Strona główna Recenzje Gala dla czterech dziewcząt – recenzja „Gdybyś wiedziała” Mary Higgins Clark

Gala dla czterech dziewcząt – recenzja „Gdybyś wiedziała” Mary Higgins Clark

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Agnieszki Krawczyk

Laurie Moran jest producentką telewizyjną i matką kilkuletniego Timmy’ego. Właśnie wpadła na pomysł nowego programu – serialu o nierozwiązanych zagadkach kryminalnych sprzed lat. W zamierzeniu seria ma być połączeniem filmu dokumentalnego i rodzaju dramy: uczestnicy wydarzeń mają spotkać się na planie i komentować przeszłe zdarzenia. Może ktoś się załamie i skrywana prawda wyjdzie na jaw? Ojcu Laurie, emerytowanemu policjantowi, Leo Farley’owi, nie za bardzo podoba się ten pomysł. Laurie kilka lat wcześniej straciła męża, lekarza, zamordowanego brutalnie na oczach synka na placu zabaw przez tajemniczego mężczyznę, którego dziecko zapamiętało jako „Niebieskookiego”. Według słów zabójcy, Laurie i Timmy mieli być kolejnymi ofiarami, a taki program, z udziałem wielu osób jest doskonałą okazją dla psychopaty, by uderzyć ponownie i to w blasku fleszy.

 

 

Sprawa, którą zajmuje się Moran także jest nietypowa. To zagadka „Gali dla czterech dziewczyn”. W posiadłości milionera, Roberta Powella, dwadzieścia lat wcześniej wyprawiono przyjęcie dla czterech absolwentek – pasierbicy bogacza Claire Bonner i jej trzech przyjaciółek. W noc gali uduszona została żona Powella – Betsy Bonner-Powell. Nigdy nie wyjaśniono tej sprawy, a policja skłaniała się ku rozwiązaniu, że kobietę zamordował włamywacz, który chciał skraść jej biżuterię. Teraz po latach cztery absolwentki mają szansę oczyścić swe imię, bo opinia publiczna od samego początku podejrzewała, że zabójczynią może być jedna z nich. Dodatkową zachętą są pieniądze – każda z kobiet może dobrze zarobić na programie, a wszystkie są w poważnych tarapatach finansowych.

Książka Higgins Clark to świetne połączenie sensacyjnej fabuły i doskonale zarysowanego tła obyczajowego. Mamy tu kulisy pracy telewizji, lubującej się w popularnych i podnoszących oglądalność programach, których celem nie do końca jest dotarcie do prawdy, ale przyciągniecie uwagi widzów i zainteresowania reklamodawców. Także cztery absolwentki są ciekawymi postaciami – każda miała powód, by nienawidzić Betsy Powell, ale czy któraś z nich była zdolna ją zamordować? A może rzeczywiście zabójca dostał się do domu z zewnątrz, ukrywając wśród gości przyjęcia? Może śmierć żony milionera to był świetnie ukartowany spisek lub wręcz przeciwnie – tragiczny wypadek? Na te i inne pytania muszą odpowiedzieć Laurie Moran i towarzyszący jej w programie adwokat Alex Buckley.

Powieść znakomicie się czyta, książka nie nudzi ani przez minutę. Z zapartym tchem śledzimy powoli odkrywającą się przed nami historię pamiętnego przyjęcia, skrywane animozje i pretensje, tajemnice, których nikt nie chciał przez lata wyjawić. Nie tracimy z oczu drugiego wątku – ciągłego niebezpieczeństwa czyhającego na Laurie ze strony „Niebieskookiego”. On też ma swoją tajemnicę, którą niełatwo przeniknąć.

Bardzo podobała mi się kreacja postaci absolwentek. Cztery przyjaciółki są całkowicie różne. Cechuje je nie tylko odmienność charakteru, ale i sposobu widzenia świata. Po dwudziestu latach widać w jak różnych kierunkach potoczyło się ich życie. Nie zrealizowały swych młodzieńczych marzeń, bo pamiętne wydarzenia gali na zawsze położyły się cieniem na ich losach. Szczególną uwagę chciałam zwrócić na postaci przyjaciółki Claire, Niny Craig i jej matki Muriel. Obie są aktorkami (choć jak z pogardą zawsze wytyka Muriel – Nina jest tylko statystką) i są ze sobą związane rodzajem toksycznego związku. Muriel Craig to typowa kobieta Narcyz – egocentryczna egoistka. Myśli wyłącznie o sobie i swoich potrzebach, nie kocha córki i wykorzystuje ją. Namawia Ninę do udziału w programie, bo liczy na to, że córka za uzyskane pieniądze zafunduje jej mieszkanie. Jest gotowa zrobić największe świństwo, by osiągnąć swój cel. Nina, zmęczona matką i jej nieustannymi roszczeniami, marzy o tym, żeby się jej pozbyć ze swego życia, nawet za cenę wszystkich oszczędności.

„Gdybyś wiedziała” to także opowieść o rodzinach. Mogą one być dobre, wspierać się nawzajem i chronić, jak rodzina Laurie Moran lub pasożytować na sobie i wzajemnie trzymać się w szachu jak panie Craig, czy familia Roberta Powella. Tam gdzie jest zbyt dużo pieniędzy, często zaczyna brakować szczęścia i zrozumienia.

Trzeba przyznać, że Higgins Clark trzyma nadal poziom! A „Gdybyś wiedziała” zaliczam do najlepszych książek tej autorki.

Książka pod patronatem Zbrodniczych Siostrzyczek, przeczytana dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i ska.