Strona główna Recenzje Bez śladu – recenzja „Najmroczniejszego sekretu” Alex Marwood

Bez śladu – recenzja „Najmroczniejszego sekretu” Alex Marwood

0
PODZIEL SIĘ
Najmroczniejszy sekret Alex Marwood
Najmroczniejszy sekret okładka

Najmroczniejszy sekret Alex Marwood. Recenzja.

Najmroczniejszy sekret Alex Marwood to proszę Państwa powieść niezwykła. I zaraz to wyjaśnię. Jeżeli zapytacie, co w kryminalistyce fascynuje mnie najbardziej, to bez wahania odpowiem, że zaginięcia. Od lat śledzę sprawy zaginięć, pamiętam o nich i liczę na to, że te nierozwikłane sprzed lat, znajdą wreszcie swoje rozwiązanie. Myślę, że właśnie dlatego powieść Alex Marwood wydała mi się tak fascynująca.

To moje trzecie spotkanie z tą autorką. Po bardzo dobrych „Dziewczynach, które zabiły Chloe”, znakomitym (w moim odczuciu) „Zabójcy z sąsiedztwa”, przyszedł czas na brawurowy „Najmroczniejszy sekret”. A mam wrażenie, że autorka dopiero nam się rozkręca.

Najmroczniejszy sekret Alex Marwood a sprawa McCann?

Ale do rzeczy. Osią fabuły powieści jest zaginięcie trzyletniej dziewczynki Coco, do którego doszło podczas przyjęcia urodzinowego wyprawionego na cześć jej ojca, w wilii na wybrzeżu. Dziecko po prostu rozpłynęło się w powietrzu i przez dwanaście lat jej los pozostawał zagadką – ani policyjne śledztwo, ani dociekania rodziny nie wniosły do sprawy nic nowego. Wieczorem Coco była w swoim pokoju, który dzieliła z bliźniaczką Ruby, rano już jej tam nie zastano. Szansą na odkrycie nowych faktów staje się spotkanie całej rodziny i znajomych po latach – z powodu pogrzebu ówczesnego jubilata Seana Jacksona. Tak się bowiem składa, że na uroczystość zjeżdżają się wszyscy uczestnicy owej feralnej imprezy sprzed lat. Na jaw wychodzą skrywane animozje, dawne urazy i nienawiści, zaczyna toczyć się okrutna gra.

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Marwood zainspirowała się innym głośnym zaginięciem dziecka, czyli wciąż nierozwiązaną sprawą Madeleine McCann (na marginesie: właśnie minęło 10 lat od jej zniknięcia w Portugalii). Zaginięcia dzieci zawsze w szczególny sposób rozpalają opinię publiczną i skłaniają do snucia wielu najbardziej fantastycznych teorii. Historia opisana w „Najmroczniejszym sekrecie” może jednak ma podobny punkt wyjścia – pozostawienie dzieci bez należytej opieki i nagłe zniknięcie jednego z nich, ale dalszy rozwój wypadków jest już całkiem inny.

Najmroczniejszy sekret Alex Marwood opowieścią o ludzkiej podłości

Bo u Marwood najbardziej fascynującą kwestią jest może nie tyle rozwiązanie zagadki zaginięcia Coco (choć oczywiście zaskakujące), ale swoista wiwisekcja ludzkiej podłości na przykładzie rodziny i znajomych Seana Jacksona.

Są to zamożni i bogaci ludzie: aspirujący polityk, lekarz, projektantka wnętrz, specjalistka od PR, tak zwane lepsze towarzystwo. Sean jest przedsiębiorcą budowlanym, a impreza odbywa się w jednym z domów, które wykańcza i urządza, żeby sprzedać z zyskiem. Ludzi tych jednak ze sobą nie wiąże przyjaźń, ale sieć wzajemnych zależności i nadziei na zyski. Zadają się ze sobą, bo tak wypada, no i to się opłaca. W tym układzie tkwią też dzieci: obok tych „drobnych” (czyli miedzy innymi bliźniaczek Coco i Ruby) także dwie dorastające córki Seana z pierwszego małżeństwa Milly i India oraz rozmemłana córka Gavilów Simone, która po latach zostanie czwartą żoną Seana. Bo takie właśnie relacje panują w tym środowisku. Trwa tu osobliwy kontredans byłych żon, obecnych i przyszłych, kochanek, przyjaciół, których nie zawaham się nazwać fałszywymi, doradców i pochlebców. Każdy tu gra jakąś rolę, przedstawienie musi trwać, ponieważ fałsz jest siłą napędową tego małego światka. Obnażenie prawdy jest czymś gorszym od śmierci – to całkowite unicestwienie i nie można do tego dopuścić. Przerażający obraz, prawda? Pod tym względem powieść Marwood naprawdę budzi grozę.

Diagnostyczny i statystyczny podręcznik psychiatrii w roli głównej

Główną narratorką powieści jest Milly, która jednak ustępuje miejsca innym postaciom, gdy przechodzimy do retrospekcji, cofając się o 12 lat, do dnia zaginięcia Coco.

Milly to bardzo ciekawa postać. Obie z siostrą nie były świadkami zniknięcia małej, bo obrażone na ojca wyjechały z wilii, zanim doszło do tego tragicznego zdarzenia. Milly nie jest w żaden sposób uczuciowo związana z przyrodnim rodzeństwem, ani z ojcem, ale coś gna ją ku rozwikłaniu tej zagadki.

Może to, że znajduje wspólny język z dorastającą właśnie Ruby, którą wiezie na pogrzeb ojca? To również jest osobliwe porozumienie: obie dziewczyny są zafascynowane „Diagnostycznym i statystycznym podręcznikiem psychiatrii”, który namiętnie czytają i zabawiają się dopasowując zaobserwowane typy ludzkie do opisanych tam zaburzeń. I to także jest klucz do zrozumienia tej historii – bo mamy tu pełen wachlarz możliwości: narcyzów, bordeline, osobowości unikające, a nawet psychopatów. Zabójcza mieszanka.

Marwood pokazuje nam to środowisko bez upiększeń i w taki sposób, że zaczyna się nam robić słabo. Trudno uwierzyć, że ludzie mogą być tak wyrachowani, cyniczni i podli. Tak oszukiwać i kłamać. A jednak mogą i robią to, zwłaszcza, gdy mają pewność, że nie wyjdzie to jaw, ewentualnie walczą o życie. Lub o własną karierę, co w pewnych środowiska znaczy to samo.

Najmroczniejszy sekret Alex Marwood powieścią o kobietach

Autorka „Najmroczniejszego sekretu” udowodniła w poprzednich książkach, że dobrze portretuje kobiety. Tutaj też jej się to udało. Warto prześledzić drogę jaką przeszła Claire – matka zaginionej Coco oraz Ruby. Od żony-trofeum, po zaszczutą przez media uciekinierkę i wreszcie farmerkę, która zamieniła jedną religię (ciuchy, operacje plastyczne) na drugą (zdrowe odżywianie, ekologia). Fascynujące studium, które naprawdę daje wiele do myślenia.

Proszę jednak nie sądzić, że pomijam samą zagadkę. Z relacji i retrospekcji, ukrywanych faktów i przemilczeń powoli wyłania się straszna prawda. Zacytuję zdanie z okładki: „Powiedzieli, że Coco zaginęła w nocy. Kłamali.”

Akcja, jak to u Marwood, biegnie w zawrotnym tempie, nie dając odbiorcy odetchnąć ani na chwilę. Trudno odłożyć na bok tę fascynującą książkę, którą czyta się z prawdziwym zawrotem głowy.

A więc, jaki jest wasz najmroczniejszy sekret, Czytelnicy?