Strona główna Recenzje „Święto świateł” Krzysztofa Kotowskiego – recenzja

„Święto świateł” Krzysztofa Kotowskiego – recenzja

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Agnieszki Krawczyk

W luksusowym apartamencie zostają znalezione zwłoki czterech mężczyzn; jeden z nich jest Japończykiem.

 

Śmierć zaskoczyła wszystkich podczas gry w jedną z najstarszych i najbardziej skomplikowanych gier strategicznych ? Go. Na stoliku stoi goban ? plansza do gry, na którym wykonano już ponad sto ruchów. I to nie byle jakich ruchów ? ostatnia rozgrywka nieżywych mężczyzn naśladuje mistrzowską partię największego goisty świata ? Sh?saku Hon?nb?, żyjącego w XIX w.

 

Śledztwo w sprawie martwych graczy prowadzą doświadczony policjant, nadkomisarz Artur Śmigielski i jego porywcza młoda partnerka, Eliza Dukoto, córka Polki i Kameruńczyka. Od początku widać, że dochodzenie nie będzie proste. Z paszportu zabitego Japończyka wynika, że nosił nazwisko Inoue ? tak nazywał się największy wróg Sh?saku Hon?nb?, który prawdopodobnie doprowadził mistrza do śmierci.

Czy współczesne wydarzenia powtarzają historię sprzed lat? A może czai się za nimi coś dużo groźniejszego, tajemnice, które mogą zabijać nie tylko pojedynczych ludzi, ale wpływać na losy narodów? Gdy Śmigielski zostaje ranny, Eliza Dukoto musi sama poprowadzić śledztwo, mając do pomocy młodego goistę i historyka, Huberta Wanata. Oboje nie zdają sobie sprawy, że przez cały czas ktoś analizuje każdy ich krok, prawie tak samo jak ruchy kamieni na tablicy do gry w Go.

Książka Kotowskiego to sprawnie napisana powieść sensacyjno-kryminalna z bardzo ciekawie zarysowanym tłem. Kultura Dalekiego Wschodu wciąż jest dla nas dosyć hermetyczna i uważam, że wprowadzenie jej do kryminału jest ciekawym zabiegiem. Dzięki Kotowskiemu możemy dowiedzieć się więcej o pałacowych intrygach w XIX-wiecznej Japonii, ale i o tradycyjnej kulturze i obyczajowości współczesnych Japończyków.

Warto zwrócić uwagę na parę głównych bohaterów ? Eliza Dukoto jest mieszanego pochodzenia, polsko-kameruńskiego. Czarnoskóra policjantka to ewenement, a Eliza to przy tym kobieta żywiołowa i porywcza, szybko reagująca przemocą na każdą próbę zdyskredytowania jej umiejętności przy użyciu argumentów płciowych lub rasowych. Dukoto dodatkowo wciąż zmaga się z wyrzutami sumienia względem matki, która zmarła na raka, a córki przy niej nie było.

Hubert Wanat jest z kolei gejem, walczącym z uprzedzeniami społecznymi, ale też przede wszystkim praktykiem i teoretykiem Go. Jest też oddanym i lojalnym przyjacielem, co jest bardzo cenne w sytuacji, gdy nie można ufać nikomu.

Te kreacje pierwszoplanowe, jak i cała galeria postaci drugiego planu, że wspomnę o zgryźliwym Śmigielskim, czy kapitalnie przedstawionym medyku sądowym, ?lekarzu ostatniego kontaktu?, zwanym malowniczo Szambonurkiem, są bardzo mocną stroną ?Święta świateł?.

Powieść Kotowskiego zaciekawia i czytałam ją z dużą radością, próbując tropić fabularne zmyłki, których nie szczędzi nam autor. Na jego miejscu ograniczyłabym trochę wykłady i przemyślenia głównych postaci na tematy społeczne, psychologiczne i filozoficzne ? akcja w tych miejscach niepotrzebnie wytraca tempo. ?Święto świateł? to naprawdę solidny kryminał z finałem, którego nie sposób się domyślić na początku.

Warto zagłębić się w świat graczy w Go i przejść całą tę skomplikowaną drogę z Kotowskim.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i Ska