Strona główna Nasze patronaty Przemysław Piotrowski „Piętno” recenzja

Przemysław Piotrowski „Piętno” recenzja

0
PODZIEL SIĘ

Przemysław Piotrowski „Piętno” recenzjaIgor Brudny to bezkompromisowy komisarz warszawskiej policji. Rozwiązał już niejedną zagadkę, ale tym razem sytuacja jest wyjątkowo nietypowa: w Zielonej Górze dochodzi do morderstw, których dokonuje mężczyzna bliźniaczo podobny do Brudnego. Szef miejscowej policji, Romuald Czarnecki jest początkowo zaszokowany spotkaniem z komisarzem, potem jednak dochodzi do wniosku, że w tej sprawie jest więcej niewiadomych niż się wydaje. Czy ktoś chce wprowadzić zamęt i wywołać panikę w mieście? Kim jest morderca i czy uda się przerwać łańcuch okrutnych zbrodni? Policja musi się zmierzyć z niebezpiecznym przeciwnikiem, a sam Brudny – ze swoją niełatwą przeszłością.

Po pierwsze przepraszam Państwa za to ogólnikowe i oszczędne omówienie. Mówić o tej książce zbyt dużo – to zdradzić za wiele. Po drugie już na wstępie zachęcam do przeczytania powieści Przemysława Piotrowskiego, bo jest to naprawdę coś nowego i ożywczego na naszym kryminalnym rynku.

„Piętno” wyróżnia się kilkoma rzeczami. Po pierwsze sprawnie i ze swadą poprowadzoną akcją, do niebanalnego finału. Tak, tutaj trudno się domyślić rozwiązania i nawet wytrawny czytelnik gatunkowych powieści będzie finalnie usatysfakcjonowany. Akcja biegnie wartko, jest wciągająca, autor nieustannie myli tropy, co jakiś czas podpowiadając nam, że nic nie jest tym, co się na pozór wydaje. „Piętno” nie nudzi i przyznam się szczerze, że przeczytałam tę powieść w dwa wieczory, a potem ucieszyłam się bardzo z wiadomości, że to dopiero początek serii o Igorze Brudnym.

Drugim wyróżnikiem jest świetnie skonstruowany bohater. Nieprzypadkowo jego nazwisko kojarzy się ikoną filmu kryminalnego, Brudnym Harrym. Igor jest równie odważny, nietuzinkowy i bezkompromisowy. To człowiek, który może niewiele mówi (a właściwie niewiele zdradza ze swoich uczuć), ale jest sprawny w działaniu. Poza tym ciągnie się za nim jakaś tajemnica, osobliwa skaza, z którą musi się borykać.

Drugą ciekawą postacią jest szef zielonogórskiej policji, Romuald Czarnecki. To stary wyga, ale jednocześnie człowiek, który nie popadł w rutynę. Mimo lat praktyki, nie podchodzi do spraw sztampowo i wedle jakiegoś wzorca, który dobrze zna. Każda jest dla niego nową zagadką i nie zawaha się wyjść poza regulamin, aby ją rozwiązać, ma też często nieszablonowe podejście do pracy detektywa. Posiada również cechy, które czynią go w oczach czytelnika sympatycznym „jegomościem” – lubi oglądać „Milionerów” w telewizji. To jednak złudne – Czarnecki nie jest dobrotliwym wujciem, to  sprawny śledczy, który umie i potrafi zaryzykować.

Trzecim wyznacznikiem tej książki jest świetne zarysowane tło. Opisy policyjnych narad i „kuchni dochodzeniowej” zazwyczaj potrafią nieźle znudzić czytelnika. Tutaj jest inaczej. Z pewnością, ze względu na barwne osobowości współpracowników Czarneckiego, ale też żywy i potoczysty język, bo sprawność pisarska, to również cecha tej powieści. Poza tym Piotrowski pokusił się o przedstawienie w swojej książce ciemnych stron naszej współczesnej rzeczywistości, również tych żywo rozpalających opinię publiczną.

Jednym słowem: warto zwrócić uwagę na Przemysława Piotrowskiego jako autora, i Igora Brudnego jako nowego policyjnego bohatera.

„Piętno” zaskakuje i daje nadzieje, że kolejne część serii będą równie dobre. Ja czekam. Mam nadzieję, że Państwo wraz ze mną.

Książka pod patronatem Zbrodniczych Siostrzyczek, przeczytana dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarna Owca.

O „Piętnie” u nas TUTAJ

Fragment powieści TUTAJ