Zapomnij o ?Łysku z pokładu Idy? weź się za ?Zatrute pióra?!
Zapytano mnie niedawno, czy warto pisać opowiadania, skoro w Polsce taki gatunek nie cieszy się popularnością wśród czytelników. Być może z powodu szkolnej traumy opowiadaniowej, bo któż z nas nie pamięta wstrząsających nowelek ?Antek? czy ?Janko Muzykant?, albo opowiadania o ślepym koniu ?Łysek z pokładu Idy?.
Właśnie, ja podejrzewam, że naturalne wśród czytelników innych krajów zainteresowanie opowiadaniami, w Polsce zabiły owe Łyski, ?Tu zaszła zmiana? (Maria Dąbrowska), czy wreszcie ?Medaliony? Nałkowskiej. I dlatego mało kto pamięta, że wirtuozami opowiadania byli przecież Marek Hłasko, Edward Stachura (sprawdzam, czy nie napisałam ? naśladując ministra Bogdana Zdrojewskiego ? ?Edward Stachurski?), czy wreszcie mistrz nad mistrze Kornel Filipowicz.
Ale opowiadania były i są w Polsce popularne. Dowodem na to niezliczone konkursy na opowiadanie właśnie, portale literackie publikujące wyłącznie ten gatunek oraz popularne czasopismo ?Nowa Fantastyka?, w którym zadebiutował krótką formą choćby Wojtek Kuczok (skądinąd również mistrz tego gatunku!). Żeby jednak oddać sprawiedliwość, drugie pismo z opowiadaniami, czyli ?Science Fictions, Fantasy i Horror? niedawno zbankrutowało?
Osobiście bardzo lubię opowiadania, a już w szczególności antologie opowiadań. Kiedy nie spodoba mi się jedno, po prostu sięgam po drugie. Tak robiłam czytając ?Science Fictions? i tak robię podczas lektury każdej antologii.
Ale nie ?Zatrutych piór?. Tutaj każde opowiadanie ma coś w sobie i każde warto przeczytać. Autorzy naprawdę się postarali, a nie jest tajemnicą, jak trudnym gatunkiem jest krótka forma. Nie znosi mielizn fabularnych i przegadania. Opowiadanie z całą brutalności obnaża braki warsztatu autora i niedopracowany pomysł. To co można jakoś zatuszować w powieści, w krótkiej formie wyłazi na wierzch i straszy.
Zapytano mnie też jak się pracuje nad opowiadaniem. Długo. ?Memento? napisałam w 2009 roku, po czym dwukrotnie je prawie całkowicie przerobiłam ? ostatnia wersja, ta którą mogą Państwo przeczytać w ?Zatrutych piórach? pochodzi z 2012 roku. Żadnej mojej powieści nie pisałam tak długo i nie przerabiałam tyle razy! Ale zależało mi na tym, by fabuła była jak najbardziej przejrzysta, bez błędów i niekonsekwencji.
Zapytany przez czytelników Henryk Sienkiewicz, co mu w pisaniu sprawia największa trudność, odpowiedział: ?praca nad prostotą stylu?. Ja mogę się podpisać pod tą uwagą obiema rękami. Właśnie w przypadku opowiadania praca nad prostotą stylu jest kluczowa. Tutaj toczy się prawdziwa wojna o uwagę czytelnika ? jak styl będzie mętny, przeładowany metaforyką i ciężkostrawny jak goloneczka w piwie, znudzony czytacz natychmiast przerzuci kartki, sięgając po następne opowiadanie (tutaj oczywiście cieszę się moje jest w tej antologii przedostanie, ale z kolei za mną jest świetna Lucyna Olejniczak, której tekst na pewno kusi, by zabrać się za niego jak najprędzej).
No a teraz clou programu, czyli parę słów o opowiadaniu ?Memento?. Punktem wyjścia było oczywiście moje zamiłowanie do teorii spiskowych oraz lektura kilku pozycji historycznych o związkach nazizmu z okultyzmem (wszystkie fakty podane w ?Memento? można sprawdzić, niczego tu nie wymyśliłam). Przypuśćmy więc, że w Polsce następuje kolejny kryzys gabinetowy, upada rząd i powstaje inny, na przykład zdominowany przez feministki (bo czemu nie?). Wszystko jakoś się układa, jak to w politycy, kiedy nagle pojawia się tajemnicza organizacja Memento, która sieje zamęt, destabilizując sytuację? Mnożą się skandale, w kraju wybuchają zamieszki ? czy to wszystko można jakoś opanować? Zrozumieć? Powstrzymać?
?Memento? to klasyczna political fictions, bo ogromnie lubię ten gatunek. W końcu nie tylko ja uważam, że z tym światem coś jest nie w porządku?
Inne opowiadania z tomu ?Zatrute pióra? także wciągają i dają do myślenia. Ktoś z czytelników uznał, że przełamują różne tabu: obyczajowe, społeczne, polityczne? Niech to będzie najlepszą zachętą do sięgnięcia po ten zbiór.
A ja mam nadzieję, że Replika, która wydała ?Zatrute pióra? na nich nie poprzestanie. Warto wydawać dobre polskie opowiadania i zachęcać czytelników, by zapomnieli o Łysku, a sięgnęli po współczesną krótką formę.
Agnieszka Krawczyk





