Strona główna Inne Zemsta Kolekcjonera Fiona Cummins – fragment

Zemsta Kolekcjonera Fiona Cummins – fragment

0
PODZIEL SIĘ

Zemsta Kolekcjonera Fiona Cummins - fragmentZemsta Kolekcjonera Fiona Cummins – fragment

Na starówce, gdzie zdarty bruk ulic ociera się o wytarte ceglane podmurówki chat rybackich, mężczyzna, który kiedyś był Brianem Howleyem, szuka kogoś. Jego włosy są teraz ciemniejsze, sięgają ramion, a prążkowany garnitur wisi w prawie pustej szafi e w jego nowym domu. Ma na sobie stare dżinsy i czarną koszulę z miękkiej flaneli.

Prawdziwego nazwiska nie zdradza nikomu. Za nowe życie płaci używanymi banknotami z walizki spod łóżka. Przez lata bardzo skrupulatnie się przygotowywał i kiedy banknoty starzały się jak on, wymieniał je w banku. Ale jego oczy, skanujące każdego przechodnia, to te same ciemne grudki.

Nad estuarium rozciągają się ciężkie, stalowe chmury.

Wygląda to, jakby ktoś wziął ołówek i zacieniował kawałek nieba pod każdą z nich.

Chłopak stoi jakieś pięć metrów dalej, przy budce, z dwoma innymi. Rzucają kamieniami. Brian czuje w powietrzu kwas i sól. Czarny pies, ignorując języki fal, biegnie na brzeg morza po patyk. Łódź z ociekającą wodą siecią stoi przy betonowym pomoście w pobliżu drewnianej szopy, w której sprzedaje się dzienny połów. Chaty rybackie wznoszące się przy wyłożonych kocimi łbami ulicach szepczą o historii i o uroku nadmorskich krajobrazów. Niektóre dostały drugie życie, są błyszczące i zadbane, jak prowadzone w nich biznesy nastawione na turystów. Od innych bije odór rozkładającego się drewna, przeżartego solą i grzybem.

Brian kuśtyka do ławki, siada plecami do chłopców i słucha.

– …pierdolona praca o tektonice płyt.

– Nie wiem, po co zawracasz sobie dupę tym nudnym gównem.

– Bo jak nie będę, to mnie wywalą.

– No to niech cię, kurwa, wywalą. Wtedy przeniesiesz się do nas.

– Taa, Saul, chodź do nas. Olej tych nadętych frajerów.

– Gloria by mnie chyba, kurwa, zarżnęła.

– A, sławna Gloria. Co słychać u tej twojej mamuśki pijaczki?

– Jak to co? Chla.

Trójka nastolatków parska śmiechem, Saul najgłośniej.

Śmiech ma jak szakal: wygłodniały, wredny. Trze butem o chodnik, rysuje na nim stopą kółka. Brian czeka na ich wykrzyczane pożegnanie, potem podnosi się z ławki,  żeby popatrzeć.

Saul odchodzi w stronę starówki i rdzewiejącej kładki nad torami kolejowymi. Kaptur ma nasunięty na twarz, ręce w kieszeniach.

Brianowi podoba się, że chłopak idzie ze spuszczoną głową i wzrokiem wbitym w chodnik. Widać, że nie boi się odróżniać od kolegów, a jego twarz skrywa tajemnice, które, oprócz Briana, niewielu potrafi na niej dostrzec.

Bycie innym wymaga odwagi, Brian dobrze to wie. Ale najbardziej podoba mu się to, że chłopak ma tylko matkę; to czyni z niego cel łatwy do wyizolowania i odseparowania.

Mężczyzna nie jest w stanie zdusić znajomego przypływu radości rodzącej się na myśl o polowaniu. Próbował uciszyć zew malowaniem i spacerami po bagniskach na wyspie Two Tree, ale poczucie obowiązku, tak silnie wpajane mu przez ojca, zaczyna przesiąkać do nowego życia, które próbuje sobie stworzyć w tym miasteczku na końcu świata.

Chłopiec ze zdeformowanymi kośćmi jest blisko, zaledwie kilkanaście kilometrów stąd. Nowy dom. Nowy początek.

Kolekcjoner Kości wie o tym, bo się postarał, wydobył tę cenną informację od pracowników firmy sprzątającej wynajętej przez Frithów, a potem się tu przeprowadził, porwany przez prąd, nie potrafiąc mu się oprzeć.

Teraz jest w idealnym punkcie. W samym epicentrum.

Blisko chłopca i dziewczynki, którą ukrywa niedaleko, w miejscu swojego dzieciństwa.

Czeka.

Tłumaczyła: Małgorzata Stefaniuk

Fragment publikujemy dzięki uprzejmości Wydawnictwa Amber

O Zemście Kolekcjonera u nas TUTAJ i TUTAJ