Strona główna Nasze patronaty Mroczna Arka – Recenzja „Zatrutego ogrodu” Alex Marwood

Mroczna Arka – Recenzja „Zatrutego ogrodu” Alex Marwood

0
PODZIEL SIĘ

Mroczna Arka - Recenzja "Zatrutego ogrodu" Alex MarwoodNa odizolowanej farmie w Walii zostaje znalezionych sto pięćdziesiąt ciał. Ludzie ci zmarli w wyniku zatrucia. Szybko okazuje się, że byli członkami sekty. Sprawa od razu wydaje się jasna – zbiorowe samobójstwo; tak się już zdarzało w zamkniętych fanatycznych organizacjach, spodziewających się końca świata. Szybko okazuje się, że jednak ktoś ocalał. Wśród żyjących członków sekty jest Romy. Ma dwadzieścia dwa lata i pewien sekret – jest w ciąży.

Dziewczyna nie tylko musi nauczyć się żyć w nieznanym sobie świecie – trafiła do sekty wraz z matką, jako maleńkie dziecko, ale i uporządkować wiele spraw i odpowiedzieć na sporo pytań.

Bardzo lubię Alex Marwood, przeczytałam wszystkie jej książki, najbardziej cenię „Najmroczniejszy sekret”, ale „Zatruty ogród” także daje radę i ogromnie zachęcam do lektury.

Thriller psychologiczno-obyczajowy

Przede wszystkim warto powiedzieć tym, którzy twórczości Marwood nie znają, że jej powieści to nie są typowe thrillery czy kryminały. To bardzo dobre powieści psychologiczno-obyczajowe (z akcentem na „psychologiczno”) z wątkiem kryminalno-sensacyjnym. Akcja trzyma w napięciu, notuje liczne zwroty i zmyłki, jak rasowy thriller, ale Marwood chodzi w tym wszystkim o coś innego. O swoistą analizę psychologiczną pewnej społeczności: w wersji mikro, jak rodziny, czy grupy towarzyskiej lub sąsiedzkiej, po większą skalę – sektę w „Zatrutym ogrodzie”. Jakie tę społeczność łączą więzy? W czym się wspierają, a w czym sobie przeszkadzają? I wreszcie – jakie mroczne tajemnice kryją? Bo autorka nie ma złudzeń – każdy ma coś do ukrycia i będzie chronił ten sekret za wszelką cenę.

Nie inaczej jest w „Zatrutym ogrodzie”. Nawet tytuł jest znaczący – Romy jest zielarką, pomaga kobiecie, która leczy członków sekty, ale również swojej matce, także zielarce. Do zadań dziewczyny należy tępienie trujących roślin, które zagrażają wspólnocie, a rosną na terenie farmy.

Choć sekta szczyci się równościowym podejściem do swoich członków, panuje w niej hierarchiczny podział zadań i obowiązków. Na szczycie znajduje się guru, a reszta społeczności jest od niego zależna, wykonując zlecone zajęcia – niektóre bardziej pożądane, inne gorsze. Kiedy ktoś umiera lub odchodzi ze wspólnoty zostaje zapomniany, jego imienia się nie wspomina. Organizacja jest samowystarczalna i przygotowana na jedno – przetrwanie apokaliptycznego końca.

Wyrzucona poza nawias tego społeczeństwa – być może prymitywnego i okrutnego, ale dla niej zrozumiałego i znajomego – Romy czuje się obco. Musi żyć wśród „Martwych”, jak nazywali ludzi spoza sekty, przyswoić nieznane jej zasady i sposoby życia. Dziewczyna boi się tego świata, całkowicie dla niej niepojętego; w sekcie mimo opresyjności, czuła się bezpieczne, bo umiała się w niej poruszać. Niektóre rzeczy się jej podobają: łatwość dostępu do ciepłej wody, programy telewizyjne, jedzenie, które wreszcie ma smak.

Romy ma przy tym misję – chce odnaleźć swoje przyrodnie rodzeństwo, które również przetrwało zagładę sekty i trafiło do ciotki Sarah, młodszej siostry matki Romy.

Nad dziewczyną wisi jednak niebezpieczeństwo. Musi dobrze planować swoje kroki i uważać. Czy bohaterka ucieknie przed zagrożeniami? Czy upora się przeszłością? Rozwiązanie akcji zaskoczy niejednego.

Piekło czy raj?

Pasjonujące w książce Marwood są opisy życia i mentalności sekty. Autorka zastosowała tutaj podwójna perspektywę czasową, przedstawiając historię Romy od początku jej pobytu w sekcie, po czas zagłady wspólnoty oraz dzieje dziewczyny w teraźniejszości. Dzięki temu zabiegowi Marwood mogła przybliżyć czytelnikowi proces kształtowania się świadomości wystawionej na działanie pewnej obłąkanej koncepcji życia. Pokazała, że człowiek bez trudu może przystosować się do warunków, nauczyć się w nich egzystować i wręcz – zaakceptować je i uznać za właściwe. W sekcie głos decydujący ma przywódca. Tylko guru ma dostęp do wiadomości ze świata „martwych” i przekazuje członkom tylko te dane, które uzna za słuszne, karmiąc ich przeświadczeniem o nadchodzącym końcu świata.

Z drugiej jednak strony czytelnik zaczyna się zastanawiać, czy w analizach Luciena (guru) nie ma odrobiny racji? „Martwi”, czyli my niszczymy swoją przestrzeń życiową, zatruwamy planetę, w bezrefleksyjny sposób dążymy ku zagładzie, coraz mniej umiemy, bo wyręczają nas ułatwiające życie urządzenia. Ludzie, którzy są samowystarczalni przetrwają w każdych warunkach. Romy umie rozróżniać rośliny, zadbać o siebie, zdobyć pożywienie, jest szybka i odważna, potrafi walczyć. Da sobie radę wszędzie. Nie potrzebuje wielu zdobyczy cywilizacyjnych, bo zadowala się prostym życiem, którego nie uznaje za trudne czy niewygodne.

Książka Marwood zostawia nas więc z wieloma pytaniami. Pranie mózgów i wykorzystywanie ludzi jest złem i zbrodniczym systemem. Z drugiej strony, ludzie cywilizowani w zaślepieniu dążą do samozagłady nie szanując własnego świata. Jak się zatrzymać na tej drodze? Czy istnieje w ogóle szansa na przebudowanie człowieka? A co z psychiką? Czy poraniona i zdeformowana może się odrodzić? Jak zyskać nową świadomość w odmiennych warunkach i poczuć spokój?

Warto zanurzyć się w „Zatrutym ogrodzie”. Nie bez powodu książka ma taki tytuł: po jej lekturze pewne „jady” w nas zostaną i będą jątrzyć. Ale to dobrze – może to najwyższy czas na wejrzenie w swoją psychikę i przemyślenie własnych mrocznych sekretów.

Książka pod patronatem Zbrodniczych Siostrzyczek przeczytana dzięki uprzejmości Wydawnictwa Albatros

O „Zatrutym ogrodzie” u nas TUTAJ