Recenzja Marty Guzowskiej
Kto nigdy nie czytał Terry?ego Pratcheta – ręka do góry! Dobra, dobra, wiem, że zawsze znajdzie się kilku malkontentów. Ale we wszystkich rankingach popularności Pratchett wygrywa i jeśli wierzyć statystyce ? czytają go prawie wszyscy. Nie jestem pratchettologiem (są tacy, a jak!) i nie potrafię Wam objaśnić fenomenu popularności tego autora. Nie wiem, czym uwiódł brytyjską królową, że przyznała mu tytuł szlachecki. Nie wiem też, czym uwiódł ? jeśli wierzyć Wikipedii ? ponad 50 milionów osób na całym świecie, które kupiły jego książki, oraz co najmniej drugie tyle, które wyłudziły, pożyczyły lub ukradły je od znajomych lub z bibliotek. Mogę tylko powiedzieć, czym uwiódł mnie (chociaż nie przypuszczam, żeby mój gust tak bardzo różnił się od gustu tych 50 milionów-plus-co-najmniej-drugie-tyle). Terry Pratchett ma po prostu niezwykle poczucie humoru. Każda jego historia jest zabawna, ale najzabawniejsze są nie akcja, ale tło.

Właśnie dla wielbicieli tła w historiach Pratchetta powstał ?Żółw przypomniany?. To naprawdę monumentalne dzieło (mam je w ebooku, ale sprawdziłam na stronie wydawnictwa: 536 stron!) zbiera te wszystkie cudowne drobne szczególiki ? w porządku alfabetycznym ? które sprawiają, że przy książkach Pratchetta płaczemy ze śmiechu. Wielbiciele Świata Dysku znajdą tam podstawowe (i rozszerzone) informacje na temat wszystkich występujących w książkach postaci, miejsc i powiązań tych pierwszych z tymi drugimi.
Ale uwaga, ta książka jest nie tylko dla wielbicieli Pratchetta, powinni się w nią zaopatrzyć także ci, którzy żywią do pisarza uczucia letnie, a także ci, którzy (o ile w ogóle tacy są, nie w centrum Czarnej Afryki, nie na Syberii i nie wśród Inuitów), którzy w ogóle go nie czytali. Po pierwsze: uśmieją się. Po drugie: na pewno potem coś Pratchetta kupią, więc autor, który i tak nie narzeka na brak gotówki, dodatkowo się ucieszy (w końcu mamy Święta, trzeba sprawiać bliźnim uciechę, w miarę możliwości). Po trzecie: znajdą tam wiele pożytecznych informacji, np. że ?trollowa skóra jest niezwykle wytrzymała i przypomina raczej giętki kamień. W tej chwili noszenie jej w Ankh-Morpork nie jest politycznie poprawne. Ani też nie sprzyja przetrwaniu, jeśli już o tym mowa?. Albo, że po przepływającej przez Ankh-Morpork rzece Ankh potrafi przejść nawet agnostyk, a to z tej przyczyny, że, z powodu mułu, w rzece ?trudno się utopić, ale łatwo udusić?. Albo, że na Dysku ukazują się (między innymi) następujące magazyny: ?Czas Szpilek?, ?Nowe Szpilki?, ?Miesięcznik Szpilkowy?, ?Mówią Szpilki?, ?Super Szpilki?, ?Szpilki dla Początkujących?, ?Szpilki Ekstra?, ?Szpilki Ekstremalne?, ?Szpilki i Szpilkarnie?, ?Szpilki Międzynarodowe?, ?Szpilki Praktyczne?, ?Szpilki Świata?, ?Szpilki Totalne?, ?Szpilki w Zaułkach?, ?Szpilki Współczesne?, ?Świat Szpilek? oraz ?Igły Popularne?.
Uwaga, uwaga. ?Żółw przypomniany? przyda się też pisarzom i wielbicielom kryminałów. Nie da się przecenić znaczenia informacji takich jak: ?Ankh jest prawdopodobnie jedyną rzeką na świecie, na której śledczy mogą wyrysować kredą obrys zwłok?. I nie da się przecenić poczucia humoru Terry?ego Pratchetta.
?Żółwia przypomnianego? w cudownym (jak zawsze!) tłumaczeniu Piotra W. Cholewy przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka.





