Strona główna Inne Sto milionów dolarów czyli Za co kochamy Jacka Reachera?

Sto milionów dolarów czyli Za co kochamy Jacka Reachera?

0
PODZIEL SIĘ

 

Felieton Marty Guzowskiej

Jak kochać, to na zabój. Nie spotkałam jeszcze nikogo kto obojętnie podchodziłby do książek Lee Childa. Albo jest to „nie lubię, irytuje mnie”, albo „o matko, dlaczego ten człowiek tak wolno pisze!”. Sama mam na sumieniu co najmniej dwie ofiary: poleciłam Childa znanemu warszawskiemu prawnikowi i bratu mojego partnera. Ten ostatni ma gorzej, w Budapeszcie jest kiepsko ze wznowieniami i musi polować na stare tomy w antykwariatach. Warszawa pod tym względem zdecydowanie przoduje, dzięki wydawnictwu Albatros mamy Reachera w dwóch wydaniach: czarnym i białym, jest w czym wybierać.

 

 

Ale wracając do tematu: dlaczego właściwie tak kochamy Jacka Reachera? Nie odpowiem za Was, ale mogę napisać, dlaczego ja go tak kocham.

  1. Bo wiem, że zawsze zwycięży. W tym niepewnym świecie, kiedy gryziemy palce podczas lektury kryminałów i thrillerów przy lekturze powieści Childa możemy się odprężyć.
  2. Bo kiedy staje naprzeciwko niego sześciu osiłków, pytanie nie brzmi: CZY Jack Reacher ich pokona, tylko JAK ich pokona.
  3. Bo lubi kawę
  4. Bo ma fajne bon-moty.
  5. Bo jest oczytany (chociaż rzadko w powieściach widać go z książką).
  6. Bo mu nie zależy na nieważnych rzeczach: pieniądzach, kredycie hipotecznym, modnych ciuchach…
  7. Bo mu zależy na ważnych rzeczach: sprawiedliwości i uczciwości.
  8. Bo ma zmysł obserwacji prawie jak Sherlock Holmes.
  9. Bo często bierze prysznic.
  10. Bo po załatwieniu sprawy odjeżdża w stronę zachodzącego słońca.

A Wy dlaczego kochacie Jacka?