Strona główna Recenzje W labiryncie kłamstwa – recenzja „Już mnie nie oszukasz” Harlana Cobena

W labiryncie kłamstwa – recenzja „Już mnie nie oszukasz” Harlana Cobena

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Agnieszki Krawczyk

 

Przepadam za Cobenem. Na każdą jego książkę czekam i z każdą jest związana jakaś anegdota: „Nieznajomy” ocalił mi życie podczas długiego oczekiwania w szpitalu na konsultację ortopedyczną przed artroskopią, rozmawiając o „Sześć lat później” z ekspedientką w sklepie, zablokowałam kolejkę do kasy 🙂 Z „Już mnie nie oszukasz” nie wiąże się na razie żadna anegdota, poza tą, że czytałam tę książkę bez przerwy, w każdych okolicznościach, dopóki jej nie skończyłam.

 

Bo nowy Coben jest dobry. Ba – świetny. Nie zdradzę tutaj żadnej wielkiej tajemnicy, że autor posługuje się w swoich książkach pewnym rozpoznawalnym schematem. Ma go każdy dobry pisarz zajmujący się kryminałem i sensacją, to nic złego. Schemat Cobena zawiera się w stwierdzeniu: „nic nie jest takie, jak się na początku wydaje”, a jego powieści to prawdziwa karuzela zdarzeń, rollercoaster pędzący (zawsze!) do rozwiązania, którego naprawdę nie sposób się spodziewać.

 

 

 

Nie inaczej jest w przypadku „Już mnie nie oszukasz”. Bohaterką jest Maya Stern-Burkett, były pilot śmigłowca z Iraku, zwolniona ze służby za fatalny w skutkach błąd, a po powrocie zmagająca się z zespołem stresu pourazowego. Na dodatek, w krótkim odstępie czasu zostają zamordowane dwie bliskie Mai osoby – jej siostra Claire oraz mąż Joe, należący do bogatej i wpływowej rodziny. To ostatnie wydarzenie było szczególnie traumatyczne dla bohaterki: mąż został zastrzelony na jej oczach podczas pikniku w Central Parku przez dwóch rabusiów. Kobieta musi się więc zmierzyć nie tylko z demonami swej wojskowej przeszłości, ale i z koszmarami związanymi z utratą rodziny. Jej jedyną pociechą jest córeczka, Lily, którą samotnie wychowuje. Dla bezpieczeństwa dziecka, pozostawianego z opiekunką, Maya instaluje w domu ukrytą kamerę. Pewnego dnia kamera nagrywa coś, co każe Mai wątpić nie tylko w policyjne ustalenia, ale i w swoją poczytalność. Kobieta rozpoczyna śledztwo, które doprowadza ją do niesamowitych odkryć, zmuszając do  konfrontacji z własnym strachem, ale i z tajemnicami, które miały pozostać na zawsze w cieniu.

 

Powieść Cobena jak zwykle toczy się w niewiarygodnie wartkim tempie. Razem z Mayą docieramy do brudnych sekretów i zagłębiamy się w świat, w którym liczy się osobliwie pojmowana lojalność. Współczujemy bohaterce – Maya popełniła niegdyś błąd i płaci za niego do tej pory. Nie może się otrząsnąć ze swoich przeżyć na polu walki. Warto podkreślić, że przedstawiając tę jednostkę chorobową, Coben czerpał ze swoich spotkań z weteranami, również cierpiącymi na zespół stresu pourazowego. Jak istotny jest to problem możemy się przekonać, gdy Maya co noc śni swe koszmary, realne niczym jawa i niemożliwe do stłumienia lekami. Kobieta cierpi, a życie nie przynosi jej ukojenia. Mąż nie żyje, a szwagier w gniewie oskarża ją, że „śmierć idzie za nią” – Maya przynosi nieszczęście wszystkim osobom, które kocha. To prawda, bohaterkę cechuje pewien fatalizm, wyniesiony z wojennych doświadczeń. Dlaczego tak jest, dowiemy się dopiero na końcu powieści.

 

Maya jest przy tym „czarną owcą” we wpływowej rodzinie Burkettów. Nigdy nie czuła się tutaj na miejscu. Ani matka Joego Judith, ani jego rodzeństwo Neil i Caroline, nie akceptują jej do końca. Burkettowie są zamkniętą kastą, która nie dopuszcza do siebie obcych, więc nawet synową traktują jako uzurpatorkę. Rozwikłanie tajemnicy śmierci męża nie jest więc proste, zwłaszcza, że na scenę wkracza niejaki Corey „Demaskator” Rudzinski, założyciel portalu internetowego, na którym ujawniane są machinacje władzy i wielkich firm. Rudzinski to kolejna niezwykle ciekawa i niejednoznaczna postać. Z pozoru szlachetny, a jednak manipulator. Na jego przykładzie Coben pokazuje, że nawet niezależne media mogą same się ograniczać i czasami wykrzywiać przedstawiane fakty. Nie ma czystych intencji – zdaje się zauważać autor. Świat nie jest czarny lub biały, są na nim także odcienie szarości. Przekona się o tym Maya, ale ostatecznie będzie musiała się zdecydowanie opowiedzieć po stronie dobra lub zła, prawdy lub kłamstwa.

 

„Już mnie nie oszukasz” to naprawdę dobra książka. Wielowymiarowa. Nie tylko o tym, że czasem nie znamy bliskich nam osób, bo to akurat trochę trąci banałem. To przede wszystkim powieść o różnych rodzajach więzi i bliskości między ludźmi – w obrębie rodziny, ale też grupy przyjaciół. Poświęcenie, wierność i lojalność – te pojęcia są dla Mai ważne, jako dla żony, matki i ciotki, ale też jako dla żołnierza i przyjaciółki. Nawet jeśli cena za ich obronę jest wysoka.

 

Jako ciekawostkę dodam, że większość nazwisk postaci pojawiających w powieści, to nazwiska czytelników Cobena, którzy wsparli finansowo jego charytatywne akcje. Bardzo podoba mi się ten projekt. Może i u nas warto by coś takiego wprowadzić?

 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Albatros

 

JUŻ MNIE NIE OSZUKASZ
Harlan Coben
tytuł oryginału: FOOL ME ONCE
literatura anglojęzyczna
tłumaczenie: Robert Waliś
liczba stron: 416
ISBN: 978-83-7985-936-8
oprawa: miękka bez skrzydełek

data wydania: 15 lutego 2017