Agata Christie, Dom nad kanałem
Duet Tommy i Tuppence to moja ulubiona para detektywów. Może dlatego, że Tuppence zwykle pakuje się w tarapaty, a Tommy, dzięki cudownym zbiegom okoliczności i rozlicznym koneksjom, potrafi żonę z tych tarapatów wyciągnąć. Nie zaniedbując przy okazji tak istotnych szczegółów jak odpowiednio przypieczony kurczak, bo zbyt wysuszony absolutnie nie nadaje się do jedzenia.
Dom nad kanałem to kolejna historia, w której miłość przeplata się ze zbrodnią. Agata Christie zwodzi nas od samego początku. Co więcej, zwodzi też Tuppenece, która jak terier na tropie (dosyć oryginalne określenie jej męża), węszy zbrodnię.
A zaczyna się to niewinnie. W domu spokojnej starości (takie zjawisko jest na Wyspach często spotykane i na ogół oznacza to elegancki pensjonat w miłym zakątku Wielkiej Brytanii) umiera ciotka Ada. Zanim jednak umrze, Tommy i Tuppenece odwiedzają ją, wypełniając obowiązek wobec krewnej. Wtedy wszystko się zaczyna. Pozornie niewinne i nic nie znaczące rozmowy dają początek wydarzeniom, które prowadzą do malowniczego domku nad kanałem. Zanim jednak Tuppence wyjaśni kto jest winien czyjej śmierci i dlaczego ten dom jest opuszczony dowiemy się wielu ciekawych historii.
Jak zwykle, Agata Christie zaczyna niewinnie i wydaje nam się, że oto mamy przed sobą zwykłą niedzielną historyjkę o rozrywkowych milionerach. W miarę, jak zagłębiamy się w lekturę okazuje się, że wszyscy pozornie mili ludzie to na ogół mordercy dzieci, złodzieje, a na pewno truciciele. Nic dziwnego, że w ostatniej scenie Tuppence marzy już tylko o powrocie do domu. Każdy miałby dosyć tajemniczych zabawek z diamentami w środku, trumien pełnych kosztowności i morfiny w mleku.
W powieści natrafiłam także na pewien element, który nie wydaje mi się wiarygodny. Nie powiem Wam, o który fragment chodzi, ale jak przeczytacie, to sami zaczniecie się zastanawiać, czy ciężki metalowy wazon można unieść na wysokość około metra sześćdziesiąt w celu, w jakim został on uniesiony.
Autorka także w tej powieści nie pominęła okazji do wtrętów autobiograficznych. Młody oficer nie oświadcza się dziewczynie, gdyż na sytabilizację finansową może liczyć dopiero po pięciu latach. Taka sytuacja zdarzyła się w rodzinie Agaty dwukrotnie, w tym raz jej samej. Zastanawia mnie, czy w tej kwestii kodeks honorowy nadal w Anglii obowiązuje.
Radzę także, aby zwrócić uwagę na okładki, jakimi Wydawnictwo Dolnośląskie ozdabia powieści Agaty Christie. Każda z nich to od razu pytanie i odpowiedź na zagadki, na jakie natraficie w fabule.
Serdecznie polecam.
Powieść przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Dolnośląskiego




