Strona główna Recenzje Game czyli Andersa de la Motte

Game czyli [gejm] Andersa de la Motte

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Marta Guzowskiej

 

Skandynawskie kryminały królują na półkach polskich księgarń już od ładnych paru lat i muszę szczerze przyznać, że trochę mi się już przejadły. No, bo ile można czytać o zimnej, zamglonej Skanii czy innym Oslo, o społeczeństwie, które kiedyś było otwarte, a teraz robi się ksenofobiczne, o ulicach, które kiedyś były bezpieczne, a teraz są się niebezpieczne i o policjantach, którzy kiedyś we trzech byli w stanie utrzymać porządek w całej dzielnicy, a teraz i w dziesięciu odczuwają braki kadrowe? No, ile? Dlatego po książkę Andersa de la Motte o dziwnym tytule [gejm] sięgnęłam raczej z westchnieniem i z entuzjazmem.

Wciągnęła mnie od pierwszej strony. Dosłownie od pierwszego zdania.

Po pierwsze: jest napisana zupełnie innym językiem niż kryminały skandynawskie do których jesteśmy przyzwyczajeni. Zamiast długich i nastrojowych zdań mamy tu dynamiczne dialogi, pełne slangu (chociaż tłumacz troszkę przesadził, na miły Bóg, cóż o znaczy ?rozkminiać??).

Po drugie: Sztokholm w [gejm] nie jest mglisty ani dżdżysty, tylko duszny i upalny (nie do wiary, że w Szwecji lato też może być gorące).

Po trzecie: głównym bohaterem nie jest kolejny zapijaczony, sfrustrowany, starzejący się policjant, tylko stosunkowo młody (30) olewacz HP, który mógłby, gdyby tylko mu się chciało. Drugą bohaterką jest nadobowiązkowa pracownica rządowego biura ochrony Rebeka, chyba jeszcze ciekawsza i bardziej pełnowymiarowa postać od HP.

Po czwarte: autor Anders de la Motte jest, jak wynika z informacji na skrzydełku, specjalistą do spraw bezpieczeństwa w branży IT. Jego opis tego, co można zrobić drugiemu człowiekowi za pomocą internetu jest bardzo, ale to bardzo realistyczny.

Tytułowa gra toczy się pomiędzy HP a anonimowym Przywódcą, który wydaje HP polecenia za pomocą podrzuconego w pociągu telefonu. A nie są to byle jakie polecenia: np. wykręć śruby z kół ferrari wyjątkowo niesympatycznego prawnika. Albo: podrzuć granat ogłuszający na trasę przejazdu króla. Nagrodą za wykonanie tych zadań są pieniądze, niemałe, ale też uznanie anonimowych internautów, którzy śledzą akcje HP na wrzucanych do sieci filmikach. I wszystko byłoby fajnie i zabawnie, gdyby nie kolejna akcja, w której HP omal nie zabija własnej siostry?

[gejm], książka świetnie napisana i trzymająca w napięciu do ostatniej trony, jest przerażająca. Pokazuje znakomicie mentalność użytkowników mediów społecznościowych, którzy za wszelką cenę muszą zaistnieć w sieci, choćby na piec sekund. Po jej przeczytaniu każdy musi się zastanowić: co ja zrobiłbym dla kilku lajków.

 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Czarna Owca.