Strona główna Recenzje Anna Fryczkowska, Kobieta bez twarzy

Anna Fryczkowska, Kobieta bez twarzy

0
PODZIEL SIĘ

Anna Fryczkowska, Kobieta bez twarzy, recenzja Adrianny Michalewskiej

Polska prowincja. Mała miejscowość, sielankowa wioska będąca wspomnieniem z dzieciństwa. Hanna, trzydziestoośmiolatka po traumatycznych przeżyciach w Warszawie podejmuje pracę w wiejskiej szkole. Wraz z dwójką dzieci, Maksem i Miśką, postanawia zamieszkać w połowie pustego domu, wynajętego dla niej przez gminę.

 

 

Ma miłych sąsiadów, wielu znajomych z czasów, gdy przyjeżdżała tam na wakacje i tłumy adoratorów, gotowych do ożenku. Wydaje się, że znalazła swoje miejsce na ziemi. Tylko, że jej mała córka znajduje w leśnym stawie martwą kobietę, stary sąsiad bardzo pilnuje, aby nigdy nie zaglądała do drugiej połowy zamieszkiwanego przez nią domu, gdzie w pustej piwnicy ktoś urządził pokój a miejscowy starszy posterunkowy nie jest osobą, której można zgłosić, że we wsi działa pedofilska mafia.

 

 

– To na pewno nikt ze wsi nie zabił ? mówi jedna z kobiet.? Tu wszyscy w niedzielę chodzą kościoła.
Fryczkowska nie pozostawia nam złudzeń. Każdy przestępca jest czyimś ojcem, a mała społeczność nie oczekuje interwencji z zewnątrz.
Podobnie jak w ostatniej powieści autorki ?Starsza pani wnika?, największą determinację w walce ze złem wykazują kobiety. To także one stają się ofiarami w starciu z nim. Mężczyźni duszą je, gwałcą, topią bez obaw, że poniosą za to karę. Po zbrodni znowu są ?tatusiami?, ?kochanymi teściami? i synami. Bo ich żony i matki zajęte są przygotowywaniem ?herbatek? na kilkanaście dań i rzadko kiedy wyglądają dalej, niż pozwala na to granica ich gospodarstwa. Niczym żony ze Stepfort, tyle tylko, że te ze Świątkowic są brzydkie i jeśli już któraś z nich postanowi ukarać niekochanego męża, rozpętuje się piekło. Piekło dla innych kobiet.

Powieść przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka.