Strona główna Recenzje Joe Alex, Powiem wam, jak zginął

Joe Alex, Powiem wam, jak zginął

0
PODZIEL SIĘ



Dyskretny urok greckiej tragedii czyli ?Powiem wam, jak zginął? Joe Alexa


Wydana po raz pierwszy w 1959 r. ( i niedawno wznowiona przez Wydawnictwo Dolnośląskie) powieść Joe Alexa ?Powiem wam, jak zginął? była pierwszą z cyklu, w którym główny bohater użycza nazwiska (a właściwie pseudonimu) autorowi. Alex wprowadził na polski rynek czytelniczy klasyczną zagadkę kryminalną: zamknięty dwór na pustkowiu, do którego w nocy nie może się nikt dostać ani go opuścić (spuszczone psy), ograniczona ilość osób, jedna ginie, pozostali są podejrzani. Ale nie chcę dziś pisać o zagadce, tylko o opakowaniu, w jakie zawinął ją Alex. Dla czytelnika pod koniec przaśnych lat pięćdziesiątych musiało się mienić i lśnić jak sreberko po nieosiągalnej wówczas czekoladzie.



Sara Drummond przyjeżdża po Joe Alexa jaguarem. Stary angielski dwór, w którym toczy się akcja, wybudowany został w 1689 r. i ma prywatny kort tenisowy. Łazienka przy pokoju gościnnym wyłożona jest kafelkami z Delft (swoją drogą ciekawe, który z czytelników kryminałów milicyjnych wiedział co to są delfty). ?- To tu jest dzwonek na służbę ? powiedział prędko Alex i wskazał ukryty za poręczą dębowego łóżka guziczek?. ?U dołu tarczy [zegara] był napis ?I. Godde ? Paris?. Panie przebierają się do kolacji, a Lucy Sparrow pokazuje przy okazji pogardę dla kobiecych drobiazgów, zakładając ten sam wisiorek do dwóch różnych sukienek! Natomiast Sara ma na sobie z tej okazji białą, wyciętą suknię, brylantowe kolczyki i brylant na palcu ręki.



Czytelnik Alexa musiał się czuć, jakby nagle wsiadł w cudowny wehikuł i przeniósł się ze słomiano-buraczanego komunizmu do zgniłego kapitalizmu, gdzie nawet służące nosiły białe fartuszki. Nic dziwnego, że ?alexy? od początku sprzedawano tylko spod lady.

Ale trzeba tu wspomnieć o jeszcze jednej, obok zaszczepienia czytelnikom kapitalistycznych tęsknot, zasłudze Alexa: o popularyzacji klasyków. Śmiem zaryzykować twierdzenie, że nawet ci, którzy w szkole męczyli ?Antygonę?, niewiele zapamiętali z tragedii greckiej. W ?Powiem wam, jak zginął? frazy z Ajschylosa są kluczowym elementem zagadki. Nie posunę się do twierdzenia, że po przeczytaniu kryminału każdy popędził do biblioteki wypożyczyć (i przestudiować od deski do deski) ?Antologię tragedii greckiej?. Ale jeśli chociaż kilka osób zachwyciło się pięknem starożytnych słów, już za samo to należy się Alexowi cześć i chwała.