawdziwą relację z tamtych wydarzeń.

Autor maluje bardzo szczegółowo obraz krakowskiej konspiracji spod znaku Związku Walki Zbrojnej ? AK. Opowiada o strukturze, lokalach kontaktowych, akcjach. Kraków był w czasie II wojny światowej siedzibą rządu Generalnego Gubernatorstwa ? stąd rozbudowany aparat policyjny i wojskowy, który bardzo utrudniał działania ruchu oporu. Jak podkreśla Jankowski (pisał też o tym Bratko) AK ujawniła ponad 800 konfidentów Gestapo. Część z nich zlikwidowano, część dekonspirowano w prasie podziemnej. Konfident znalazł się także w szeregach AK doprowadzając do wielkiej wsypy i aresztowana kierownictwa organizacji. Kim był?

Czy można to ustalić po latach, sięgając do archiwum Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich (obecnie w zbiorach IPN)? Jankowski próbuje odpowiedzieć nam na to pytanie, posługując się przede wszystkim dokumentami. Siłą tej książki jest bezwzględne odwołanie się do źródeł ? autor wraca do oryginalnych dokumentów, czyta je ponownie i cytuje. Podane w szerokim kontekście, nabierają wówczas nowych znaczeń. Jankowski oprócz historii tajemniczej wielkiej wsypy przypomina inną, niezwykle ważną, a zapomnianą już niestety akcję. Historię zamachu na Wilhelma Koppego, czyli nieudanej, wyjazdowej akcji ?Parasola?. Na tego zbrodniarza wojennego, szefa policji i zarazem zastępcę gubernatora Hansa Franka wydano wyrok śmierci. Miała go wykonać bojówka ?Parasola? dowodzona przez Stanisława Leopolda ?Rafała?.

Jankowski szczegółowo opisuje przygotowania do zamachu, który w pierwszej wersji miał nastąpić zaraz po wyjeździe Koppego z Wawelu (siedziba generalnego gubernatora) na ulicy Bernardyńskiej. Z tego pomysłu zresztą zrezygnowano, ze względu na zbyt duże zagrożenie ? snajper musiałby operować z dachu zamieszkałej kamienicy, ulica po zamachu zostałaby natychmiast odcięta, wykluczając ucieczkę. Ataku ostatecznie dokonano u zbiegu ulicy Podzamcze i Placu Kossaka, a hitlerowiec uszedł z życiem. Uczestnicy akcji zostali schwytani podczas ucieczki i trafili do katowni Gestapo przy ulicy Pomorskiej.

Podczas lektury książki Jankowskiego podziw dla bohaterstwa konspiratorów mieszał się u mnie z zaskoczeniem ich naiwnością i czasami niezbyt skoordynowanymi poczynaniami. Na pewno wiele było przyczyn wielkiej wsypy ? działalność zdrajcy ostatecznie przypieczętowała tragedię, ale niefrasobliwość i nadmierne zaufanie także robiły swoje. Brak było dostatecznie szybkiej komunikacji i systemu ostrzegania. I jak to znakomicie ujął sam autor ?za plecami planujących wydarzenie miga nadzieja, określana słowami ?jakoś to będzie??.

Z prawdziwą przyjemnością przeczytałam tę doskonałą, zarówno pod względem fabularnym jak i przygotowania historycznego, książkę. Myślałam, że wiem już o Krakowie czasów wojny wszystko. Myliłam się. Jankowski pozwolił mi spojrzeć nawet na znane fakty z zupełnie innej perspektywy.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa REBIS