Strona główna Recenzje M. Bentow, Ptaszydło

M. Bentow, Ptaszydło

0
PODZIEL SIĘ

 

Recenzja Adrianny Michalewskiej

 

Wychowani na powieściach Thomasa Harrisa domyślamy się, że okrucieństwo bohatera ma swoje podłoże w traumatycznym dzieciństwie. Nie inaczej zapowiada się akcja straszydła – ?Ptaszydła?. Ktoś morduje jasnowłose kobiety, a w ich rozciętych brzuchach pozostawia martwe ptaki. Sprawa przypada berlińskiemu komisarzowi Nilsowi Trojanowi, który zgodnie z wymogami literatury sensacyjno-kryminalnej,  sam ma także sporo kłopotów do rozwiązania. Jest rozwiedziony, traci kontakt z dorastającą córką, dla której nie ma czasu, ma obezwładniające lęki i często wątpi w siebie. Typowe urazy policjanta kryminalnego, który zbyt długo jest w branży. Jak Harrisowa Clarice wpada w intrygę, której sam jest ogniwem. Tymczasem w Berlinie giną kolejne kobiety.

Autor zastosował tu starą zasadę: przerażać, aż czytelnik przestanie dostrzegać surrealizm rzeczywistości powieści. Znane nam doskonale z „Aniołów i demonów” Dana Brauna. Bentow jak inni pisarze literatury popularnej tak oddziałuje na czytelników, że ci skłonni są zaakceptować szereg nonsensów i rzeczy zupełnie nieprawdopodobnych pod warunkiem, że bohater zachowa swoje cechy dystynktywne, a jego zachowania będą powtarzalne i przewidywalne. Tak właśnie jest w przypadku ?Ptaszydła?.

Naturalnie, pomimo nieprzestrzegania prawa wobec bandytów, ten typ bohatera obliczony jest na popularność i życzliwość czytelnika, ponieważ nie działa we własnym interesie, ale dla obrony społeczeństwa, które samo nie potrafi wprowadzić stosownych paragrafów na ochronę obywateli przed zwykłymi przestępcami. Często także może liczyć na sympatię i poparcie swojego przełożonego, który półoficjalnie akceptuje działania bohatera, lub odwrotnie, przyjmuje postawę na tyle zachowawczą, że wygodniej mu unikać dostrzegania pewnych oczywistych nadużyć podwładnego.

Obowiązkowo główna postać musi być rozwiedziona (Krajewski, Chmielewska, a ostatnio i Chmielarz, Mankell, Kallentoft), nieszczęśliwa w związku małżeńskim (Dębski), stanu wolnego (Larsson, Wroński, Alex, Coben, Nesb?), nie obciążona dziećmi (Krajewski, Czubaj, Wroński, Alex, Coben, Nesb?), które jeśli nawet są, są albo dorosłe (Kallentoft, Mankell), albo nie mieszkają z bohaterem (Chmielewska, Krajewski), gdyż jedyną pasją bohatera jest tropienie zbrodni. Wskazane jest, aby dodatkowo miał kłopoty z alkoholem (Krajewski, Kallentoft, Wroński, McDermid), lub cierpiał na chorobę, którą najlepiej ukrywać przed światem (Mankell, Guzowska, Krajewski).

Jak jednak wskazuje poetyka powieści sensacyjnej, nie wyjaśnianie czegokolwiek jest celem utworu, ale akcja, zatem nie ma tu żadnego zaskoczenia i zakończenie zawsze jest satysfakcjonujące. Tego typu utwory stanowią doskonałą bazę do dla scenariuszy filmowych, gier komputerowych i wreszcie do zapowiedzi kolejnych części przygód bohatera. A skoro „Ptaszydło jest debiutem i zapowiedzią całej serii przygód komisarza Nilsa Trojana, to konieczne są takie zwroty w akcji, które tę serię sankcjonują.

Najważniejszym przesłaniem tej powieści wydaje się spostrzeżenie Trojana, które dotyczy złudności naszego bezpieczeństwa. Morderca może wejść nam do domu, może mieć klucze, zabić nas i zabrać cokolwiek co do nas należy, chociaż mieszkamy w mieście, gdzie nie brak policji. Na dodatek nieźle finansowanej.  Nigdy i nigdzie nie mamy gwarancji, że nic nam nie grozi. Najbardziej przejmujące jest to, że morderca-sadysta wybiera nas bez wyraźnego powodu. Nigdy nie wiemy, kiedy w naszym domu pojawi się martwy ptak, a w ślad za nim śmierć.

Powieść przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Dolnośląskiego.