Strona główna Recenzje Mariusz Czubaj, Zanim znowu zabiję

Mariusz Czubaj, Zanim znowu zabiję

0
PODZIEL SIĘ

 

Everybody loves Raymond czyli ?Zanim znowu zabiję? Mariusza Czubaja
Marta Guzowska

Miłość do Raymonda Chandlera charakteryzuje wszystkich, bez wyjątku, polskich autorów kryminałów. Pokażcie mi takiego, który przynajmniej skrycie nie wielbi wielkiego pisarza noir, a ja wam pokażę? nic wam nie pokażę, bo nikogo takiego nie znajdziecie. Mariusz Czubaj nie jest wyjątkiem. Jego najnowsza powieść ?Zanim znowu zabiję?, trzecia z cyklu o policyjnym profilerze Rudolfie Heinzu, jest bezpośrednią modlitwą do twórcy, przed którym biją czołem rzesze pisarzy. Modlitwą, dodam, która została wysłuchana. Lektura ostatniego Czubaja, doskonale utrzymującego chandlerowski klimat, jest przyjemnością dla wielbicieli gatunku.

 

 

Rudolf Heinz świetnie się zresztą nadaje na chandlerowskiego bohatera: ma spieprzone życie osobiste, i to we wszystkich wymiarach (relacja z ojcem, z synem, z kobietami), jest wiecznie zmęczony życiem i całą resztą, pakuje się z wdziękiem w tarapaty i nie odmawia, jak mu dolewają. A Philip Marlowe, gdyby przyszło mu istnieć kilkadziesiąt lat później, też pewnie słuchałby Led Zeppelin.

 

 

Powieść wydana została pod koniec maja, strategicznie, tuż przed rozpoczęciem Euro 2012, bo akcja toczy się w światku piłkarskim. Giną młodzi chłopcy, którzy mogą (ale nie muszą) mieć powiązania z klubami sportowymi. A w tle Rudolf Heinz toczy swoją prywatną wojną, tym razem z dawno niewidzianym ojcem, który porzucił w dzieciństwie (dzieciństwie Heinza, rzecz jasna) rodzinę, a teraz pragnie nawiązać z synem kontakty. Syn ma na ten temat odmienne zdanie, ale intryguje go sprawa samobójstwa zdolnego piłkarza, o pomoc w rozwikłaniu której prosi ojciec. Poza tym jeszcze Smoleńsk, powódź w Sandomierzu i szare życie polskiej policji.

Jest to moim zdaniem najlepsza spośród wszystkich trzech powieści cyklu. Narracja w pierwszej osobie pasuje do głównego bohatera. Poza tym Heinz ruszył wreszcie tyłek i zabrał się za profilowanie, do czego wszak został ? w sensie dosłownym ? stworzony. W pierwszych dwóch powieściach był z niego mniej więcej taki profiler, jak ze mnie, dopiero w ?Zanim znowu zabije? zaczyna pokazywać, co potrafi. Panie Autorze, proszę w następnych tomach o więcej, ten kawałek z dziewczyną, chłopakiem, suszarką i bukietem kwiatów był świetny! (a jaki to kawałek, muszą sobie Szanowni Czytelnicy sami przeczytać).

Nie uniknął Czubaj kilku wpadek. Pół Kubanka – pół Polka raczej nie może być nazwana ?hebanowa pięknością?, bo w najlepszym przypadku będzie miała skórę koloru kawy z mlekiem (z dużą ilością mleka). Sensei Heinza Kastoriadis nie powinien pchać się do bójki, bo jak ktoś już został senseiem, to jest ponad sprawy maluczkich.

Ale niektóre teksty są po prostu cudowne:
?Wyglądał gorzej ode mnie, a to już doprawdy wyczyn?.
?Na ścianie za ladą wisiał cennik, a nad nazwą ?Eko?Pral znajdowało się logo firmy: świstak, bóbr, nutria, a może jakieś zupełnie inne zwierzę futerkowe wsparte łapami o białą pralkę. Nie bardzo rozumiałem, o co chodzi, ale ważne, że projektant wiedział i że klienci przychodzili.?
Albo ten, mój ulubiony:
?Bezradny walnąłem pięścią w stół. Kubki po kawie podskoczyły, ale żaden się nie przewrócił.
? Ćwiczy karate, a głupiego stołu rozwalić nie umie. ? Usłyszałem głos szefa, gdy zamykałem drzwi. ? Myślałem, że chociaż drzazgi polecą, a tu nic.?
Za takie kawałki gotowa jestem wybaczyć Czubajowi wszystkie ?hebanowe piękności? świata.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa W.A.B.