Strona główna Nasze patronaty Dzisiaj premiera – recenzja „Trawersu” Remigiusza Mroza

Dzisiaj premiera – recenzja „Trawersu” Remigiusza Mroza

0
PODZIEL SIĘ

Bestia – to my. „Trawers” Remigiusza Mroza

Recenzja Agnieszki Krawczyk

Komisarz Wiktor Forst powraca, by po raz trzeci zmierzyć się z Bestią z Giewontu. Czy będzie to ostateczna rozgrywka i czy autor szykuje dla nas jakieś niespodzianki – tego oczywiście nie zdradzę, ale powiem jedno: Mróz w brawurowym stylu zakończył swoją trylogię.

Po wydarzeniach opisanych w „Przewieszeniu” Wiktor Forst siedzi w więzieniu na krakowskim Podgórzu. Został skazany na 25 lat za dokonane na Ukrainie zabójstwo nacjonalisty, odpowiedzialnego za wojenne zbrodnie, ale też powiązanego z Synami Światłości, tajemniczą sektą, którą kieruje Bestia, mordująca ludzi w Tatrach. W pierwszym tomie, czyli „Ekspozycji” Forst trafił do więzienia Czarny Delfin w Rosji i choć jego obecna odsiadka jest zaledwie urlopem przy tym, co go spotkało za wschodnią granicą, to też nie jest łatwo. Były glina ma przeciwko sobie osadzonych, poza tym uzależnił się od heroiny, którą tłumi migrenowe bóle głowy. Komisarz kompletnie stracił nadzieję. Nie liczy na to, że kiedykolwiek wyjdzie, nie zależy mu na życiu, stara się jakoś egzystować na granicy śmierci.

Tymczasem w Kościelisku, w Zakopanem, zostaje zakwaterowana grupa syryjskich uchodźców, którzy właśnie przekroczyli słowacką granicę. W tym samym czasie na górskim szlaku zostają odnalezione zwłoki mężczyzny – ofiara nie ma dokumentów, nie można jej też zidentyfikować, bo wybito jej wszystkie zęby i obcięto opuszki palców. W ustach zamordowanego tkwi jednak współczesna syryjska moneta, co od razu kieruje podejrzenia w stronę „obcych”. W mieście zaczyna się niepokój, który zaowocuje nie tylko niechęcią wobec migrantów, ale atakami agresji.

 

Ze sprawą morderstwa muszą się zmierzyć inspektor Edward Osica i prokurator Dominika Wadryś-Hansen, która „wsadziła” do więzienia Forsta.

 

Były policjant otrzymuje tymczasem do celi przesyłkę, z której jasno wynika, że Bestia się przebudziła, musi więc zrobić wszystko, by wyjść na wolność i poprowadzić własne śledztwo.

To tylko parę słów wprowadzenia, ale zaręczam, że później jest tylko lepiej. Remigiusz Mróz postarał się o to, żeby czytelnik ani chwilę nie czuł się znudzony. Mamy więc efektowne śledztwo, które jak zwykle zaprowadzi Forsta w góry i kilka naprawdę zaskakujących zwrotów akcji. Mozaika mozolnie układana od pierwszego tomu znajdzie wreszcie brakujące elementy.

Pierwszy tom trylogii o Forście był efektowną powieścią sensacyjno-przygodową, co niektórzy krytycy wytykali autorowi. Mróz napisał ją pod pseudonimem i zaeksperymentował z mieszaniem gatunków. „Przewieszenie” było już więc typowym kryminałem, bez elementu przygodowego. Podobnie jest w „Trawersie”, ale autor nie byłby sobą, gdyby nie zaskoczył czymś czytelnika. Jest więc „Trawers” pewnego rodzaju dyskusją społeczną z postrzeganiem naszego – Polaków – miejsca w Europie i ogólnie stosunkiem do zmieniającego się świata. Sprawa uchodźców dzieli społeczeństwo, co pisarz dostrzegł i uwypuklił w powieści w formie trwającego przez całą książkę sporu pomiędzy Wadryś-Hansen (zwolenniczką przyjmowania migrantów) i Osicy (przeciwnikiem). W pewnym momencie pojawia się trzeci głos – Forsta, który hołdując wszelkim humanistycznym racjom, uważa jednak, że on sam postawiony w takiej sytuacji jak Syryjczycy, nie uciekałaby, tylko walczył o wolność na miejscu.

Nie ukrywam, że ten ideologiczny spór jest bardzo ciekawym elementem powieści, zwłaszcza, że uczestnicy toczą go w sposób jakiego brakuje naszej publicznej debacie – pokojowo i na argumenty.

Jednakże najważniejsze jest dochodzenie, w wyniku którego wszyscy bohaterowie dowiedzą się czegoś szokujące, także o sobie. Bestia dobrze to wszystko rozegra, bo jest to przeciwnik inteligentny, sprytny i odważny. Śmierć zbierze bogate żniwo – bo jest to również przeciwnik okrutny.

Bestia to nie tylko człowiek-morderca. To ucieleśnienie pewnej idei powszechnego zła, które gdzieś drzemie, by się z ochotą i przy nadarzającej okazji obudzić. Może być groźniejsza, jak opisany w powieści morderca, lub bardziej niewinna, jak zwykła niechęć do kogoś, czy uprzedzenie. Zawsze jest jednak tak samo niebezpieczna.

Świetnie ujmuje to Forst pod koniec powieści: „Bestia pokazała, kim naprawdę jesteśmy. Postawiła lustro, a potem za fraki nas do niego przyciągnęła i kazała spojrzeć na swoje oblicze. I Bóg mi świadkiem, że zobaczyliśmy coś skrzywionego, coś wynaturzonego. Karykaturę tego, co sami o sobie myślimy” („Trawers”, s. 557-558).

Wielbiciele drugiego cyklu kryminalnego Mroza o Joannie Chyłce i Kordianie Oryńskim także znajdą tu coś dla siebie – Chyłka pojawi się w powieści, ze swoim niemożliwym do podrobienia stylem bycia.

Mogę tylko polecić!

Książka pod patronatem Zbrodniczych Siostrzyczek przeczytana dzięki uprzejmości Wydawnictwa Filia Mroczna Strona.

Jutro zapraszamy na wywiad z Remigiuszem Mrozem.