Recenzja Marty Guzowskiej
To jest książka o podświadomości. Ale w odróżnieniu od wielu innych książek o podświadomości, napisanych na takim poziomie naukowej abstrakcji, że ani ja, ani Wy nic byśmy z nich nie zrozumieli, ta jest nie tylko jasna i przejrzysta, ale też bardzo użyteczna. Jej autor, psycholog Kevin Hogan ma tyle doświadczenia w pracy z ludźmi, a zwłaszcza z ludźmi mediów (według informacji na okładce pracuje jako ekspert dla telewizji ABC. FOX i BBC oaz dla ?New Your Timesa?), że jego wykład jest jasny jak kawa latte na połówce espresso.

Użyteczna jest zaś ?Siła ukrytej perswazji? podwójnie. Po pierwsze, jej staranne przestudiowanie może podsunąć kilka interesujących pomysłów na życie i prace. Czy wiedzieliście, że samoprzylepna żółta karteczka dołączona do ankiety, tak PUSTA żółta karteczka, zwiększa o kilkadziesiąt procent szanse, że ankieta zostanie wypełniona? Czy wiedzieliście, że ludzie identyfikują się nie tylko ze swoimi imionami, ale też z inicjałami i będą bardziej chętni do współpracy z firmą, która w nazwie ma jak najwięcej liter rozpoczynających ich imiona? Czy wiedzieliście, dlaczego nigdy nie uda wam się sprzedać 10 studolarowych (no dobrze, niech będzie stuzłotowych) banknotów za 500 dolarów czy też złotych, jeśli zadzwonicie do drzwi w willowej dzielnicy i złożycie ofertę temu, kto otworzy.
Nie wiedzieliście? To znaczy, że nie rozumiecie kontekstu. Kontekst to w książce Hogana fascynujące słowo-klucz. W naszej podświadomości wszystko się ze sobą perfekcyjnie łączy, nowe informacje nie dostają się do pustych skrzynek, tylko podczepiają się pod te stare. Jeśli zrozumiemy te połączenia, będziemy do przodu.
?Siła ukrytej perswazji? Kevina Hogana może być więc niezłym podręcznikiem dla ludzi, którzy zawodowo muszą innych do czegoś przekonywać, a więc przed wszystkich dla telemarketerów, sprzedawców polis ubezpieczeniowych i sprzętu elektronicznego. Ale ?Siła ukrytej perswazji? jest użyteczna podwójnie, bo powinna stanąć też w podręcznej biblioteczce każdego pisarza. Ja od dziś na pewno będę ją kartkować, jeśli będę chciała, żeby moi bohaterowie poradzili sobie w trudnej sytuacji.
I tu dochodzę do słabego punktu książki. Przyznaję, że przeczytałam je przede wszystkim po to, żeby nauczyć się manipulować moimi dziećmi. Moja dotychczasowa siła perswazji, ta ukryta i ta jawna nie wystarczała, żeby namówić je do mycia zębów, ograniczenia słodyczy i kładzenia się spać wtedy, kiedy chcą tego rodzice, a nie one same. Okazało się jednak, że tricki opisane w ?Sile ukrytej perswazji? na dzieci w wielu wczesnoszkolnym i przedszkolnym w ogóle nie działają. Pan Hogan powinien więc jak najszybciej napisać oddzielną książkę p.t.: ?Siła perswazji dla rwących-sobie-włosy-z-głowy-rodziców?. A póki co muszę chyba poczekać, aż podrosną (nie włosy, dzieci). Do tego czasu ?Siła ukrytej perswazji? poczeka na półce.
?Siłę ukrytej perswazji? Kevina Hogana przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Rebis.





