Strona główna Recenzje Egzotyczny kraj czyli ?Domek z piernika? Carin Gerhardsen

Egzotyczny kraj czyli ?Domek z piernika? Carin Gerhardsen

0
PODZIEL SIĘ

Recenzja Marta Guzowskiej

 

Już od jakiegoś czasu nie czytam skandynawskich kryminałów dla akcji. Intryga w nich bywa ciekawa, bywa też i mniej, zagadka czasem jest łatwiejsza do rozwikłania, a czasem trudniejsza. Ale nie oto chodzi. Kryminały skandynawskie, zwłaszcza szwedzkie, podbiły świat nie misternymi intrygami, ale chirurgicznie precyzyjnym obrazem skandynawskiego społeczeństwa. Ilekroć sięgam po

któryś z nich, czuje się, jakbym wyruszała na wyprawę do egzotycznego kraju.

Tak jest też w przypadku debiutanckiej powieści ?Domek z piernika? Carin Gerhardsen. Komisarz Connie Sjöberg prowadzi śledztwo w sprawie śmierci agenta nieruchomości, który wyszedł wieczorem z domu, żeby spotkać się klientem i o kilka razy za dużo oberwał w głowę krzesłem. Dom, w którym go zabito chwilowo stał pusty, bo jego właścicielka, starsza pani imieniem i nazwiskiem Ingrid Olsson przebywała w szpitalu po złamaniu kości udowej. Sjöberg i jego ekipa próbują znaleźć jakiś, jakikolwiek związek pomiędzy zamordowanym a Ingrid Olsson. Bezskutecznie. Aż do czasu, kiedy zaczynają łączyć ze sobą inne morderstwa. Wszystkie popełnione na czterdziestoczterolatkach.

 

 

Intryga w powieści Gerhardsen jest pasjonująca, chociaż trochę mi dokuczył nadużyty pod koniec motyw Deus ex machina. Ale, jak już pisałam, nie o intrygę tu chodzi, tylko o Szwecję.

Egzotyczny kraj, ta Szwecja, oj egzotyczny. Czarna Afryka z lwami, żyrafami i słoniami to nic w porównaniu z okolicami Sztokholmu. Obraz, który naszkicowała Gerhardsen jest frapujący i chwilami przerażający.

Po pierwsze: rodzina. Policjanta Conniego Sjöberga i jego żonę ?sę, nauczycielkę, stać na utrzymanie piątki dzieci. Dla ułatwienia dodam, że nie żyją poniżej minimum socjalnego. O tym, że Connie jest w domu i przy dzieciach równoprawnym partnerem ?sy nie chce mi się nawet już pisać.

Po drugie: zaufanie. Carina Ahonen mieszka na odludziu. Jest wieczór. Jednak bez wahania wpuszcza do domu obcą osobę, która ? pech Cariny ? okazuje się mordercą. Na pytanie: ?Mogę wejść?? odpowiada po prostu ?Tak, tak, proszę.? Wstrząsające. To zaufanie widać też przy wielu innych okazjach, chociażby w powszechnym zwyczaju niezamykania drzwi na klucz, który bardzo ułatwia mordercy życie.

Po trzecie: brak zaufania. Policjantka Petra Westman w stanie mocno już wskazującym na spożycie pozwala się poderwać w barze uroczemu lekarzowi. Wsiadają razem do taksówki, a następnego ranka Petra budzi się w jego mieszkaniu. Jej pierwsza myślą jest: szybko krew i mocz do analizy, bo na pewno uraczył mnie pigułką gwałtu. A skoro to taki doświadczony gwałciciel, to weźmy też do analizy spermę z prezerwatyw, bo jego DNA na pewno znalazło się już w policyjnej bazie danych.

Po czwarte: niewiedza. Rzeczona Petra Westman nie wie kim są Hezbollah i ta niewiedza jest oczywista dla niej i dla autorki. (Ale z kolei w ?Aniołach i demonach? Dana Browna główny bohater, było nie było naukowiec akademicki, nie wiedział, co to jest CERN. Wygląda na to, że niewiedza jest w modzie.)

Tę wyliczankę możnaby kontynuować długo, ale nie będę tego robić. Polecam natomiast gorąco ?Domek z piernika? Carin Gerhardsen. Wychodzi taniej, niż bilet do egzotycznych krajów, a szczęka i tak przez cały czas lektury spoczywa na podłodze.

 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Rebis.