Strona główna Recenzje Iwona Kienzler, Mąż wszystkich żon. Stanisław August

Iwona Kienzler, Mąż wszystkich żon. Stanisław August

0
PODZIEL SIĘ


Iwona Kienzler, Mąż wszystkich żon, Stanisław August

 

Przez lata, w wyniku edukacji szkolnej, pokutował u mnie obraz króla Stasia, jako znudzonego i pogodzonego z losem fircyka, zabawiającego się spotkaniami z europejskimi artystami w czasach, gdy Polska powoli traciła suwerenność. Bezwolny malowany król, który rozprawiał o malarstwie i poezji w kraju, gdzie 90% ludności nie wychylało nosa poza zabłocone wioski. Nieudacznik, wspierany przez zamożne kochanki, zarówno w kraju, jak i za granicą, nie przystawał do romantycznego wizerunku Polaka, który, niczym Rejtan, powinien złożyć swój los na ołtarzu poświęcenia ojczyźnie. I koniecznie powinien odebrać sobie życie po utracie tronu.

 

Tymczasem Stanisław nie zamierzał niczemu się poświęcać. Był raczej jak dzisiejszy polityk, czy prezes wielkiej korporacji. Poszukiwał sojuszników, ale już od dawna czuł, że to przysłowiowa Rada Nadzorcza rozdanej karty. Postanowił więc wykorzystać czas, jaki został mu dany, najlepiej jak potrafił.


 

 

Iwona Kienzler pokazuje ostatniego króla Polski w kontekście jego czasów. Nie charakteryzowały się one jedynie światłością umysłów i rozkwitem nauki. Zwykłą codzienność rządzących Europą wypełniały romanse, flirty i robienie kariery poprzez możnych protektorów obu płci. W czasach, gdy małżeństwa wciąż zawierano z rozsądku podobna rozwiązłość nikogo nie szokowała. Szokować mogło jedynie to, że wielu krytyków Stanisława Augusta liczyło na to, że erotyczne sukcesy króla w sypialni carycy Katarzyny powinny zyskać mu wdzięczność monarchini. 

 

 

Może nie były warte zmiany kursu polityki rosyjskiej, a może po prostu wraz z zakończeniem romansu kończyły się zobowiązania, dość powiedzieć, że Katarzyna nie oszczędziła Polski tylko dlatego, że piękne oczy Augusta zrobiły na niej wrażenie. Zakochany Stanisław długo żył w przekonaniu, że związek zakończy się małżeństwem. Dopiero, gdy ukochana przejęła pełną władzę w Rosji i jasno dała mu do zrozumienia, że romans się zakończył, ochłonął.

 

Kienzler w rewelacyjny sposób pokazuje, jak Stanisław, w objęciach wielu kobiet, i poza nimi angażował się w politykę. W epoce, gdy libertynizm i frywolność dominowały w życiu politycznym, łączono jedno z drugim w niespotykany dla dzisiejszego człowieka sposób. Jak pokazuje autorka, jedno nie przeczyło drugiemu. August zabiegał o wolność dla walczących z Rosją powstańców i pisał listy miłosne do swoich pięciu kochanek. A może miał ich więcej?

 

Zachęcam do przeczytania tej wspaniałej historii życia i romansów człowieka, który z godnością nosił przydomek kochanka wielkiej carycy.

 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Bellona.