Strona główna Aktualności Jedyna w swoim rodzaju – recenzja „Umarli mają głos” Marka Krajewskiego i...

Jedyna w swoim rodzaju – recenzja „Umarli mają głos” Marka Krajewskiego i Jerzego Kaweckiego

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Agnieszki Krawczyk

Tak książka to prawdziwy ewenement na naszym rynku i efekt niezwykłej współpracy dwóch mistrzów w swoim fachu – Marka Krajewskiego, naszego najlepszego autora kryminałów i Jerzego Kaweckiego, wybitnego medyka sądowego. Dwaj panowie Ka połączyli siły, by dać nam pozycję znakomitą – wciągającą i barwną opowieść, w aż dwunastu odsłonach, o kulisach przerażających zbrodni, które wydarzyły się na naprawdę, bo nie ma tu miejsca na literacką fikcję. Choć mimo to, że książka opowiada o autentycznych sprawach z bogatej praktyki doktora Kaweckiego, Marek Krajewski także ma tutaj coś do powiedzenia – wszystkie historie przedstawione są charakterystycznym dla tego autora pięknym i plastycznym językiem, znanym czytelnikom z cyklów o Mocku i Popielskim.

 

 

 

 

 

Na zachodzie książki podobnego typu mają długą i bogatą tradycję, bo ludzie lubią czytać o prawdziwych zbrodniach. Sięgają więc po pitavale, sprawozdania sądowe, interesuje ich praca techników kryminalistycznych i medyków sądowych. Warto przypomnieć tu chociażby „Trupią farmę” Billa Bassa, niezwykłą opowieść o zdobyczach medycyny sądowej w służbie kryminalistyki. Jak odkryć mordercę mając do dyspozycji jedynie szczątki jego ofiary i to – przykładowo – znalezione w stanie daleko posuniętego rozkładu? A przede wszystkim – i to chyba najważniejsze – jak w takim przypadku ustalić, że chodzi właśnie o zbrodnię, a nie o śmierć z przyczyn naturalnych?

Marek Krajewski i Jerzy Kawecki próbują dać nam na to odpowiedź, przybliżając pracę medyka sądowego i towarzyszące jej rozterki oraz wątpliwości. Kawecki relacjonuje, a Krajewski podaje nam to w sfabularyzowanej formie, dwanaście swych najciekawszych spraw. Widać od razu, że medyk sądowy sam musi być po trosze detektywem. Gdy dostaje na stół sekcyjny ciało, zazwyczaj niewiele wie na jego temat, prowadząc badania musi sformułować hipotezę, którą później zweryfikują śledczy. Czasem jest też odwrotnie – to „lekarz ostatniego kontaktu” potwierdza podejrzenia prowadzących dochodzenie.

Relacja Kaweckiego i Krajewskiego dowodzi, że w Polsce także zdarza się mnóstwo ciekawych i zagmatwanych spraw kryminalnych, a wiele z opisanych w książce ma paradoksalne rozwiązania. Często pierwsze wrażenia może nas zwieść na manowce – to co przykładowo wydaje się być okrutnym zabójstwem, okazuje się wyrafinowanym samobójstwem. Pasjonujące jest odkrywanie śladów, które usiłują tuszować sprytni sprawcy. Z tym wszystkim musi się zmierzyć medyk sądowy – badając ciało, rany i obrażenia, często po długim czasie od dokonania czynu, musi wykazywać się nie tylko zawodową zręcznością, ale analitycznym myśleniem.

Zawód medyka sądowego jest dla większości z nas egzotyczny, żeby nie powiedzieć hermetyczny. Z przerażeniem myślimy o salach sekcyjnych, strasznych narzędziach i zapachu zwłok. Są jednak ludzie, tacy jak doktor Kawecki, dla których dokonywanie sekcji jest codziennością – bez nich żadna sprawa kryminalna nie znalazłaby rozwiązania.

Mówi się, że lekarzy tych cechuje osobliwe poczucie humoru – są ironiczni i często sarkastyczni. Miałam okazję poznać doktora Kaweckiego na festiwalu literackim w Darłowie. Jest to uroczy człowiek o niezwykłej pogodzie ducha. Myślę, że o jego zawodowym powodzeniu decyduje fakt, że Kawecki jest ogromnie zainteresowany światem, który go otacza, lubi rozmawiać z ludźmi i nie umyka mu żaden szczegół. Gdy czytałam „Umarli mają głos” widziałam właśnie to skupienie na szczególe, drobiazgowe badanie każdego elementu, by odnaleźć te znaczące, odsiać ziarno od plew.

Wszystkie historie zostały wspaniale obudowane narracją Marka Krajewskiego, stając się nowelami o pracy medyka sądowego, blaskach i cieniach tego zajęcia.

Bo nie każdą sprawę udało się rozwiązać. Jest jedna taka, w której doktor Kawecki wciąż czeka na telefon, że sprawca został odnaleziony. Martwy – bo tak przewiduje medyk.

„Umarli mają głos” to niezwykła książka. Non fiction, którą czyta się jak najlepszą powieść kryminalną. To dowodzi, że prawda jest ciekawsza niż jakakolwiek fikcja!

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak