Strona główna Recenzje Chick crime czyli „Grzech” Niny Majewskiej-Brown

Chick crime czyli „Grzech” Niny Majewskiej-Brown

0
PODZIEL SIĘ

Grzech Nina Majewska-Brown

Grzech Nina Majewska-Brown.

Grzech Nina Majewska-Brown
Grzech okładka

Chick lit to nie do końca moja działka, ja przecież jestem od kryminału. Czyli czegoś z przeciwnego bieguna. Kryminał ma być ponury i opowiadać o ludzkim grzechu, a chick lit ma – przynajmniej odrobine – napawać optymizmem. No mówiłam, że nie moja działka 🙂 Ale kręcą mnie zabawy na pograniczu gatunków i ciekawa byłam, jak można te dwa przeciwległe bieguny połączyć. Wiecie, lód z ogniem, cukier z solą, czarne z białym tak, żeby nie wyszło szare. Ninie Majewskiej Brown to się udało. Nie wyszło szare, wyszło naprawdę barwne. I zaskakujące.

… to nie jest kryminał

Krótka dygresja (ale na miejscu, o czym się zaraz przekonacie). Nie znam dokładnie kulisów powstawania jednego z najwybitniejszych kryminałów wszechczasów, „Czarnej Dalii” Jamesa Ellroya, ale mam na ten temat swoją teorię. Myślę, że Ellroy przyniósł książkę wydawcy, a ten złapał się za głowę i powiedział „panie, to znakomite, ale to nie jest kryminał”. Bo bohaterowie Ellroya, zanim w ogóle na horyzoncie pojawiają się zwłoki, mają czas przejść przez dzieciństwo i wczesną młodość, pójść do wojska, wziąć udział w tłumieniu zamieszek, zaprzyjaźnić się, a nawet – jeśli mnie pamięć nie myli, czytałam to dawno – ożenić się. Więc Ellroy, zapewne za radą wydawcy, żeby nie rezygnować ze świetnych historyczno-obyczajowych kawałków, a jednak utrzymać się w gatunku kryminału, dodał prolog z krwistym opisem zwłok.

Coś podobnego zrobiła Nina Majewska Brown. W jej powieści niespiesznie poznajemy sfrustrowaną rozwiedzioną matkę nastolatki, rodzinę żyjącą na wsi i lokalną (wiejską) femme fatale zaangażowaną w dość prymitywny romans. Potem te wątki – równie niespiesznie – się splatają. A że trupa nadal nie ma, Majewska-Brown zastosowała podobny zabieg jak Ellroy, dała w prologu sugestywny opis popełnionego w środku lasu morderstwa. I mogła już potem bawić siebie i czytelników powolnym zawiązywaniem akcji.

Czy to przeszkadza? Mnie się podobało. Lubię rozbudowane wątki obyczajowe w kryminale, a nawet w horrorze (patrz – Stephen King). A zakończenie jest co najmniej… no właśnie, już mówiłam. Zaskakujące. Więc za sprawą Niny Majewskiej-Brown mamy teraz w Polsce chick crime.

Czytajcie: Grzech Nina Majewska-Brown