Strona główna Recenzje Właściwy człowiek na właściwym miejscu czyli ?Przemytnik doskonały? Luki Rastello

Właściwy człowiek na właściwym miejscu czyli ?Przemytnik doskonały? Luki Rastello

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Marty Guzowskiej

 

Żeby była jasność od razu na początku: książki ani filmy o narkotykach mnie nie kręcą. Oczywiście

wyjątkiem jest wspaniały, niezrównany serial ?Breaking Bad?, ale umówmy się, on wcale nie jest o narkotykach, tylko o dramatycznych zmianach życiowych i o tym, jak je przetrwać (lub nie). Natomiast gangi, kartele, przemytnicy: wszystko to pomijam, w gazetach czytam tylko nagłówki.

Ale nie mogłam pominąć zaskakującej książki ?Przemytnik doskonały?, która ukazała się niedawno nakładem wydawnictwa Czarne. I od razu powiedzmy to, żeby była jasność: jest to jedna z najlepszych książek, jakie czytałam w tym roku.

 

 

Luca Rastello, włoski dziennikarz, specjalista od wojny, mafii i grubych przekrętów, opowiada jak przemycać kokainę. Najlepiej z Ameryki Południowej (tam się dobrze udają uprawy, a i rządy za bardzo nie przeszkadzają) do Europy (tu można za nią dostać duuuużo pieniędzy). Droga daleka, a i oficjalna polityka międzynarodowa nie wspiera tego rodzaju zamorskiego handlu. Naturalnie można przekupywać wszystkich na prawo i lewo (kosztowne i zawsze znajdzie się ktoś, kto sypnie), można wynajmować ?muła?, który przewiezie kokainę w żołądku (ale ilu ?mułów? trzeba wynająć, jeśli chce się przerzucić porządna partię towaru). Ale po co to wszystko? Przemyt kokainy to robota dla systemowca. A ten, jak sama nazwa wskazuje, zabiera się do roboty systematycznie i wykorzystuje wszystkie cechy międzynarodowego handlu, znajomość, prawa, psychologii oraz dokładnej topografii portów i lotnisk, żeby przerzucać setki kilogramów narkotyku na raz.

?Przemytnik doskonały? łapie czytelnika za krawat i wciąga miedzy karty: książka zaczyna się opowieścia o pewnym południowoamerykańskim księdzu, który, aby ulżyć swoim ubogim owieczkom, postanowił przemycać kokainę, a uzyskane w ten sposób fundusze przeznaczał w całości na wsparcie parafii. Potem jest tylko zabawniej i jednocześnie bardziej szokująco. Luca Rastello nie przebiera w słowach i wyjątkowo trafnie obnaża mechanizmy tego świata, które pozwalają baronom narkotykowym spać spokojnie. Po lekturze ?Przemytnika doskonałego? mogę się tylko uśmiechnąć pod nosem czytając w gazecie o tym, jak dzielna policja złapała jakiegoś ?muła? i znalazła przy nim kilka kilo białego proszku. Bo w tym samym czasie prawdziwy transport, nie kilka a kilkaset kilogramów, szedł zupełnie inną drogą i nikt go nie przechwycił, dotarł do odbiorcy nienaruszony. Albowiem, podsumowując słowami samego autora: ?Każdy robi to, co do niego należy: politycy ? politykę, my ? pieniądze, a ci dobrzy ? dobro. W ten sposób możemy działać aż do końca świata?.

 

Naprawdę doskonałego ?Przemytnika doskonałego? Luki Rastello przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarne.