Strona główna Recenzje P. Goźliński, Jul

P. Goźliński, Jul

0
PODZIEL SIĘ

Paweł Goźliński, Jul

Recenzja Adrianny Michalewskiej

 

Paweł Goźliński pisząc powieść kryminalną Jul mocno zaryzykował. Po pierwsze dlatego, że przedstawił polskich emigrantów w dziewiętnastowiecznym Paryżu, po drugie, bo przedstawił ich zgoła odmiennie od utartych ścieżek, jakimi dumnie kroczyli twórcy podręcznikow do literatury polskiej.

Na jednej szali położył rzeczywistość, a na drugiej tych, którzy (wzorem opisanego w Ferdydurke Słowackiego) wielkimi Polakami byli. Stworzył świat, którego istnienie podejrzewaliśmy czytając hagiograficzne monografie romantyków polskich. Po przeczytaniu Jula, polski Paryż stał się bardziej ludzki, choć zdecydowanie mniej dostojny.

 

 

 

Jest 30 czerwca 1845 roku. Paryż.

Środowiskiem zbiegłych do Francji Polaków targa najpierw jedna zbrodnia (człowiek w płomieniach), a potem kolejna (zabójstwo młodych kochanków w remontowanym kościele). Ślady gmatwają się i plączą. Niby wiadomo, kto jest winny, ale dochodzenie, które Emigracja prowadzi w swoim gronie pokazuje co innego. Akcja zapętla się i gmatwa, aby na końcu pokazać rozwiązanie, które i tak nie jest do końca pewne.

O tej powieści napisano już bardzo wiele. Określono ją jako męską wizję Wielkiej Emigracji. Pisano o kryminale historycznym. Doceniano, jak wiele uwagi poświęcił Goźliński szczegółom i jak doskonale przedstawił mroczną stronę ludzi, ktorym przyszło znaleźć się daleko od kraju, gdzie przepuszczali posagi żon i klejonty matek, podczas gdy nad Wisłą widziano w nich Prometeuszy nowej Polski.

Warto zauważyć w Julu jeszcze jedno. Odsuwając na bok aspekt odbrązowienia Polaków żyjących w cieniu Mickiewicza i Towiańskiego, pozostaje nam doskonała powieść polityczno – przygodowa w stylu Dumasa. Otóż jest kilka aspektów, które do Dumasa prowadzą zupełnie wprost. Goźliński pokazuje społeczeństwo, w którym nikt nie jest bezpieczny. Agenci policyjni infiltrują ludzi, szukając winnych nawet tam, gdzie ich nie ma. Sprawiedliwość nawet jeśli jest, chodzi własnymi scieżkami, a ufać można tylko sobie. Rozgoryczenie i brak wizji przyszłosci topi się w winie, przepijając wszystko, co rodzina wyśle z kraju.

 

Goźliński nie ukrywa swoich odwołań. Na kartach powieści wprost powołuje się jednak na  Balzaka, Chopina, Witkowską i wielu innych. Takie odczytanie Jula wymaga erudycji, która może przesądzić o popularności, lub jej braku, zarówno tej, jak i zapowiadanej na wiosnę kolejnej powieści autora. 

 

Dziękujemy za powieść wydawnictwu Czarne.