Strona główna Recenzje Dziecko ognia S. K. Tremayne

Dziecko ognia S. K. Tremayne

0
PODZIEL SIĘ
Dziecko ognia S. K. Tremayne
Dziecko ognia S. K. Tremayne

Dziecko ognia S. K. Tremayne – recenzja

Stare legendy i dom nad oceanem

Rachel Daly, trzydziestoletnia fotografka wychodzi za mąż za dziesięć lat od siebie starszego wdowca z ośmioletnim synem. David Kerthen wydaje się być uosobieniem ideału – pochodzi ze starego kornwalijskiego rodu, jest zamożnym prawnikiem, inteligentnym i niewiarygodnie pociągającym. Jego posiadłość nad brzegiem oceanu, olśniewający dom wśród jarzębinowych drzew, także robi wrażenie. Kerthenowie od pokoleń byli właścicielami kopalni cyny na kornwalijskim wybrzeżu, właśnie dzięki nim zbili swój niewiarygodny majątek. Teraz oczywiście wszystkie sztolnie są opuszczone. Właśnie w szybie jednej z nich, Morvellan, doszło do tragicznego wypadku – wpadła tam i utopiła się w oceanie pierwsza żona Davida, Nina. Synek pary Jamie bardzo przeżył utratę matki, musiał korzystać z porady specjalisty.

Rachel, sama wywodząca się z londyńskich przedmieść, jest pełna dobrych chęci. Kocha męża i przybranego syna. Chce pomóc im się odnaleźć, pokonać żałobę. Fascynuje ją wspaniały dom i niepokojąca przyroda kornwalijskiego wybrzeża, a także groza opuszczonych kopalni. Niepokoi ją jednak, że wszędzie napotyka ślady Niny. Jej rzeczy pojawiają się i znikają w domu. Jamie twierdzi, że ma kontakt ze zmarłą matką, czuje jej obecność. Do tego dochodzi legenda obecna w rodzinie Kerthenów, o „dzieciach ogniach”, czyli zdolnościach jasnowidzeniach charakterystycznych dla członków tego rodu. Czy Jamie ma takie właściwości? Czy Rachel coś grozi w domu na wrzosowisku? Czy David Kerthen ukrywa jakieś szczegóły związane ze śmiercią swej pierwszej żony? Piękne beztroskie lato się kończy, jesień zamienia się w zimę, a Jamie Kerthen ma dla Rachel niepokojącą przepowiednię…

Thriller psychologiczny

Dziecko ognia S. K. Tremayne to znakomity thriller psychologiczny. Z zapartym tchem śledzimy narastanie lęku i grozy. Początkowa sielanka – cudowne i idealne życie szczęśliwej rodziny powoli zamienia się w koszmar. Koszmar, dodajmy, który powodują kłamstwa, niedomówienia i przemilczenia. Rachel ma za sobą niełatwą przeszłość. Musiała pokonać wiele przeszkód, by wyrwać się z domu rodzinnego, gdzie źle ją traktowano i jak to się mówi „wyjść na ludzi”. Jest zatem twarda, trzeźwo myśląca, umie sobie radzić. Ale nawet ona nie daje rady w starciu z psychologicznym złem. Bo to co się stało w Carnhallow, to nagromadzenie złej energii i emocji, które wywodzą się z ukrywania prawdy i kłamstwa. Trudno też oprzeć się wrażeniu, że tragedia rodziny jest symboliczną karą za lata wyzysku jaki Kerthenowie zafundowali okolicznym mieszkańcom bezlitośnie eksploatując ich siły w kopalniach.

Krajobraz i dusza

Dziecko ognia S. K. Tremayne to już kolejna powieść popularna, którą czytam, gdzie autor pokusił się o pewien zabieg konstrukcyjny charakterystyczny dla literatury innego zupełnie rodzaju. Opis krajobrazu koresponduje tu z nastrojem bohaterki. Korwalijski pejzaż jest niedostępny i melancholijny, gdy Rachel się go dopiero uczy, ale pociąga ją swoim poetycznym pięknem. Potem, kiedy narastają zagadki, których dziewczyna nie może zgłębić, zaczyna robić się groźny i mroczny. Wreszcie, gdy nadchodzi zima, także przyroda zaczyna być przeciwna bohaterce – śnieg zasypuje posiadłość, samochód wpada w poślizg na lodzie, morze wydaje się niegościnne i złe, a krajobraz przygnębiający i pusty. Autor doskonale oddał tu zmieniające się nastroje Rachel – od szczęśliwej i pełnej nadziei kobiety, po smutną i zagubioną poszukiwaczkę odpowiedzi na podstawowe pytania.

Krzywda i zadośćuczynienie

W tej powieści wiele miejsca poświęcono krzywdzie i cenie jaką przyjdzie za nią za zapłacić. Dosłownie i symbolicznie. Po pierwsze mamy symboliczną odpowiedzialność potomków Kerthenów za liczne śmierci górników i zatrucia dzieci arsenem. Po drugie krzywdy jakich zaznali sami Kerthenowie. Byli to ludzie o trudnym charakterze, często okrutni, zimni i chciwi. Ojciec Davida był hazardzistą i znaczną część majątku przepuścił. Nie kochał też syna i był okrutny dla żony. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że i David, choć na pewno kocha swego synka, nie potrafi okazać mu takiej miłości na jaką dziecko zasługuje i jakiej potrzebuje. Praca jest dla niego najważniejsza i w momentach trudnych po prostu w nią ucieka. Także Rachel miała w swoim dzieciństwie traumatyczne momenty i potrafiła za nie odpłacić w dorosłym zyciu. Czy sprawiedliwość, która się dokonała, przyniosła spokój? Czy wszystko odbyło się we właściwy sposób? To pytanie także zadaje autor.

Matki i dzieci

W Dziecku ognia dużo mówi się też o relacji dziecka z matką, bo jest to ogromnie silna więź. Możemy się o tym przekonać na przykładzie Jamiego Kerthena. Pozostawione sobie dziecko, praktycznie bez wsparcia dorosłych, zamyka się w sobie, żyje we własnym świecie, gdzie matka wciąż do niego mówi. Rachel chce mu pomóc, bojąc się, by ten stan nie przerodził się w psychozę. Nie wie jednak w jak delikatną materie ingeruję. Ona sama także starała się chronić swoją matkę i także zrobiła dla niej coś, coś uruchomiło pewien łańcuch zdarzeń. Związek rodziców i dzieci nie zawsze jest łatwy, ale zazwyczaj ma potężną moc.

Dziecko ognia to również opowieść o tym jak bardzo kłamstwo wpływa na nasze życie. Rachel mówi do Jamiego, że wszyscy kłamią: zarówno dzieci, jak i dorośli.  To prawda. Tylko, że nagromadzenie tych kłamstw sprawia, iż rzeczywistość wykrzywia się tak bardzo, że nie sposób już jej rozpoznać. A prawda może nas bardzo zaskoczyć, tak jak na końcu zaskoczyła Rachel.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Czarna Owca

Przekład: Anna Krochmal, Robert Kędzierski