Strona główna Recenzje Tajemnica, czyli ?Szmaragdowa Tablica? Carli Montero

Tajemnica, czyli ?Szmaragdowa Tablica? Carli Montero

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Marty Guzowskiej

 

Jak zdefiniować świetne czytadło? Nie można się oderwać od książki mimo późnej nocy?

Myślimy o głównych bohaterach nawet wtedy, kiedy nie czytamy? Nosimy książkę przy sobie w torebce przez cały dzień w nadziei, że uda się wyrwać kilka chwil, żeby przerzucić jeszcze parę stron? Odwołujemy umówione spotkania, bo szkoda czasu, który można by przeznaczyć na lekturę? Tak, to wszystko prawda, ale, jak to mówią, nie cała prawda. Świetne czytadło ma w sobie jeszcze to ?coś?. Takie nieuchwytne ?coś?. Nie pytajcie mnie co, nie jestem teoretykiem literatury, tylko oni wiedzą takie rzeczy. Ale nawet bez teoretycznej znajomości tematu potrafię to ?coś? wyczuć, podobnie jak potrafi każdy rasowy czytelnik.


 


?Szmaragdowa tablica? Carli Montero ma właśnie to ?coś?, niedefiniowalne, ale doskonale wyczuwalne. W tej powieści dostajemy dwie przeplatające się historie, ale tak naprawdę jest tych historii trzy. Jedna to opowieść o Anie, uroczej, trochę niepewnej siebie historyczce sztuki zakochanej bez pamięci, ale z wzajemnością w niemieckim biznesmenie-milionerze Konradzie. Konrad namawia ją, żeby zajęła się odszukaniem dla niego informacji o tajemniczym, zaginionym (a może nigdy nieistniejącym) obrazie weneckiego mistrza Giorgione ?Astrologa?. Ana, Konrad i ich problemy to współczesność. Druga historia dzieje się w czasie wojny. ?Astrologa? szuka niemiecki oficer SS Georg von Bergheim, prawa ręka Göringa, który kolekcjonuje kradzione z europejskich kolekcji dzieła sztuki. Wiele wskazuje na to, że ?Astrologa? może mieć żydówka Sarah, jedyna ocalała ze swojej rodziny. Piękna Sarah, którą Georg stopniowo osacza i jednocześnie się w niej zakochuje. Ale najważniejsza jest trzecia historia, historia tajemnicy zawartej w obrazie Giorgione?a. Czy naprawdę zaszyfrował on tam wiadomość o miejscu ukrycia Szmaragdowej Tablicy, tekstu uchodzącego za dzieło Szatana, która ma moc zniszczenia całej ludzkości?

W ?Szmaragdowej tablicy? jest wszystko, co powinna zawierać powieść przygodowa: podróże, pościgi, ucieczki, chwile wytchnienia, pocałunki, wieczory pod gwiazdami, a potem znów gonitwy, ucieczki przed bandytami, i tak dalej, i tak dalej. Ale najważniejsza jest tajemnica i jej poszukiwanie. Podążanie tropem cieniutkiej, czasami niewidocznej, rwącej się nitki, jedynego śladu, który może zaprowadzić nas do serca labiryntu, a potem z niego wyprowadzić.

Jestem też bardzo wdzięczna Carli Montero za zakończenie. Książki opowiadające historie wielkich tajemnic są często pułapkami, w które wpadają ich autorzy: czytelnicy spodziewają się na końcu olśniewającego wyjaśnienia, a dostają coś tak banalnego, że odkładają książkę z niesmakiem. W taką pułapkę wpadł na przykład Dan Brown w ?Kodzie Leonarda da Vinci?. A Montero poradziła sobie z rozwiązaniem tajemnicy o wiele lepiej, niż Brown. Nie tylko nie odłożyłam książki z uczuciem niesmaku, ale ogarnął mnie wręcz podziw. Ale jak sobie z tym poradziła, to musicie już przeczytać sami.

 

?Szmaragdową tablicę? przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Rebis.