Strona główna Inne Weekend we czwartek. „Mistrzynie” Anny Luboń. Fragment

Weekend we czwartek. „Mistrzynie” Anny Luboń. Fragment

0
PODZIEL SIĘ

„Czy rozmowa musi mieć datę? Czy jest aktualna tylko przez chwilę? Tak pisze się teksty do prasy, jednak te wywiady od początku powstawały z myślą o książce. Są w nich ulotne momenty, okoliczności chwili, aktualności, ale więcej jest uniwersalnych wniosków, składników, z których moje Rozmówczynie próbowały budować refleksję o swoim życiu, a nie tylko szukały odpowiedzi na pytanie, w jakim miejscu są teraz. Niektóre z tych rozmów powstały dwa, trzy lata temu dla (bardzo bliskiego mojemu sercu) magazynu ELLE, ale dotyczą wydarzeń i poglądów zawsze aktualnych. Odwaga Andy Rottenberg do dziś jest widoczna w działaniach Galerii Narodowej Zachęta, choć słynna kuratorka od wielu lat jej nie prowadzi. Architektura zaprojektowana w pracowni Ewy Kuryłowicz zmieniła wygląd Warszawy. A to, że polska literatura (nie tylko zagraniczna) wywołuje tak silne emocje, zawdzięczamy założycielce wydawnictwa W.A.B., Beacie Stasińskiej, mimo że tym wydawnictwem już nie dowodzi.

 

 

Każda z tych historii jest zupełnie osobna, żadna nie powiela stereotypów o tym, jak odnieść sukces i zdobyć mistrzostwo, nie układają się też wszystkie w jeden wzór. W każdej można znaleźć inną odpowiedź na pytanie, jak żyć z sensem i satysfakcją. Nie są to drogi łatwe, ani oczywiste. Zresztą, czym jest MISTRZOSTWO?

Dla mnie to dorobek, który zostawia trwały ślad w konkretnej dziedzinie. Odwaga, żeby myśleć i działać po swojemu, nawet jeśli nikt nie wierzy lub jeszcze nie wierzy w powodzenie projektu: Krystyna Kaszuba założyła i prowadziła pierwszy w postsocjalistycznej Polsce magazyn dla kobiet, jednocześnie cały czas się ucząc, jak go robić. Mistrzostwo to szczerość intencji, mądrość, wyczucie. Świadomość własnych decyzji i ich skutków. Wrażliwość na ludzi, ich krzywdę i dobro: prof. Janina Stępińska, kardiolog o każdego pacjenta walczy, jak o siebie. To energia i wiara pozwalająca przenosić góry. „Jest w tej pracy rodzaj idealizmu czy nawet naiwności, dzięki którym rzeczy niemożliwe stają się możliwe”, zauważa Beata Stasińska. Wreszcie… pasja, autentyczna, żarliwa, taka, dla której Mistrzyni jest gotowa wiele poświęcić: Dorota Roqueplo zanim zaprojektuje kostiumy do filmu, czyta tony książek, żeby jak najbardziej zbliżyć się do bohatera, który żył w konkretnej epoce. Być może nawet przez chwilę sama towarzyszy mu w jego historii… „Bez pasji i wewnętrznego przymusu tańczenia nie da się tego wytrzymać – ani dla pieniędzy, ani dla poklasku”, mówi wprost Ewa Wycichowska, genialna tancerka. Beata Stasińska myśli podobnie: „Praca bez pasji nie ma sensu, a życie bez wartości – to nie jest życie”.

Mistrzostwo to gotowość na wszystko, co się wydarza, bez uprzedzeń i lęków. „Bardzo różne elementy okazują się w życiu istotne i ważące, ale widać to dopiero z dystansu”, przekonuje Irena Eris. Nigdy nie wiadomo, co się może przydać, potwierdza Dorota Czarnota, a wie, co mówi, bo od ćwierćwiecza znajduje najlepszych kandydatów na najwyższe stanowiska w branży biznesowej.

Mistrzostwo to też wewnętrzna siła, która nie zależy od poklasku, nie jest łasa na komplementy. „Czy to jest takie ważne, żeby lubiła mnie osoba, z którą nie jest mi po drodze? Zawsze wystarczyło mi, żeby ludzie, z którymi pracuję, rozumieli, w jakim kierunku idziemy i dlaczego upieram się przy swoim”, odpowiada Krystyna Kaszuba na pytanie, czy nie kusiło ją, by być uwielbianą.

Każdą z moich bohaterek pytałam o życie prywatne, o miłość i mężczyzn. Często okazywało się, że ceną za mistrzostwo jest samotność. Bo partner, który kibicuje wyjątkowej kobiecie, sam musi być kimś wyjątkowym, pozbawionym zawiści, kompleksów i lęku. To mężczyzna, z którym odkrywa się świat, dzieli fascynacje, który nie zagarnia dla siebie całej przestrzeni. Wspiera, dopinguje, ale ma też swoje pasje. Nie konkuruje, ani – co chyba najistotniejsze – nie próbuje umniejszać znaczenia tego, czym żyje jego partnerka. „Zawsze dostawałam od męża ogromne wsparcie. Trafiłam na mężczyznę, który dawał mi przestrzeń na moją pracę i pomagał mi się rozwijać”, mówi prof. Janina Stępińska. „Na szczęście mamy zupełnie różne zawody. Gdybyśmy mieli ten sam, to by się nie udało”.

Mistrzynie, jeśli są matkami, to często łagodnymi, i nie oddają dzieciom całego czasu, pamiętają też o sobie. Ale nie żałują im miłości, bo same dostały jej dużo, kiedyś, od swoich matek. „To najważniejsza wartość. To, że ktoś w dzieciństwie powiedział nam, że nas kocha, daje siłę na całe życie”, przekonuje Dorota Roqueplo.

„Mistrzynie” to historie innowatorek, kobiet, które widzą potencjał tam, gdzie jeszcze nikt go nie dostrzegł: Henryka Bochniarz w 1989 roku porzuca posadę na uczelni w USA i spokojne, dostatnie życie po to, żeby w Polsce stworzyć biznes, choć rynek dopiero się kształtuje. Kobiet, które dzielą się swoim doświadczeniem z młodymi ludźmi. Kobiet, które nie oglądają się na trendy, mody i podszepty publiczności – nawet jeśli, jak Gosia Baczyńska, działają ściśle w tej sferze. Nie boją się słuchać swojej intuicji. „Intuicja nigdy mnie nie zawodzi. Czuję przez skórę, kiedy coś mi nie pasuje, i staram się unikać takich sytuacji. To dotyczy wszystkiego: wyboru miejsca na wakacje i wyboru zawodu”, to słowa prof. Janiny Stępińskiej, kardiolog, która potrafi w sekundę podjąć decyzję, bo od niej zależy czyjeś życie, dosłownie.

A ludzie? „Uwielbiam. Ludzie są sensem mojego życia. Ale czasem lubię samotność, bo mój zawód jest bardzo intensywny”, mówi Dorota Roqueplo. To samo mogłaby zapewne powiedzieć każda z Mistrzyń.

Takie wnioski wynotowałam z naszych rozmów. Z pewnością Państwo znajdą w nich coś jeszcze innego, każdy coś dla siebie. Wszystkie bohaterki tej książki są legendami w swoich dziedzinach. Miałam ogromny zaszczyt spotkać się z każdą z nich i zadać im najprostsze pytania.”

 

Wydawnictwo Burda Książki