Strona główna Recenzje Fakty we środę: Prawdziwy psychopata, czyli „Ludzie, którzy jedzą ciemność” Richarda Lloyda...

Fakty we środę: Prawdziwy psychopata, czyli „Ludzie, którzy jedzą ciemność” Richarda Lloyda Parry’ego

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Marty Guzowskiej

 

Jak każdy chyba pisarz kryminałów interesuję się psychopatami. Ot, takie niewinne hobby, jak już dzieci zasną :-). Czytam i rozmyślam, jak skonstruowana jest psychika psychopaty, ergo jak najlepiej przedstawić psychopatycznego mordercę na kartach powieści. Ale z prawdziwym psychopatą nie miałam do czynienia nigdy. Nie widziałam, nie słyszałam jak mówi, nie wiem, jak myśli. A raczej nie wiedziałam. Dopóki nie przeczytałam „Ludzi, którzy jedzą ciemność”.

Ten wstrząsający reportaż autorstwa Richarda Lloyda Parry’ego wydany u nas przez Znak, to zapis dziennikarskiego śledztwa, które toczyło się do śledztwa policyjnego.

 

 

 

Młoda Lucie wyjeżdża do Japonii, żeby pracować jako hostessa w nocnym klubie. Jedzie zresztą z przyjaciółką, więc dość dokładnie wiadomo, co robi w Tokio. Pewnego dnia wybiera się na wycieczkę z poznanym w klubie klientem. Nie wraca.

Koniec historii dla Lucie. Początek historii dla osób, które próbują wyjaśnić tajemnicę jej zniknięcia. Nie należą do nich japońscy policjanci, przynajmniej nie na początku. Próbują zamknąć śledztwo. Nie godzi się z tym ojciec Lucie. Razem z jej siostrą jedzie do Tokio. Zwołuje konferencję prasową. Udziela wywiadów w prasie i telewizji. Szuka poparcia władz. Robi dużo szumu. Policja musi wznowić śledztwo, bo presja, także międzynarodowa, jest zbyt duża. Rusza machina, która toczy się przez kilka lat. Sprawca zbrodni zostaje odkryty i zapuszkowany w areszcie. Rusza machina sadownicza, która toczy się, powoli, jak żółw ociężale, przez kilka kolejnych lat.

Recenzje, które czytałam, podkreślają, że „Ludzie, którzy jedzą ciemność”, to fascynujący obraz japońskich dzielnic rozrywki oraz subkultury białych cudzoziemek w Tokio i ich klientów. To wszystko prawda, ale w reportażu Parry’ego coś innego zwróciło moją uwagę. Dla mnie „Ludzie, którzy jedzą ciemność” to przede wszystkim mroczny i niepokojący obraz psychopaty. Niejednego. Psychopatą jest zabójcą Lucie. Psychopata, a w każdym razie kimś do psychopaty bardzo zbliżonym, jest ojciec Lucie. Lekki rys psychopatyczny ma matka Lucie.

„Ludzie, którzy jedzą ciemność wciągają i przerażają”. Japoński biznesmen, który zamordował Lucie, pokawałkował jej ciało i zakopał zwłoki w jaskini jest groźniejszy niż Hannibal Lecter. Może dlatego, że Hannibal Lecter jest jeden, a takich biznesmenów ziemia z pewnością nosi setki, jeśli nie tysiące.

 

„Ludzi, którzy jedzą ciemność” w przekładzie Adriany Sokołowskiej – Ostapko przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak.