Recenzja Marty Guzowskiej
Nie czytałam pierwszej wydanej po polsku powieści Carin Gerhardsen, która ukazała się w zeszłym roku nakładem wydawnictwa Rebis. Więc skąd mogłam wiedzieć, że ?Najmroczniejsza ciemność?, którą mi przydzieliła Adrianna z rozdzielnika (bo musicie wiedzieć, że to Adrianna pilnuje, żebyśmy czytały, co trzeba) jest taka dobra?
Kilka wątków, pozornie tak od siebie odległych, że bardziej być nie mogą. Mała dziewczynka porzucona sama w domu. Śmiertelnie potrącona przez samochód matka, której niemowlę walczy o życie w szpitalu. Dwie nastoletnie siostry z pijackiej rodziny. Młody mężczyzna molestowany w dzieciństwie (czy na pewno tylko w dzieciństwie?) przez ojca. A na deser ambitna policjantka, której ktoś w pracy podkłada świnię i wysyła jej nagie zdjęcie z prowokującym listem samemu szefowi policji.
W ?Najmroczniejszej ciemności? jest materiału na kilka dobrych powieści. Historia o nastolatkach to klasyczna obyczajówkach o traumie, jaką dzieciństwo wywiera już na zawsze. Morderstwo jednej z sióstr na promie płynącym do Finlandii to klasyczny kryminał ?whodunit?, czyli ze skończoną liczbą podejrzanych; niestety podejrzanych jest? ponad 2 tysiące, wszyscy pasażerowie i cała załoga promu. Historia policjantki to opowieść o przepychankach na ścieżkach kariery. A dziewczynka w domu to najczystszej krwi thriller i osobiście postawię kawę temu, kto podczas czytania tych stron nie przerzucał szybciej kartek, żeby to się już wreszcie skończyło.
Diabeł tkwi w szczegółach i prawdziwy kunszt Gerhardsen dostrzegamy w momencie, kiedy te pozornie oddzielne historie zaczynają się ze sobą splatać.
Do moich ulubionych kawałków należą jednak te, które, pomiędzy wierszami, opowiadają o życiu w Szwecji. Po raz kolejny okazuje się, że literatura kryminalna to okno i lustro, bez dwóch zdań. Mniej może podobała mi się opowieść o dwóch siostrach z patologicznej rodziny, bardzo dobra, ale po prostu smutna. Za to sceny na promie do Turku ? bezcenne, jak mówią w jednej reklamie.
Nie ma ?ale?. Nie szukajcie wykrętów. Ta książka jest po prostu bardzo dobra i już (i muszę koniecznie przeczytać tę pierwszą).
Tytuł najmroczniejsza ciemność w tym sensie pasuje do wszystkich kryminałów razem i każdego z osobna. Rozumiem jednak, że oryginał, który brzmi ?Mama, tata, dziecko?, mógłby spowodować zamieszanie, czytelnicy pomyśleliby pewnie, że to kolejna książka Kasi Cichopek, albo innej sexy mamy?
?Najmroczniejszą ciemność? przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Rebis.





