Strona główna Inne Cixin Liu „Problem trzech ciał” i „Ciemny las”

Cixin Liu „Problem trzech ciał” i „Ciemny las”

0
PODZIEL SIĘ

Na spotkaniach autorskich pytacie mnie czasem, dlaczego nie piszę powieści dziejących się w przeszłości. Bronię się, mówiąc, że jako archeolog nie wierzę, żeby kiedykolwiek udało nam się zrozumieć mentalność ludzi z przeszłości, nawet tej nie bardzo odleglej. Teraz mam jeszcze mocniejszy argument: nie potrafimy nawet zrozumieć ludzi nam współczesnych, jeśli należą do tak hermetycznej kultury, jak chińska.

Cixin Liu „Problem trzech ciał” i „Ciemny las”„Problem trzech ciał” i „Ciemny las” Liu Cixina (podobno chińskie nazwiska pisze się od końca, więc też tak robię) to najdziwniejsze powieści, jaka ostatnio czytałam.

A może nawet: jakie kiedykolwiek czytałam. Doskonałe, ale bardzo, bardzo dziwne. I właściwie w tym miejscu powinnam skończyć recenzję. Ale nie zrobię tego, bo chcę spróbować dociec, co mnie w tych powieściach tak fascynuje.

Ogólnie chodzi w powieściach Liu Cixina o to, że gdzieś we wszechświecie istnieje cywilizacja Trisolaris, powstała na planecie, która tańczy kosmiczny taniec między trzema słońcami. Ta cywilizacja zawsze ginie, bo słońca układu Trisolaris prędzej czy później pozbawiają życia mieszkańców planety. Trisolarianie mają tego dość, więc postanawiają skolonizować Ziemię. Zajmie im to ok. 400 lat, bo Ziemia jest odległa o 4 lata świetlne, a statki kosmiczne mogą lecieć tylko z prędkością będącą ułamkiem prędkości światła.

Ziemianie odkrywają, o co chodzi. No i właśnie.

Cixin Liu „Problem trzech ciał” i „Ciemny las”W typowej sci-fi spodziewalibyśmy się teraz jakiegoś wyszczekanego bohatera, aroganckiej choć seksownej bohaterki, planu, który ma na celu zapobieżenie inwazji, ucieczek i gonitw, porażek i sukcesów, i tak dalej, wszyscy znacie ten model.

A co dostajemy? Ludzkość sparaliżowaną odkryciem. Defetystów, którzy uważają, że i tak nic się nie uda zrobić (trisolarianie na wszelki wypadek zablokowali rozwój nauk ścisłych na Ziemi, żeby Ziemianie nie wymyślili przez tych 400 lat, jak się ich pozbyć). Kolaborantów gotowych współpracować z obcą cywilizacją. Dziwną grę komputerową, w której gracze stają się Trisolarianami. Patrzących w Ścianę, czterech wybranych spośród całej ludzkości ludzi, którzy mają wymyślić rozwiązanie. Burzycieli Ścian – też cztery osoby, które mają z kolei zdemaskować plany Patrzących. Faceta, który wymyśla socjologię cywilizacji kosmicznych i rzuca klątwę na odległy układ słoneczny. Zahibernowanego (a potem odmrożonego) gliniarza. O rany!

No właśnie, mamy wszystko, tylko nie to, czego się spodziewaliśmy. Mamy też niesamowitą, oszałamiającą perspektywę i analizę tego, co ludzkość gotowa jest zrobić przez 400 lat, kiedy nad głowami (dosłownie i w przenośni) wiszą jej krwiożerczy obcy.

Wydawnictwo Rebis nie ma jeszcze w zapowiedziach ostatniej części trisolariańskiego cyklu Cixina Liu, „Końca śmierci”. Ale powiem Wam tyle: czekam na te książkę bardziej, niż na jakąkolwiek inną. Po prostu muszę się dowiedzieć, czy zdziesiątkowana ziemiańska flota kosmiczna odegra jeszcze jakąś rolę, czy aksjomaty socjologii kosmicznej sprawdzą się w praktyce i kto kogo pokona. Z znając Coxina Liu dostanę coś, czego się w ogóle nie spodziewam!