Strona główna Recenzje Tajemnice historii – recenzja „Domu Naszej Pani” Anny Klejzerowicz

Tajemnice historii – recenzja „Domu Naszej Pani” Anny Klejzerowicz

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Agnieszki Krawczyk

„Dom Naszej Pani” to trzecia, po „Sądzie Ostatecznym” i „Cieniu gejszy” powieść Anny Klejzerowicz z serii o gdańskim dziennikarzu i detektywie Emilu Żądło. Jak zwykle w tym cyklu zagadka kryminalna powiązana jest z tajemnicą związaną z historią i dziełami sztuki.

W „Domu Naszej Pani” Klejzerowicz zaproponowała nam ciekawą układankę z seryjnym mordercą w roli głównej. Zagadka sięga starożytności i ma pewne konotacje archeologiczne – jej rozwiązanie może przynieść przewrót w badaniach nad starożytnymi cywilizacjami, prawie równy kopernikańskiemu!

Cała sprawa zaczyna się niewinnie, od inwentaryzacji pałacu w Lubicach, którego dokonuje partnerka Żądły, Marta. Praca wydaje się być rutynowa i pozbawiona dreszczu emocji. Szybko okazuje się jednak, że wokół zrujnowanej posiadłości dzieje się coś niepokojącego. Jaki związek ma podupadły pałac, kilka tajemniczych zniknięć i największy archeologiczny sekret starożytności? Policji jak zwykle musi pomóc niezawodny Żądło i jego utalentowana i niezwykle inteligentna partnerka życiowa – Marta.

Anna Klejzerowicz sprzedała nam w tej książce sporo wartościowych informacji historycznych, jak zwykle nie nudząc, a inspirując czytelnika. Zaproponowała wiele tropów do samodzielnych studiów, o ile ktoś zapragnie pogłębić swą wiedzę. Za to właśnie cenię kryminały tej autorki – mają ambicję być czymś więcej niż tylko rozrywką, podsuwają interesujące historie z przeszłości, prezentują ciekawe zabytki i koncepcje filozoficzne. Uczyć, bawiąc – było hasłem oświecenia, a w powieściach Klejzerowicz sprawdza się to doskonale.

 

 

 

 

Autorka – mimo że w powieści mamy do czynienia z seryjnym mordercą – nie epatuje nas okropieństwami, czy grozą. Jest to klasyczny kryminał w dobrym, eleganckim stylu. Klejzerowicz uzyskała równowagę między kryminalną zagadką a zwykłą czytelniczą przyjemnością płynącą ze zgłębiania interesującej historii. Pasja autorki w tropieniu śladów archeologicznych i ciekawostek z historii sztuki udziela się czytelnikowi. Z przyjemnością wędrujemy przez Gdański – ten współczesny, lecz również z początku XX wieku, udajemy się na prowincję, ale też przenosimy się na hiszpańskie wybrzeże. Akcja płynie wartko, gładko, bez niepotrzebnych dłużyzn i przegadania. Bohaterowi są ciekawi, pełnokrwiści, dialogi dopracowane i niejednokrotnie – nieodparcie śmieszne. Klejzerowicz potrafi znakomicie operować nastrojem – w powieści mamy cały diapazon. Mroczne obrzędy i tajemne spiski, niskie intrygi uniwersyteckich nieudaczników i wreszcie praca dziennikarzy – śledczych jak Emil Żądło i hien z bulwarówek jak Kleczko.

Powieści tej autorki eksplorują pogranicze gatunków – powieści obyczajowej, historycznej i kryminału. Dlatego tak znakomicie odpowiadają na potrzeby współczesnego czytelnika, pragnącego dużej różnorodności i ciekawej fabuły, podanej ładnym, dopracowanym językiem.

Nie wiem jak Państwo, ale ja jestem ciekawa, dokąd zabiorą nas Marta, Emil i Anna Klejzerowicz następnym razem! Było już malarstwo, grafika i rzeźba, pora więc na większe formy! Może coś związanego z Fromborkiem lub zabytkami Gdańska? Marzy mi się opowieść o Dworze Artusa! Aniu nadstaw ucha na potrzeby swych wielbicieli!

Książka pod patronatem Zbrodniczych Siostrzyczek, za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Replika