Strona główna Recenzje Fala zniszczeń, czyli „Jej obsesja” Amandy Robson

Fala zniszczeń, czyli „Jej obsesja” Amandy Robson

0
PODZIEL SIĘ

Fala zniszczeń, czyli „Jej obsesja” Amandy RobsonNajgorsze zbrodnie rodzą się w domowym zaciszu. Najbardziej zapiekła nienawiść, najgorętszy gniew, najsilniejsza obsesja i potrzeba zniszczenia. To wszystko ma miejsce w domu, wśród naczyń, które trzeba wstawić do zmywarki, stert prania, porozrzucanych dziecinnych zabawek, zakupów, które czekają na rozpakowanie na podłodze w kuchni… „Jej obsesja” Amandy Robson pokazuje to zjawisko perfekcyjnie. Skończyłam ją czytać wczoraj, ale ciągle mam dreszcze, kiedy sobie przypominam różne sceny.

Carly i Rob, Jenni i Craig, dwa małżeństwa z dziećmi.

Zwykli ludzie, pracują, sprzątają, robią zakupy, opiekują się dziećmi, a w wolnych chwilach siadają razem z kieliszkiem wina, żeby pogadać i odprężyć się po ciężkim dniu. Wygląda miło, prawda? Tylko, że pod tym miłym obrazkiem wiją się jadowite węże. Carly nienawidzi swojego życia, codziennej rutyny i obowiązków. Męczą ją dzieci i mąż. Męczy ją Jenni, jej dawna przyjaciółka. Carly uważa ją za fałszywą, przypuszcza, że podrywa jej męża, Roba. Sama więc usidla Craiga i nawiązuje z nim gorący romans. Jenni dowiaduje się o tym. Porzuca niewiernego męża, wyprowadza się z dziećmi.

Ale sprawa nie jest taka prosta.

Carly cierpi na kliniczną paranoję, jej seksualne nieopanowanie to po prostu część choroby. Trafia do szpitala psychiatrycznego, przechodzi intensywną i gruntowną terapię. Rob wybacza jej niewierność. Jenni wybacza Craigowi. Postanawiają zacząć życie od nowa.

I wtedy wszystko się sypie. Craig znajduje sobie nową kochankę. A potem popełnia samobójstwo. Kilka dni później samobójstwo popełnia też jego kochanka. A kilka miesięcy później w wypadku ginie Jenni.

Tylko… czy to na pewno samobójstwo? I na pewno wypadek?

Amandzie Robson udało się perfekcyjnie pokazać zagęszczającą się atmosferę obsesji, która zmienia zwykłe domowe życie w piekło. I to w piekło, z którego nie można uciec. Bo o ile da się unikać kontaktu z przestępcami, dilerami narkotyków i półświatkiem, to jak uciec z domu? Z miejsca, które ma być spokojną przystanią? Schronieniem?

Niech Was nie zwiedzie powolny początek książki. Zakończenie jest takie, że nie można przestać czytać. Ja nie mogłam odłożyć „Jej obsesji” do ostatniej strony i idę o zakład, że Wam też się to nie uda.