Strona główna Aktualności Dziś premiera: Jussi Adler-Olsen „Kartoteka 64”

Dziś premiera: Jussi Adler-Olsen „Kartoteka 64”

0
PODZIEL SIĘ

Dziś premiera: Jussi Adler-Olsen „Kartoteka 64”IV tom serii „Departament Q” nareszcie po polsku!

Zagadkowe zniknięcia, przymusowe aborcje i nazistowskie poglądy partii walczącej o władzę

1987 rok. Nete Hermansen planuje zemstę na tych, którzy przed laty się nad nią znęcali. Głównym celem ma być Curt Wad, charyzmatyczny chirurg, jeden z członków duńskiego ruchu nawołującego w połowie XX wieku do sterylizacji dziewcząt sprawiających szczególne problemy.

Ponad dwadzieścia lat później detektyw Carl Mørck prowadzi śledztwo dotyczące Rity, właścicielki burdelu, która zaginęła w latach 80. Pojawia się nowy dowód w sprawie, która zniszczyła życie jego dwóm współpracownikom – sprawie, przez którą został zesłany do Departamentu Q.

Kiedy Assad i Rose, pomocnicy Mørcka, odkrywają, że w czasie zniknięcia Rity zaginęło także wiele innych osób, detektyw ostatecznie postanawia rozpocząć śledztwo. Badając kolejne zaginięcia, zbliża się stopniowo do Curta Wada, któ- rego determinacja, by ziścić swoją wizję z młodości, osiągnęła apogeum. A brutalne zachowanie względem Nete i innych to zaledwie niewielki ułamek zła, do jakiego jest zdolny…

Czy wiesz, że…

Kiedy Jo Nesbø tworzył Harry’ego Hole’a, wyobrażał sobie go jako połączenie Batmana Franka Millera i swojego dawnego trenera piłkarskiego. A jak Jussi Adler-Olsen wymyślił Carla Mørcka, główną postać całej serii, stojącego na czele Departamentu Q? Co go zainspirowało?

„Carl Mørck to kombinacja Pana Mørka i Carla. Pan Mørk był pacjentem mojego ojca. Zamordował swoją żonę i był pacjentem psychiatrycznym. Kiedy miałem sześć lat, poznałem go jako niezwykle miłego mężczyznę. W ten sposób bardzo wcześnie dowiedziałem się, że dobro i zło mogą z powodzeniem łączyć się w jednej osobie.

Jeśli chodzi o Carla – tak, jest częściowo mną – imię, które otrzymałem na chrzcie, to właśnie Carl Valdemar Jussi Henry Adler-Olsen. Jedną z cech charakterystycznych, którą dzielimy, jest pewien rodzaj lenistwa. Zawsze się tego wstydziłem, pracowałem więc pilnie ze strachu przed zatraceniem się w lenistwie. Dlatego zazdroszczę Carlowi umiejętności zrelaksowania się i ucinania sobie drzemki. Obaj też jesteśmy bezpośredni. Nie owijamy w bawełnę, gdy trzeba przekazać jakąś wiadomość. Doświadczenie nauczyło mnie, że wiele rzeczy jest prostszych, jeśli jest się szczerym, nawet kiedy nie jest to mile widziane. W przeciwieństwie do Carla jestem dyplomatą, ale zazdroszczę mu, kiedy prosto z mostu przekazuje ludziom nagą prawdę”.