Strona główna Nasze patronaty C.Gerhardsen, Najmroczniejsza ciemność. Fragment

C.Gerhardsen, Najmroczniejsza ciemność. Fragment

0
PODZIEL SIĘ

Nagle poczuła, że ma dość. Oni wszyscy byli tacy dziecinni, zwłaszcza chłopaki z tymi swoimi żałosnymi, szczeniackimi wrzaskami. A chichoczące, piszczące dziewczyny były niewiele lepsze. Jocke oczywiście był inny, ale gdy się spotkali dziś rano, csię zmieniło. Coś było nie tak, nie czuła się już z tym dobrze. Nie powinien tam być, nieproszony, nie powinien był na nią patrzeć tym wzrokiem, który przecież wcześniej jej się podobał. Takim błagalnie tęsknym. Jak pies. Wszystkie uczucia zniknęły, zmęczyło ją to. Nie wiedziała tylko, jak ma to wszystko skończyć, co powinna powiedzieć.

Przez jakczas óczyła się bez celu, pogrążona w myślach, znalazła się na najwyższym poadzie. Było wpół do dziesiątej i jak na razie w dużej dyskotece panowały pustki, ale wkrótce sala na pewno się zapełni, kiedy ludzie zjed j kolację. Tymczasem siedziało tam parę rozproszonych grupek, przede wszystkim przy stolikach pod oknami. Przy długim barze siedziała jeszcze jedna grupka.

Oparła stopę o drążek i wspięła się na jeden z wysokich stołków barowych najbliżej wejścia, przy barze w kształcie półksiężyca. Barman st troc dalej, układał szklanki i nie zwracał na n uwagi. Z głników do- biegały dźwięki mdłej, przesłodzonej muzyki. Siedziała i zastanawiała się, co zamówić, gdy na stołku obok niej usiadł starszy mężczyzna. Odruchowo odwróciła się w jego stronę, ale nie zauważył tego, tylko przyglądał się butelkom ustawionym w rzędach na półkach za barem. Miał trochę niechlujny, niemal zaniedbany wygląd: niewyprasowana biała koszula, nieumyte włosy, za długie przy uszach, a poza tym wyglądał, jakby od paru dni się nie golił. Jennifer widziała, jak wciąż zaciska zęby.

? Co pijesz? ? spytnagle, wciąż na n nie patrząc.


Zabrzmiało to niemal wrogo i poczuła, jak przesz nieprzyjemny dreszcz.

? Nic ? odparła i postanowiła stamtąd odejść.

? No to co robisz w barze? ? nie ustępował.

? Chciałam zamówsobie piwo, ale?

? Dwa piwa! ? zawoł do barmana, który kiwnął głową w odpowiedzi.

? Ale ja nie chcę?

? Rozumiem ? znów przerw jejżczyzna ? ale nie zawsze wszystko jest tak, jakbmy chcieli, co?

Po raz pierwszy odwróc s w jej stro i bez skrępowania omió wzrokiem jej ciało. Wydaw się niezbyt zainteresowany jej twarzą. Midość małe, rozbiegane oczy. Nie miała ochoty rozmawiać z tym facetem, ale pewnie będzie musiała wytrzymać, póki nie wypije piwa; w końcu kosztowało parę koron. Jennifer nie wiedziała, na czym zaczepić wzrok, więc zaczęła szperać w torebce w poszukiwaniu komórki. Wyłączyła ją, gdy Jocke zaczął do niej wydzwaniać i przysyłać esemesy, ale teraz znów ją włączyła, żeby zająć na chwilę ręce. Gdy tylko telefon się włączył, zobaczyła, że ma kilka nowych wiadomości. Wszystkie były od Jockego, a o nim nie miała teraz siły myśleć, więc znów wyłączyła telefon.

Przyszło jej do głowy, że może pora na jak drobny gest wdzięczności wobec tego mężczyzny, skoro j postaw jej piwo. Wygrzebała z torebki pacz cukierków kerol i podała mu bez słowa, ale on potrsnął tylko głową. Barman przyniósł dwa kufle piwa i Jennifer natychmiast pociągnęła ze swojego parę porządnych łyków, podczas gdy mężczyzna zapłacił pomiętym banknotem stukoronowym, który wyciągnął z tylnej kieszeni.

? Dzięki ? powiedziała Jennifer, ale potem nie przyszło jej do głowy j nic, co by mogła powiedzieć, więc siedziała w milczeniu, wbijając wzrok w swój kufel.

? A więc dziś znów jest pijana ? powiedzi nagle.

Kim on był? Niechlujny, ale nie na tyle, żeby należdo kolegów matki, a poza tym tamtych znała j dość dobrze. Jennifer zawahała się, nim odpowiedziała.

? Co takiego? Zupnie jakbym codziennie chodziła pijana.



Zakłopotana rozejrzała się dookoła, żeby nie musieć patrzmu w oczy, w końcu jej spojrzenie padło na jej włas dłoń, która nerwowo bawiła się kuflem piwa. Pospiesznie uniosła go do ust i jednym haustem wlała w siebie pół piwa. Położdłoń na jej ramieniu, ale bynajmniej nie po to, żeby ją uspokoić.

? Wczoraj byłi dziś t jest ? powiedzi tylko.

Jennifer spróbowała cofnąć rękę, ale jej się nie udo. Znów rozejrzała się dookoła i jej spojrzenie spotkało się ze wzrokiem mężczyzny siedzącego przy stoliku za nimi. Ręka wpiła się mocniej w jej ramię. Odwróciła się teraz do tego brutalnegożczyzny i spojrzała mu prosto w oczy.

? Czego się czepiasz, do cholery?! ? wyrzuciła z siebie. ? Piję, kiedy mam ochotę.

Wykrzyw usta w złliwym grymasie i syknął:

? Nie będziesz tak więcej robić, ty mała dziwko! Teraz poczuła ból w ramieniu i w końcu udało jej się wywinąć z jego chwytu.

? Sied sobie spokojnie, a ty przychodzisz i się czepiasz. I gadasz takie pieprzone pierdoły! Czego ty ode mnie chcesz, do cholery?!

Znów poczuła dłoń na ramieniu, ale tym razem to był kt inny. Odwróciła się i zobaczyła mężczyzod stolika za nimi.

? No to jak, idziesz? ? spytuprzejmie, ale trocwyczekuco, tak jakby była tu razem z nim i odeszła tylko na chwilę.

Jennifer szybko oceniła sytuac i zsunęła się z wysokiego stołka. Zgarnęła leżą na barze torebkę.

? Mus j iść. Dzięki za piwo ? powiedziała z pogardliwym miechem.