Strona główna Aktualności Zawsze chciałem napisać wielką powieść – wywiad z Peterem Mayem

Zawsze chciałem napisać wielką powieść – wywiad z Peterem Mayem

0
PODZIEL SIĘ

Zawsze chciałem napisać wielką powieść – z Peterem Mayem, autorem „Wyspy powrotów” rozmawia Agnieszka Krawczyk

 

Zbrodnicze Siostrzyczki: Pańska nowa książka, „Wyspa powrotów”, to kolejny kryminał, w którym dużą rolę odgrywa szkockie tło. Jest to tajemnicza historia o zbrodni, miłości i zemście. Czy mógłby pan nieco przybliżyć tę powieść naszym czytelnikom?

 

Peter May: „Wyspa powrotów” to historia, która toczy się w dwóch porządkach czasowych oraz obejmuje trzy różne gatunki.  Przede wszystkim jest to współczesny kryminał, którego akcja rozgrywa się na Wyspach Magdaleny w Quebec, czyli na niewielkim archipelagu w Zatoce Świętego Wawrzyńca przy wschodnim wybrzeżu Kanady. Powieściowym miejscem zdarzeń jest wyspa Entry, jedyne miejsce na tym całkowicie francuskojęzycznym archipelagu, gdzie mówi się po angielsku.  Drugie, równoległe miejsce akcji, to wyspy Hebrydy Zewnętrzne w Szkocji w połowie XIX wieku, podczas masowej akcji rugowania rdzennych wyspiarzy, wysiedlanych przez angielskich właścicieli ziemskich, którzy chcieli przeznaczyć te tereny pod wypas owiec. Setki tysięcy Szkotów zostały wypędzone ze swoich domów, które często podpalano, by uniemożliwić im powrót i zmuszone do emigracji do obu Ameryk. Wielu mieszkańców Hebryd osiadło w Quebec, gdzie zbudowało sobie nowe życie. Śledztwo w sprawie współczesnej zbrodni prowadzi potomek tamtych szkockich wygnańców, cierpiący na bezsenność po rozstaniu z żoną, detektyw Simon (Sime) Mackenzie. Główną podejrzaną jest żona zamordowanego mężczyzny, Kristy Cowell; Mackenzie ma przy tym dojmujące wrażenie, że zetknął się z tą kobietą już wcześniej. Spotkanie wyzwala w nim marzenia i wspomnienia dotyczące odległego przodka ze Szkocji, o którym kiedyś czytała mu babcia. Dzięki tym wspomnieniom i snom Sime’a na jawie odkrywamy historię syna rolnika z Hebryd – Simona i jego niemożliwej do spełnienia miłości do Kristy, córki zamożnego właściciela ziemskiego. W toku śledztwa oba te plany – historyczny i współczesny spotykają się, a książka – obok kryminału – staje się również powieścią historyczną i romansem; wszystko oczywiście zmierza do zaskakującego rozwiązania.

 

 

 

ZS: W „Wyspie powrotów” wprowadził pan historię przodka głównego bohatera w formie starego pamiętnika. Jest to jednocześnie opowieść o pięknej miłości. To dosyć nietypowe dla powieści kryminalnej. Widzi pan celowość wprowadzenia elementów romansu do kryminału?

 

PM: Jestem przekonany, że kryminał jest gatunkiem wystarczająco pojemnym, by pomieścić wszystko, w tym wypadku również romans historyczny. Zawsze chciałem napisać wielką powieść, także wielką historię miłosną. Na wyspie Entry moje marzenie doczekało się realizacji – w sztafażu powieści kryminalnej.

 

ZS: Główny bohater, Sime Mackenzie to postać bardzo skomplikowana: cierpi na bezsenność, jest człowiekiem ogromnie wrażliwym, a jednocześnie bardzo zaangażowanym w swoją pracę. Lubi go pan?

 

PM: Z pewnością bardzo się identyfikuję z charakterem Sime’a. To człowiek, który z jednej strony zmaga się z rozpadem swego małżeństwa, a z drugiej z kryzysem tożsamości, ponieważ jako potomek Szkotów, musi funkcjonować w francuskojęzycznym środowisku Quebecu. Chce się dopasować, ale jednocześnie jest dumny ze swego szkockiego dziedzictwa.

 

ZS: Pańskie powieści są określane mianem „Tartan Novel” (szkockich powieści), moim zdaniem jest to trafne zaklasyfikowanie. Co pan o tym sądzi?

 

PM: Szkockie powieści kryminalne, które odniosły sukces są raczej nazywane „Tartan Noir”, osobiście uważam, że jest to dosyć powierzchowne potraktowanie tych naprawdę różnorodnych kryminałów, zaproponowane przez bulwarówki. Muszę jednak przyznać, że marketingowo jest to nośne określenie i jako takie na pewno sprawdza się w reklamie.

 

ZS: W 2014 roku odwiedził pan Polskę. Co pan sądzi o polskich czytelnikach? 

 

PM: To była bardzo udana wizyta, szkoda, że trwała tak krótko. Spotkałem wielu czytelników i zauważyłem, że są doskonale zorientowani w angielskiej i amerykańskiej literaturze kryminalnej, dużym powodzeniem cieszy się w Polsce także kryminał skandynawski. To byli bardzo oczytani i żywo zainteresowani literaturą ludzie.

 

ZS: Zastanawiam się, czy czytuje pan literaturę kryminalną, a jeśli tak, to czy ma pan ulubionych autorów?

 

PM: Czytam wszystkie rodzaje fikcji, nie tylko kryminały. Dwie, z ostatnio przeczytanych książek, które mnie zainteresowały to „Dallas ‘63” Stephena Kinga i „Zwyczajna łaska” Williama Kenta Kruegera.

 

ZS: Dziękuję za rozmowę.

 

Nasza recenzja „Wyspy powrotów” TUTAJ

Autorem zdjęcia Petera Maya jest ©Vincent Loisin, zdjęcie publikujemy dzięki uprzejmości Wydawnictwa Albatros